Na lenistwo zawsze znajdzie się pora. Czasami jednak trwa ono nieco za krótko. Ostatnio korzystałam z każdej wolnej chwili, by odetchnąć, poczytać ulubioną książkę, czy po prostu się zdrzemnąć. A gdy tylko darowałam sobie podchrapywanie na kanapie, wtedy pozwalałam na chwilę relaksu nie tylko sobie, ale również mojej skórze. Sprawdziłam, jak to jest zdać się na magiczne działanie aloesu i sięgnąć po awaryjne plasterki. I to takie na trądzik! 

L-Biotica - Nowości, plastry punktowe, maska z aloesem

L'Biotica

Marka, o której słyszy się coraz częściej i to nie tylko dlatego, że przybliżyła się do blogerskiej społeczności. Ostatnio w ich asortymencie nie brakuje nowości. Świeżutkich, kuszących i prezentujących się naprawdę dobrze. Wystarczy spojrzeć na poprzednią wersję odżywki do rzęs. Całkiem niedawno znalazłam w kosmetycznych zbiorach takie właśnie puste opakowanie - malutkie, nie zwracające uwagi, zupełnie nijakie. Teraz, na rynku pojawiła się odżywka w nowej odsłonie - w piękny, czarnym i niezwykle  eleganckim etui. Może kiedyś po nią sięgnę, tymczasem...

Wybrałam dwa produkty, które miały wspomóc moją codzienną pielęgnacje. Jeden odłożyłam na niedzielny wieczór, a d drugi towarzyszy mi wciąż od czasu do czasu. 

Jestem tylko kobietą i nie ukrywam, że do tej pory miałam styczność tylko z jednym rodzajem plastrów - tych na opryszczkę. Pewnie wiecie jak to jest, gdy zbliża się jakaś ważna okazja, a tu nasza skóra robi nam psikusa. Bum! Moja zafundowała mi piękny zajad, na dzień przed studniówką. Dlatego moje drogie, choćby nie wiem jaki stres Was dopadł, pamiętajcie by odpowiednio się odżywiać! W takich sytuacjach, tego rodzaju zmiany skórne mogą być powodem braku witamin, a przecież lepiej zapobiegać niż leczyć. Ratunek jednak był szybki - nieestetyczny zajad zniknął w ciągu 24 godzin, a drobne zaczerwienienie ukryłam pod cienką warstwą makijażu. 

Opryszczki, zajady... one nękają Nas tylko przelotnie. Ale co z trądzikiem?


L-Biotica - Nowości, plastry punktowe, maska z aloesem

Plasterki na trądzik

Tutaj docieramy do punktu kulminacyjnego. Nowość w asortymencie marki L'Biotica, to właśnie plasterki na trądzik. Niby takie nic, a brzmi jak zbawienny produkt na bolączki sporej rzeszy kobiet, w tym nastolatek.Są przezroczyste i w dwóch rozmiarach. Na skórze ledwo zauważalne, przy noszeniu nie odczuwamy dyskomfortu i możemy pozostawić je na skórze nawet do 12 godzin. Nie posiadają zapachu, nie są drogie, a w jednym opakowaniu znajdziemy 3 listki po 12 plasetków - razem daje to nam aż 36 awaryjnych naklejek na pryszcze. Brzmi obiecująco, może skusić niewinną, kobiecą duszyczkę. Ale czy obietnice zostają spełnione?

L-Biotica - Nowości, plastry punktowe na trądzik, maska z aloesem

Dostępność nie stanowi tutaj problemu. Produkty marki L'Biotica kupuję zazwyczaj w Super-Pharm. Zawsze mają zapas moich ulubionych maseczek, więc pewnie i z plasterki nie będą wyjątkiem. Ich koszt, to około 10 zł - przystępnie i dostępnie!


Czy to naprawdę działa? 

Kobiety marzą, by ich problemy znikały jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki. Albo przynajmniej plasterka. Nie, niestety nie tak to działa. Nasz pryszcz nie zniknie w kilka godzin i już na zawsze nie przestanie Nas nękać. Jego gojenie może być jednak nieco szybsze, a podrażnienia skóry mniejsze. Plasterki punktowe da się jednak lubić, bo...

Paluszki precz!

Ten produkt ma dla mnie jedno, bardzo znaczące, warte wspomnienia przeznaczenie. Plasterki należy podarować osobom, które w swojej malutkiej nerwicy, nie potrafią zostawić w spokoju malutkich pryszczy. Wiem, wiem... sama miewam z tym problem. Chce się przecież je dotykać, oglądać z każdej strony i co najgorsze... wyciskać! A jak wiemy, grozi to prawdziwą katastrofą. Wielkie BOOM bakterii, które w prosty sposób przeniosą się na inny rejon twarzy. Szybciutko naklejam więc plasterek i do rana już nie dotykam mojego małego nieprzyjaciela. A on się powoli goi albo osiąga w spokoju apogeum.

L-Biotica - Nowości, plastry punktowe na trądzik, maska z aloesem

Jak używać?

KROK 1. Zaczynamy od podstaw, czyli od demkaijażu twarzy. Następnie musimy zadbać o to, by skóra była sucha. Wtedy możemy przejść do kroku drugiego.
KROK 2. Wybieramy odpowiedni plasterek (w zależności od WIELKOŚCI naszego problemu), odklejamy od przezroczystej folii a następnie przykładamy w wybranym miejscu i delikatnie dociskamy.
KROK 3. Następnie nie zawracamy sobie głowy przez następne 8 lub 12 godzin. Plasterek sobie jest, plasterek sobie działa. Chillout.
KROK 4. Gdy skończą się nasze wspólne chwile, plasterek odklejamy i wyrzucamy. Nasza przygoda jest jednorazowa!


Na dzień, czy na noc?

Skoro pamiętamy, że przed aplikacją należy odpowiednio przygotować cerę, może się wydawać, że plasterki przystosowane są jedynie do użytku na dzień. Bzdura! Jednakże... nie należy narażać się na ich zbyt długą ekspozycję w pełnym słońcu, dlatego... Warto sięgać po nie w takie dni, gdy nie wychylamy nosa poza dom albo... gdy pogoda sprzyja.

L-Biotica - Nowości, plastry punktowe na trądzik, maska z aloesem

Co ma działać?

Głównym atutem produktu powinna być obecność ekstraktu z drzewa herbacianego i wierzby kanadyjskiej. Te dwa składniki działają antybakteryjnie.  Plastry przede wszystkim powinny działać wysuszająco, ale jednocześnie także łagodząco - nie można się więc martwić, że skóra wokół naszego nieprzyjaciela stanie się czerwona i sucha jak wiór. Nie chodzi tylko o przyspieszenie gojenia, ale powstrzymanie rozwoju bakterii - tak jak plaster na ranie blokuje dostęp nowych zarazków, tak również i tutaj działanie jest podobne. Wystarczy pomyśleć, że nasz nowy... pryszcz (nie bójmy się tego słowa!), ma styczność z naszą poszewką od poduszki, która jak sądzę, wcale nie była wczoraj wymieniana i nie będzie też jutro.

Skład: Acrylates Copolymer, Vinyl, Dimethylaminoethyl Methacrylate Copolymer, Alcohol Denat, Melalecua Alternifilia (Tea Tree) Leaf Oil, PVP, Salicylic Acid, Butylene Glycol, Aqua Epilobium Angustifolium Flower Extract, Phenoxyethanol, Sodium Metabisulphite, Polysorbate 80, Butylene Glycol, Vitis Vinifera (Grape) Seed Extract, Soidium Metabisulfite, Volcanic Ash, Phytosphingosine, Sodium Hyaluronate.

Takie plasterki, to alternatywa zarówno dla pań, jak i panów. 


Maska aloesowa

Opakowaniem niewiele różni się od swoich siostrzyczek. Jakiś czas temu testowałam już inne maseczki z rodziny L'Biotica. Większość z nich bardzo przypadła mi do gustu, stąd zainteresowanie wersją z aloesem. Zresztą... czy używaliście już aloesu? Mam w szufladzie ogromne, koreańskie opakowanie pełne lekko przezroczystej mazi, którą stanowi czysty aloes (a przynajmniej w 92%!). I ta nie pozorna, maziowa ciesz, potrafi zdziałać prawdziwe cuda. Jak więc mogłam oprzeć się gotowej maseczce?

Enzymy zawarte w aloesie wspierają regenerację naskórka. Stąd właśnie, na wszelkie otarcia czy ugryzienia komara, zawsze nakładałam odrobinę soku z tej roślinki. Zawsze przynosiła ukojenie i ulgę.

SKŁAD: Aqua, Butelne Glycol, Glycerin, 1,2-Hexanediol, Aloe Barbadensis Leaf Jucie, Sodium Hyaluronate, Portulaca Oleracea Extract, Alcohol, PEG-60 Hydrogenated Castor Oil, Phenyl Trimethicone, Dipotassium Glycyrrhizate, Phenoxyethanol Carbomer, Arginine, Xanthan Gum, Sodium Polyacrylate, Trisodium, Ethylhexylglycerin, Parfum, Potassium Sorbate, Sodium Benzoate.


L-Biotica - Nowości, plastry punktowe na trądzik, maska z aloesem, maska w płachcie

Oczyszcza & regeneruje?

A przynajmniej powinna. Wolna od parabenów maseczka miała zapewnić perfekcyjnie oczyszczenie skóry, co skutkować miało jedwabistą gładkością, blaskiem i brakiem podrażnień. Tego się jednak nie doczekałam. Poznałam już działanie aloesu, dlatego wobec tej maseczki moje oczekiwania wzrosły.

Jak i kiedy stosować maseczkę?

Aby rezultaty były zauważalne, maseczkę powinno stosować się raz lub dwa razy w tygodniu. Dlatego wolę sięgać po maseczkę witaminową czy tę z algami,  bo mam wrażenie, że serwuję swojej skórze istną bombę aktywnych składników. A aloes? Mogę go stosować znacznie częściej i prościej. Maseczka marki L'Biotica przeznaczona jest do całorocznej pielęgnacji - nie ma potrzeby, by rezygnować z jej użycia latem czy w okresie zimowym. Zresztą - nawilżenie jest pożądane o każdej porze roku.

KROK 1. Standardowo oczyszczamy skórę. Lubię sięgnąć także po tonik, który wyrówna pH skóry. Twarz osuszamy.
KROK 2. Delikatnie wyjmujemy maseczkę z opakowania. Będzie mocno nawilżona, dlatego należy zwrócić uwagę, by przy rozkładaniu poszczególnych płatków, po prostu ich nie uszkodzić.
KROK 3. Maseczkę nakładamy na twarz. Możemy w tym czasie położyć się czy też zając swoimi obowiązkami. Cały zabieg trwa 15 minut.
KROK 4. Gdy minie wyznaczony czas, zdejmujemy maseczkę z twarzy a resztki esencji delikatnie wklepujemy w skórę. Możemy również użyć resztki serum, która została w opakowaniu maseczki.

L-Biotica - Nowości, plastry punktowe na trądzik, maska z aloesem, maska w płachcie

Tutaj zabrakło uczucia, miłości nie ma. A wszystko dlatego, że maseczka nie zdziałała nic. Kompletnie. Nie odczuwałam nawilżenia, a o regeneracji skóry już nie wspomnę. Wysiedziałam 15 minut, zdjęłam, zmyłam i nałożyłam ulubiony koreańskiej marki. Tyle było z naszej niedzielnej przygody. Z sentymentem sięgam jednak po maseczkę z algami czy tę z witaminą A+C. Ich ceny są podobne - wahają się w okolicy 10 zł. Tym razem wyróżnienie przypada plasterkom, do których zamierzam powracać.

A po jakie maseczki Wy sięgacie najczęściej? Co sądzicie o plasterkach punktowych?