Meet Beauty - Konferencja marzeń?

Zaczęło się od pobudki o czwartej nad ranem (nie żebym trzy godziny wcześniej uporała się ze "Światem marzeń zakupoholiczki", idealną lekturą do poduszki) a skończyło się, jak po dobrej imprezie - późno i z bólem głowy. Tak minął mi 24 października, wielkie wydarzenie dla blogerek urodowych - a dla mnie dzień wzlotów i upadków. Rozczarowań i spełnionego marzenia...


Jechałam tam z lekkim ściskiem w żołądku, wzmożoną nieśmiałością i ogromną ciekawością. Kogo spotkam? Kogo poznam? Jaką gafę popełnię... Bo w tym jestem przecież najlepsza i zawsze bezbłędna! Taki pierwszy raz, pierwsza "randka" ze światem blogerskim, przecież to wielkie wydarzenie. Wystroiłam się, przypudrowałam nosek, naładowałam aparat i... Pojechałam.

Niezła z Ciebie "BABKA"
_____________________________________
Miejsce zawsze jest przecież ważne, a tutaj wybór był bezbłędny. Przytulnie, ale i nowocześnie. Ogromne przestrzenie, miejsce by usiąść, wygodne rozmieszczenie sal do warsztatów i dużo, dużo krzeseł dla każdego, kto chciał wysłuchać któregoś z wykładów. Było schludnie, chociaż ciasno. Do tego miejscówka w samym centrum! Babka mieszcząca się przy ulicy Młocińskiej 5/7 była naprawdę świetnym wyborem. Miejsca parkingowe, łatwy dojazd... centrum handlowe tuż ''za rogiem''. Właśnie tak wyobrażałam sobie to miejsce! 



Golden Rose zachwyca
_____________________________________
Od tego stoiska nie mogłam się oderwać. Bo i jak? Wizażystka, popis zdobienia paznokci tymi wspaniałymi, matowymi lakierami i urocze panie, z którymi można było wymienić się spostrzeżeniami. Macie jakieś medale? Proszę wręczyć go tej dziewczynie, która podeszła do dwóch nieśmiałych gości (tak, jednym z nich byłam ja) i wręcz porwała ich do rozmowy. Skąd znamy Golden Rose? Co lubimy? Co do tej pory testowałyśmy?... A później dobrała zestawy upominkowe. Ja dzisiaj mogę zachwycać się matową pomadką w kredce, a koleżanka, która stała obok - vlogerka - pewnie testuje teraz nowe lakiery. Kolejka do stoiska Golden Rose ciągnęła się bardziej niż żelki Haribo, a ja z wielką chęcią stanęłam w niej po raz drugi, by dowiedzieć się więcej o lakierach z formułą żelu. Wizażysta pomogło mi dobrać odpowiedni kolor pomadki - neutralny, stonowany, idealny do mocno podkreślonego oka. Odeszłam z uśmiechem, ręką umazaną wybranymi kolorami i karteczką z numerkami, o które w najbliższym czasie zapytam w małej drogerii obok. Nawet Red Lipstick Monster krążyła wokół ich stoiska - w końcu to ona, nie raz mówiła nam o perełkach tej firmy.


Cyknij fotkę na tle ścianki NeoNail
_____________________________________
Tutaj też trafiłam, ale całkiem przypadkiem! Gdy na pytanie - A pani ma już swoje zdjęcie na naszej ściance? - z mojego gardła wydobyło się już tylko głośne - Yyyyyy... . Cóż, chwilę później pozowałam na jasnym tle, starając się wyglądać jak Kim Kardashian. Udało się tylko w sprawie dużego tyłka. Trochę niezręcznie było stanąć samej przed obiektywem (nie było żadnej pięknej koleżanki, by schować się za nią tuż przed naciśnięciem spustu migawki), ale pamiątką jest, a wiecie jak uwielbiam zdjęcia (szkoda, że tylko te, na których nie pozuje). Wydrukowane, zabrane, dołączone do wspomnień. Będzie dla wnuków, chociaż nie wiem jakim cudem, bo dzieci nie planuję.




Mam bloga, ale co ze zdjęciami?
_____________________________________
Za każdym razem zadaje sobie podobne pytanie. Pomysł na wpis zrodził się gdzieś pomiędzy porannym prysznicem a herbatą, za to kompozycja zdjęć do tekstu... wciąż nieznana. A nawet jak się pojawi, to czasami w obiektywie nie wygląda to tak, jakbym sobie tego życzyła. Z tym problemem nie zmagam się sama, o czym świadczyła sala pełna blogerek. Uważnie słuchałyśmy więc wykładu Diany i Rafała, przedstawicieli Olympusa. Proste tricki na poprawę jakości zdjęć bez ogromnych kosztów? Proszę bardzo! Może coś odnośnie taniego i niezawodnego tła? Słuchajcie, słuchajcie. Nikt nie bał się pytań, nie unikał odpowiedzi. A w pierwszym rzędzie czułam się jak ryba w wodzie. O tym wykładzie mogę powiedzieć jedną zła rzecz - był za krótki!


A wiesz coś o swoim blogu?
_____________________________________
Teraz już wiem - to jeden wielki chaos. Karolina Krysztofiak z bloga Żyj, Kochaj, Twórz, uświadomiła nam, jak prosto można stworzyć coś, co będzie tak bardzo nasze, ale zarazem ułożone, przejrzyste i pociągające (zdaniem czytelnika). Teraz zdaję sobie sprawę z tego, jak łatwo można przesadzić z liczbą upiększeń na blogu i czemu logo jest tak istotne. Co prawda mamy jesień, ale to chyba najlepszy czas na wiosenne, blogowe porządki. Zacieram rączki do pracy (a może tylko je rozgrzewam, bo pisząc ten wpis jestem daleko od cieplutkiego domu). Dzięki wielkie dla Karoliny, za przydatne materiały. To taki poradnik Perfekcyjnej Pani Domu, tylko że w wersji PDF. Kolejna oznaka, że warto było jechać setki kilometrów i posłuchać blogowych guru.


Kosmetyków nigdy za wiele
_____________________________________
Szczególnie tych od Pierre Rene. A wiecie jak początkowo nazywała się marka? Które produkty zebrały najwięcej nagród? No i... dlaczego Polki tak kochają Skin Balance? To ostatnie akurat wiedziałam, bo sama jestem kochanką tego niepozornego podkładu. Na warsztatach z Pierre Rene było ciekawie a nawet i zabawnie. Panie wspaniale odegrały swoją rolę, ale... liczyłam na coś więcej niż tylko prezentacje kosmetyków i krótką dyskusję. Oczywiście miejsca przy stole szybko zabrakło, także kątem oka przyglądałam się wspaniałym perełkom leżącym na blacie. A było ich sporo! Upominki? Były! Chociaż w mój gust nie trafiły. Skuszę się raczej na zamówienie kosmetyków ze strony, bo glittery, które zobaczyłam pierwszy raz na żywo, były hipnotyzujące. Następnym razem proszę jednak więcej malowania... Mimo wszystko czas nie był stracony, kilka informacji zagnieździło się w umyśle a ja wciąż równie bardzo kocham Pierre Rene!


Horror ma twarz Remingtona
_____________________________________
Znacie tę sytuację, gdy podnosicie słuchawkę od telefonu, by głos po drugiej stronie zaszczebiotał - Witam serdecznie! Mam ogromny zaszczyt zaprosić panią na prezentację naszej najnowszej pościeli! Tylko u nas, włókno z bambusa to... - wtedy najczęściej wymigujemy się płonącym żelazkiem, gruźlicą chomika albo rzucamy słuchawkę. Teraz wyobraź sobie, że udało Ci się zapisać na warsztaty Remingtona dotyczące włosów. Nie wybierasz tych o tematyce paznokciowej, bo dobrze wiesz, że do tego masz dwie lewe ręce a i nawet nie posiadasz lampy do hybryd - po co się więc dołować. Uwielbiasz jednak produkty marki Remington, używasz ich i chętnie dowiesz się od ekspertów jak możesz zadbać o te cieniutkie pasma, które uczepiły się Twojej głowy. I dowiesz się! Oczywiście, że tak będzie. Musisz tylko kupić ultra-mega-nowoczesną suszarkę, która właśnie ukazała się na rynku. W ciągu pierwszych 15 minut miga przed oczami kilka wykresów i slajdów, które chcą przekonać Cię do zakupu prostownicy z tej samej serii co suszarka. Aha, jeszcze jest lokówka. Chwila... czy wspominałam także o szczotce? Wywal inne suszarki (stare modele Remingtona też?), bo właśnie na rynku króluje ta wspaniała nowość. Wtedy przed słuchaczami pojawia się fryzjer - wspaniały facet, o wspaniałej osobowości. Ratuje w ten sposób imię marki, ale jedyne co może zrobić, to pokazać jak działa prostownica. Przez kolejne 15 minut oglądamy, jak blond włosy blogerki (a może vlogerki?) zyskują piękne loki. Wspaniale! Ale to by było na tyle. Gdyby ktoś jeszcze nie wiedział co należy kupić... spokojnie! Na każdym krześle znalazł się katalog o grubości książki. Nawet nie wiem, czy można było go zabrać w ramach upominku, bo na wyjściu nic nie dostaliśmy. Były jednak konkursy! Jeden wciąż trwa i polega na stworzeniu wpisu dotyczącego marki Remington, ale był też taki, który zakończył się o godzinie 16:00. Nagrody? Malutki zestaw do manicure, ściereczka z napisem Remington i... coś, co określono mianem wspaniałego gadżetu - masażer do głowy. Gdyby nie napis marki, to pomyślałbym, że to ten sam, który ostatnio kupiłam za niecałe trzy złote. Nikt więc nie zerwał się z krzesła i nie pobiegł do łazienki, by stworzyć kreatywną fryzurę. Ale wiecie co w tym było najgorsze? Tuż obok, bo za cieniutką ścianką, odbywały się warsztaty NeoNail. Wytężałam słuch, by wyłapać jak najwięcej, bo panie z wielkim zapałem opowiadały i uczyły jak zrobić manicure hybrydowy. Słychać też było radość dziewczyn, które na wyprawkę dostały wspaniały zestaw do robienia hybryd. Brawa były ogromne, my usłyszałyśmy na odchodne - Dobrze, trzeba kończyć, bo idzie następną grupa. - Pozostał tylko niesmak, rozczarowanie i poczucie straconego czasu.

Klimatycznie i ani trochę schematycznie
_____________________________________
O atmosferze, jaka panowała na Meet Beauty można pisać pieśni pochwalne. Przeciskając się przez blogerskie tłumy, człowiek miał ochotę cały czas się uśmiechać. Rozmowy, pogawędki, ploteczki, wymiana opiniami - większe i mniejsze grupki dziewczyn, która dopiero się poznały. Integracja na najwyższym poziomie. Błysk fleszy, głośny śmiech i urywki porad, jakie dawały wizażystki i specjalistki przy stoiskach. Właśnie to działo się dookoła. Catering zadbał, by nikomu w brzuszku nie burczało, bo cały czas pod nos podstawione były słodkie bułeczki, a w porze obiadowej - przeróżne, dziwaczne smakołyki, od których nie można było oderwać oczu. Co prawda moje kubki smakowe nie są fanami takich udziwnień, ale chyba nikt nie narzekał! Co chwila tace zapełniały się kolejnymi porcjami, przez co po głowie krążyła mi tylko jedna myśl - uczta w Hogwarcie. Było tak kolorowo, że nie mogą tego przebić nawet fasolki wszystkich smaków Bertiego Botta.



Spełnione marzenie...
_____________________________________
Porozmawiajmy o marzeniach. O tych różnych sprawach, które dniami, miesiąca i latami krążą nam po głowie. Czasami są to materialne przedmioty, często abstrakcyjne pojęcia. Moje było nawet znaną i kochaną osobistością. Ten blog, moja pasja związana z wizażem... to wszystko nie istniałoby, gdyby nie rudowłosa kobieta, którą otacza pozytywna aura. Red Lipstick Monster. To nie tylko kobieta z ekranu laptopa. Na początku jej filmiki były dla mnie światełkiem w tunelu, teraz z wielką chęcią słucham jej głosu, czekam aż poprawi mi humor i zmotywuje do działania. Zawsze śmiałam się, gdy ktoś mówił - No i wtedy zabrakło mi języka w gębie! Przecież niewiele jest w życiu momentów, które mogłyby zestresować nas do tego stopnia. Swój przeżyłam 24 października, około godziny 10:00. Burza rudych włosów, uścisk ręki, szybkie zdjęcie - a ja do tej pory nie wiem ile wykrztusiłam z siebie i czy znowu się nie skompromitowałam. Stawiam jedna ptaszka przy pewnej pozycji na liście spełnionych marzeń!



What's your opinion?

  1. Aż żałuję, że mnie tam nie było. Buziaki kochana :*

    OdpowiedzUsuń
  2. Ale zaluje, ze mnie nie bylo i zazdroszcze, tez chcialabym posluchac blogowego guru :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wykłady były naprawdę na NAJWYŻSZYM poziomie. Organizatorzy sprostali wyzwaniu i zaprosili naprawdę wspaniałych gości.

      Usuń
  3. I tak żaluj, że nie byłaś z nami na Targach Książki!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mów mi jeszcze! Powinnam się rozdwoić i uścisnąć jeszcze rękę pani Kisiel! :)

      Usuń
  4. Odpowiedzi
    1. Ciekawa przygoda i wspomnienia uwiecznione na zdjęciach :)

      Usuń
  5. sporo osób narzeka na remingtona, ja nie byłam i się nie wypowiem ale coś w tym musi być niestety :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Uh, naprawdę nic nie straciłaś. To było bardzo przykre, że dwa pomieszczenia obok siebie a tak różnie przeprowadzane warsztaty. Rozumiem, że tematyka była zupełnie inna, ale mimo wszystko spodziewałam się większego ''WOW'' u Remingtona.

      Usuń
  6. Miałam iść na tego remingtona, ale wcześniej usłyszałam co mówiły dziewczyny i zrezygnowałam.
    Żal..., współczuje wszystkim blogerkom, które były zmuszone wysłuchiwać tych bzdetów.
    W sumie żałuje, że nie poszłam na warsztaty remington, takiego posta bym im nasmarowała, że w pięty by im poszło

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może komuś podobało się takie nachalne reklamowanie, ale jednak większość sali siedziała ze spuszczoną głową, wertując po raz drugi katalog. Ogólnie wiedzy nie przekazali nam żadnej. Dowiedziałam się jak należy kręcić włosy ICH prostownicą, bo jakiś zbiorniczek jest w danym miejscu i trzeba uważać, by... bla bla bla. To nie były warsztaty. To była reklama.

      Usuń
  7. Cóż... rzeczywiście te warsztaty Remington to zwyczajna porażka...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak bardzo żałuję, że nie zapisałam się na warsztaty z NeoNail...

      Usuń
  8. Czytając Twojego posta zaczynam żałować,że nie przyjechałam do Polski, ale odbiję sobie w styczniu na Fashion Week w Berlinie ;)
    Pozdrawiam,
    www.magdalenaklak.pl

    OdpowiedzUsuń
  9. Ale Remington dał popis!! Pozdrawiam, http://wielopokoleniowo.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cóż, no nie tego się spodziewaliśmy po takiej marce...

      Usuń
  10. Pozazdrościć, ja nie mogłam być, niestety PRACA!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja darowałam sobie spotkanie blogerek z początku października, właśnie z takich samych powodów...

      Usuń
  11. Zachowanie przedstawiciela Remingtona jak i cała otoczka to po prostu żenada.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ehhh, było minęło, oby nie powtórzyli tego błędu.

      Usuń
  12. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  13. Świetny opis. :) I już sama nie wiem, co lepiej Ci wychodzi, pisania czy fotografowanie. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Takie komplementy powinnam chyba gdzieś zapisywać i czytać w gorsze dni :)

      Usuń
  14. Ja byłam na wszystkich trzech warsztatach i faktycznie Remington była żałosny. I ta okropna baba była gorsza niż z reklam Mango :P
    Ale ogólnie bardzo miło wspominam konfereencję ;) najlepszy wykład Pawła i Oleski ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oooo! Tak, tak! Brakowało tylko kuchni, dymiących garnków i pana, który mówi, że tylko teraz zamówimy produkt w promocyjnej cenie!
      A właśnie przez Remingtona ominął mnie wykład Pawła... Eh.

      Usuń
  15. Też byłam na Meet Beauty;). Nie przesadzałabym z tymi koszmarnymi warsztatami Remingtona;). To po prostu była prezentacja nowego produktu. No i nie poszłam na nie dla potencjalnego prezentu;). Nie wiedziałam również o upominku od Neo Nail - to była miła niespodzianka;).
    Fajnie, że jesteś zadowolona z Golden rose, bo według mnie to było naprawdę słabe stoisko, gdzie traktowano blogerki jak niechciane petentki:(.
    Ogólnie imprezę oceniam na 5.;).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chyba miałam to szczęścia rozmawiać z paniami, jak nie były jeszcze zmęczone. Bo już widzę którąś opinię o niemiłych paniach.. Kurcze, tutaj chyba miałam fart. A Remington? Po prostu gdybym wiedziała jak ma to wyglądać, wybrałabym się raczej na wykład, bo akurat prowadził je Opydo. A tak było szkoda wyjść w środku, przejść jeszcze przez sale warsztatów z NeoNail. Mogli chociaż dać zarys, że będą promować swój produkt. Warsztaty Pierre Rene również w dużej mierze opierały się na reklamie, a jednak jestem z nich bardzo zadowolona.

      Usuń
  16. Z jednej strony to wygląda na fajne spotkanie ale z drugiej trochę jakby dali ciała z organizacją... O "nowościach" Remingtona to słyszałam ale ta suszarka i szczotka są ostro naciągane. A prostownicę taką jak teraz reklamują mieli już siedem lat temu :P Więc wiesz ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z remingtona mam około trzech produktów i nigdy nie narzekałam. Miałam jednak dziwne wrażenie, że nagle zaczęli zaprzeczać sami sobie, w pewnym momencie nawet wmawiali, że te produkty nie tyle nie niszczą, a nawet regenerują włosy! Po czym wykres i tak wskazuje, że po iluś użyciach włosy mogą być przesuszone. Nie miałabym nic przeciwko krótkiej prezentacji, ale w tym wypadku naprawdę Remington dał ciała. Żałowałam, że tego czasu nie poświęciłam na wykłady, ale trochę głupio było tak wyjść w połowie...

      Z siostrą również rozmawiałam o tych ich ''nowościach''. Ma, używa i nie jest to aż tak wspaniała rzecz, żeby poświęcić jej 45 minut.

      Usuń
  17. Co do Remingtona mam podobne odczucia, choć może nie byłabym aż tak radykalna w ocenie ;) W każdym razie nie zapisałam się na paznokcie z dokładnie takich samych powodów co Ty i tak samo żałuję. Jednak podobnie jak moja poprzedniczka z Golden Rose również nie byłam zadowolona, Pani, która ze mną rozmawiała była niezbyt przyjemna i pozwalała sobie na niemiłe i protekcjonalne uwagi wobec niektórych dziewczyn :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A z którą panią rozmawiałyście? Mnie udało się najpierw porozmawiać z taką młodziutką dziewczyną, która naprawdę była przemiła! Z wizażystką też rozmawiałam dłuższą chwilę - dobrała do mojej cery odpowiedni odcień pomadki. Kurcze, może to była kwestia tego, że rozmawiałam nimi tuż na początku? Czytałam, że panie stawały się coraz mniej miłe wraz z upływającymi godzinami... Myślę, że ta ankieta była naprawdę fajnym pomysłem - można było napisać o wszystkim, co nie przypadło do gustu. Ja nie szczędziłam słów na Remingtona :)

      Usuń
    2. Nie rozmawiałam z tą młodziutką dziewczyną, widziałam, że ona jest bardziej otwarta i sympatyczna, wizażystka, zresztą, też :) Byłam tam tuż przed tymi "warsztatami" z Remingtonem, czyli trochę po 10. Też uważam, że ankieta to dobra sprawa, również wpisałam wszystkie swoje uwagi :)

      Usuń
  18. Zazdroszczę takiej przygody ! Bardzo żałuję, że się nie zgłosiłam ;*

    OdpowiedzUsuń
  19. Odpowiedzi
    1. Dziękuję! Żałuję, że nie zrobiłam jeszcze większej ilości zdjęć, jednak czasu było naprawdę mało :)

      Usuń
  20. Mi niestety nie udało się dotrzeć - w ostatniej chwili dopadła mnie okropna infekcja, która trzyma do tej pory. Mam nadzieję, że jeszcze kiedyś będzie okazja, by Cię poznać osobiście :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Polecam się na przyszłość! :D Tylko trzeba mnie zaczepić, bo mój brak pamięci do twarzy i nienajlepszy wzrok doprowadził do tego, że nie poznałam Basi Smoter :)

      Usuń
  21. Co do Remingtona, tak właśnie było! :) Facet czyniący cuda z włosów uratował sytuację :]

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ... i miał osobowość, przez co rozbudziliśmy się po piętnastu minutach wykładu o nowej prostownicy :)

      Usuń
  22. Widziałam cię jak odbierałaś nagrodę na zakończenie :) Ale nie pamiętam czego ....chyba od radia????

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, tak! :) Dokładnie :D Chyba spodobało im się RADIOaktywne porównanie :D

      Usuń
  23. Remington zawiódł... oj mam takie samo zdanie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Liczę, że to była dla nich nauczka i jeżeli pojawią się na wiosnę - przyszykują naprawdę ciekawe warsztaty! :)

      Usuń
  24. Byłam, widziałam i jestem zadowolona :) Chociaż jak i Ty, mam swoje "ale". Przede wszystkim nie zbyt podobał mi się wykład o fotografii, który Tobie przypadł do gustu. Rodzeństwo pokazywało jakieś zdjęcie, myślałam wtedy sobie "o! Nawet fajne!", po czym słyszałam "Złe zdjęcie". Nie bardzo jestem obeznana z tymi wszystkimi przysłonami, ISO itp. Tzn wiem, że coś takiego istnieje, nawet trochę używam, ale nie jestem jakaś w tym wszystkim zaawansowana. A wydaje mi się, że właśnie ten wykład zrozumiały był bardziej przez osoby, który w jakimś większym stopniu miały do czynienia z fotografią. Za to podobno warsztaty były fajne. Skoro jesteśmy już w temacie warsztatów - zapisałam się tylko na te Remingtona, ale pod koniec dnia, więc słysząc wcześniej niepochlebne opinie, bez wyrzutów sumienia zrezygnowałam z tej "przyjemności". Podobało mi się za to większość wykładów, zwłaszcza ten o SEO czy o Google Analytics. Wykład Pawła Opydo też był spoko, aczkolwiek oczekiwałam raczej jakiś rad.
    Ogólnie jak czytam relacje z tej konferencji, dowiaduję się ile osób nie widziałam, z którymi chciałam sobie pogadać. Mimo że wiedziałam, że tam będziesz (z fb) to też nie wpadłaś mi jakoś w oko... A szkoda :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Co do wykładu, tutaj przyznam rację. Kurczę, nawet nie spojrzałam na to od tej strony. Od jakiegoś czasu bardzo dużo czytam o fotografii, dlatego to co mówili, wydawało mi się nawet nieco błahe, ale nowej wiedzy nigdy za wiele :) Jeżeli chciałabyś dowiedzieć się czegoś więcej, to mogę Ci zaproponować taką stronę, Fotoblogia.pl. Oprócz ciekawych artykułów o dosyć szerokiej tematyce i testów sprzętu - bywają tam naprawdę fajne wpisy o dopasowaniu światła. Z tego co pamiętam i na YT mieli kilka filmików wprowadzających :)
      Remingtona żałuję bardzo, bardzo... ale to bardzo! Ominął mnie w tym czasie wspaniały wykład, a ja siedziałam i nudziłam się przeglądając katalog.

      Ja mam tylko nadzieję, że nikogo nie uraziłam przechodząc obok! :) Mój wzrok i pamięć - cóż, bardzo szwankują i nawet widząc Red Lipstick Monster, przez pierwsze trzy sekundy rozmyślałam - ale skąd ja ją znam?

      Na następnej konferencji, mogliby dać większą czcionką nazwę bloga, a pod spodem imię i nazwisko. Myślę, że wtedy łatwiej byłoby ''przypadkowo'' się odnaleźć :)

      Usuń
  25. Byłam i mam nawet gorsze zdanie o warsztatach remingtona. Ten fryzjer, pożal się Boże to jakaś kpina! Który fryzjer powie, że prostuje dane pasmo kilkukrotnie starą prostownicą?! Włosomaniaczką nie jestem ale nawet ja wiem, że tak się nie robi >.<

    OdpowiedzUsuń
  26. Dziękujemy za wpis i komentarze! Obiecujemy: następnym razem nawet najbardziej wybredna blogerka nie będzie miała powodu do narzekań. Już nie możemy się doczekać kolejnego spotkania!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Baaaaaaaaaaaaardzo na to liczymy :) Trzeba będzie tylko wcześniej dobrze zachęcić blogerki, które w tej edycji były na warsztatach, a czytając kilkadziesiąt opinii, coś mi się wydaję, że nie będzie to proste :C

      Usuń

Pisząc komentarz, zgadzasz się na przetwarzanie swoich danych osobowych.

Najpopularniejsze w ostatnim czasie

INNE KATEGORIE WPISÓW