Social Media Icons

slide code

category 1

Blogowanie

category 2

Wnętrza

category 3

Podróże

Gąbeczka do makijażu od Nanshy - bohater Marvela

Czy era pędzli do podkładu właśnie mija? Całkiem niedawno pisałam o pewnym niepozornym puchaczu, który zastąpił miejsce kultowego Hakuro H50s. Nawet klasyki mamy czasami dość! Pędząc za nowinkami kosmetycznymi, trudno pominąć te, dotyczące akcesoriów do makijażu. Tę zieloną gąbeczkę, o której opowiem za chwilę, możecie już zobaczyć wszędzie - na facebooku, blogach, kobiecych portalach. Po raz drugi wyjaśnię Wam, jak łatwo można wpaść w sidła produktów Nanshy...


Nie tylko pędzle Nanshy zasługują na uwagę. Nadarzyła się również okazja wypróbowania gąbeczki oferowanej przez markę. Na pierwszy rzut oka - całkiem zwyczajna, niewiele odbiegająca wyglądem od innych modeli, ale.. trzeba jej dotknąć i bliżej przyjrzeć, by docenić unikatowość.

MIĘCIUTKA PRZYGODA 
____________________________
Nie jest to moja pierwsza gąbeczka do podkładu. W tej dziedzinie miałam już swoje wzloty i upadki. Na moje szczęście, pierwszy zakup był jak najbardziej trafny i wcale nie był to oryginalny Beauty Blender. Zawsze starałam się z dystansem podchodzić do nowinek kosmetycznych i akcesoryjnych - bo po co mi to, bo na co. W końcu jednak zamówiłam starsze pudełeczko ShinyBox, takie prosto z wyprzedaży. Bach! Moja pierwsza gąbeczka od SYIS. Tak się właśnie zaczęło... Od tej pory wiedziałam już co znaczy nakładać makijaż z przyjemnością, bardzo szybko i w prosty sposób. Później były jednak rozczarowania i 'gąbeczkowy kryzys'. Wróciłam również do nakładania podkładu pędzlem, w końcu to najbardziej sprawdzony sposób. Zawsze korciło mnie jednak, by znów wrócić do tej nieco przyjemniejszej formy porannego makijażu.


WIELKIE BOOM NA MARKĘ NANSHY
_____________________________
Z dumą przyznam, że dałam ponieść się fali bycia modną, na czasie i trendy. Po prostu skorzystałam z okazji poznania marki Nanshy. Wirtualny świat huczy od recenzji pędzli, gąbeczek, etui... i nie jest to sztuczna reklama. Kiedy natykam się na kolejny film a ostatnio był to makijaż Zmalowanej, gdy sięga ona po swój pędzelek Nanshy i z uśmiechem stwierdza, że jest znacznie lepszy od Zoevy - wierzę jej. Przekonałam się bowiem, że puchacz do podkładu jest lepiej wyprofilowany od tego Hakuro, a pędzelek do oczu wygrał starcie z tym od Essence, którego używałam przez kilka lat. Oczywiście są też pewne wyjątki, których chyba nigdy nie zamienię, ale o ile nie rozumiem ''wspaniałości'' niektórych produktów, to Nanshy pragnę chwalić. W końcu mam co - pędzli używam codziennie.

SPRĘŻYSTOŚCI NIGDY ZA WIELE
_____________________________
Tego często brakowało w innych gąbeczkach - sprężystości. Tej wspaniałej miękkości, dzięki której bez problemu możemy zamknąć naszą gąbeczkę w uścisku jednej dłoni. Kiedyś udało mi się trafić na taką feralną markę, która wyprodukowała istny niewypał - ani to zwiększało swoją objętość pod wpływem wody, a tym bardziej nie było mowy o zgnieceniu gąbeczki, ściskając obojgiem rąk. Cóż - w koszu było jej miejsce. Tymczasem do Nanshy nie mam zarzutów. Gąbeczka potrzebuje 5 sekund, by pod strumieniem wody zyskać swoją odpowiednią wielkość i tuż po wyciśnięciu być gotową do pracy. Moja pierwsza zdobycz z SYIS zyskała miniaturowe pęknięcie już przy drugim myciu. Nanshy jest liderem trwałości - używam i nie wiedzę zmian w formie. nie ma żadnych zniekształceń. A to bardzo ważne, bo nie tylko zyskujemy znaczny komfort podczas użytku, ale także nie ma żadnych zaburzeń w walorach estetycznych.


MIĘTOWY BOHATER MARVELA
_____________________________
Nasza gąbeczka w rzeczywistości zwie się NANSHY MARVEL 4 IN 1 GĄBECZKA DO PODKŁADU BEAUTY BLENDER SPONGE. Czyżby to bohater z komiksów Marvela? Gdzieżby, chociaż bohaterskie zasługi mogłabym jej przypisać - pomaga przy codziennych, porannych metamorfozach kobiet. Przy mojej także. Nie jest to typowy bałwanek, chociaż posiada pewne zadatki - chociażby delikatne wcięcie w talii. Przy zmoczeniu, delikatnie zanika i upodabnia gąbeczkę do klasycznego BB. Ależ na co to ścięcie w węższej części? Otóż to nie przypadek. Dzięki tej płaskiej powierzchni, blednowanie korektora/podkładu w okolicach oczu jest po prostu znacznie prostsze. Spiczasty czubek pozwala rozprowadzić podkład w takich miejscach jak płatki nosa czy wewnętrzne kąciki oczu. Szeroka podstawa idealnie nadaje się do nakładania podkładu czy blendowania korektora. Największym atutem tego rodzaju gąbeczek, jest nie tylko łatwa i przyjemna aplikacja, ale.. efekt naturalnie wyglądającej skóry. Zmoczona gąbeczka sprawia, że cera stapiając się z podkładem, przyjmuje też odrobinę wody. Krycie jest nieco mniejsze, ale efekt wspaniały - nie ma efektu maski. Taki gadżet, a tak wiele potrafi. Aktualnie gąbeczka dostępna jest w jednym odcieniu, ale kto by tam wiedział co czas przyniesie. Wiecie co? Poczułam miętę do tego niepozornego miętuska. Nadaje się świetnie do dziennego makijażu oraz w te dni, gdy nasza skóra stroi fochy i potrzebuje tylko lekkiego zatuszowania niedoskonałości. Toż to jajeczko lepsze jest od Kinder Niespodzianki!
Cena: około 30zł

Materiał, z którego wykonana jest gąbeczka nie posiada lateksu i jest hipoalergiczny. O marce Nanshy mówi się często także z innego powodu - to brytyjska firma wspierająca działania przeciwko przemocy wobec zwierząt Cruelty Free International. Czy to nie jest warte podziwu? W świecie, w którym pomimo tak zaawansowanej technologii, często zapominamy o naszych zwierzęcych przyjaciołach, warto wspierać marki, które walczą z wszechobecną ludzką znieczulicą. A gdy jeszcze mają d zaoferowania takie produkty? Co tu dużo mówić. Moją toaletkę z chęcią wypełniłabym po brzegi pędzlami Nanshy, gąbeczkami... a czy widzieliście gadżety do przechowywania tych drobiazgów? Etui, pasy dla wizażystów - jednym słowem raj dla kosmetoholiczki.


Pędzel czy gąbeczka? Za co tak naprawdę chwytam się najczęściej? Otóż... wszystko to kwestia humoru i makijażu, na który decyduje się danego dnia. Wieczorowy makijaż to mocne krycie i efekt gładkiej skóry - wtedy w ruch idzie pędzel. Zwyczajny dzień na uczelni? O ile nie korzystam z produktów mineralnych, szybciutko wklepują podkład gąbeczką. Zauważyłam jednak, że mój azjatycki krem BB nie polubił się z takim sposobem aplikacji. Baaaa, nie lubi się z żadną gąbeczką. Taki z niego pędzlarz! Należy też pamiętać,że taka aplikacja wymaga zużycia nieco większej ilości produktu, ale nie ma co popadać w paranoję. Jest wygodna, szybka i niezawodna. Bez smug, plam i efektu maski - a Nanshy spisuje się naprawdę na najwyższą ocenę.

Gąbeczka jak i pędzle dostępne są już na terenie naszego kraju. Gdzie można je kupić? Oto lista!
Lady Makeup - drogeria online 
Drogeria online HouseBeauty
Drogeria internetowa - PUDEREK.COM
Drogeria internetowa - Cocolita
Drogeria internetowe - eKobieca

Komentarze

  1. tej gąbeczki nie testowałam:) używam obecnie beuty blendera:)

    ________________
    perfect look
    blog.justynapolska.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A jak się sprawdza BB? :) Co jaki czas należy go wymieniać? :)

      Usuń
  2. Świetne zdjęcia :) Ja póki co korzystam z pędzla ale juz nie raz myślałam o kupnie jakiejś gąbeczki :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślę, że na początek nie trzeba więc mierzyć w najwyższe ceny - jak chociażby Beauty Blender. Nie każdemu taka metoda nakładania podkładu przypada do gustu, więc warto spróbować z czymś dobrym, ale nie za drogim! :) Też nie warto patrzeć na te tanioszki do 10 zł - miałam już taki i okazał się totalnym bublem :)

      Usuń
  3. Co prawda z wyższej półeczki gąbki nie miałam, ale trafiłam na idealny egzemplarz w niskiej cenie. Używam już długo, a nadal zero odkształceń czy jakichkolwiek zniszczeń, szybko zwiększa objętość, nie pije nadmiernie podkładu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A mogłabyś zdradzić co to za egzemplarz? :) Jakiej marki?:)

      Usuń
  4. Nie miałam jeszcze nigdy takiej gąbki. Fajna sprawa :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ooo, to najwyższa pora zaopatrzyć się w jakąś :) Rynek kosmetyczny zalewają przeróżne gąbeczki - jajeczka, bałwanki, trójkąciki...

      Usuń
  5. No, no. Może i ja się w końcu przekonam. Jeszcze ze dwa wpisy o gąbeczkach i prawdopodobne, że też rozejdę się z moim ukochanym H50S :)

    Chętnie pomacam tego miętuska. I czekam na recenzję tych pędzelków, które Ci dzisiaj przyszły :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Takie rozstania to i nawet wskazane bywają :) A pędzelki maltretuję już, oj maltretuję :)

      Usuń
  6. Jeszcze nie używałam gąbki do nakładania podkładu ale mam w planach zakup takiego cudeńka :D

    OdpowiedzUsuń
  7. Mam w planach zakup jakiejś gąbeczki bo od zawsze podkład nakładam palcami ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja bardzo długo też korzystałam z tej metody ;) Później przekonałam się do gąbeczek, a teraz używam także pędzli.

      Usuń
  8. Dobra ta gąbeczka :)) W końcu wiem co kupić!

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Pisząc komentarz, zgadzasz się na przetwarzanie swoich danych osobowych.

Te artykuły są najczęściej czytane:

5 kosmetyków Wibo, które trafiły do mojej kosmetyczki!
Dobry kosmetyk to taki, dla którego wrócimy się do domu, nie zważając na piętnastominutowe spóźnien…
Powiem Ci, co kupić dla fana Harry'ego Pottera
Pewna mądra kobieta powiedziała - pisz tak, jakbyś pisała dla młodszej siebie. A ja dzisiaj chciał…
Chantarelle, ekskluzywna pielęgnacja cery dla wymagajacych
Mam wrażenie, że całkiem niedawno pisałam o mojej jesiennej pielęgnacji, a tu już coraz bliżej nam…
3x Serum, czyli czym ratować naszą skórę
Są kosmetyki bardziej i mniej potrzebne. Większość z Nas nawet nie pomyśli o zakupie pianki czy że…