Social Media Icons

slide code

category 1

Blogowanie

category 2

Wnętrza

category 3

Podróże

Uciekłam z ekranu, czyli wymarzona randka w filmowym wydaniu!

Na liczniku pojawiają się kolejne cyferki, bo w szczęśliwym (następne słowo jak gdyby wymusza wstawienie tego epitetu) związku jestem już nie dzień, dwa, miesiąc czy rok... a odrobinę dłużej (i oby tak było już zawsze). Nie ma jednak niestety lub też ''stety'' dwóch tych samych chwil, czy jak pisała Szymborska Żaden dzień się nie powtórzy, nie ma dwóch podobnych nocy. Miłość pozostaje jednak wciąż ta sama, a my każdego dnia uczymy się jej na nowo. Proszę więc wybaczyć mi cytaty rodem z książek Coelho, ale odrobina romantyzmu wymagana jest w tekstach, w których miłość gra pierwsze skrzypce (albo przynajmniej jest ważna tak, jak ścieżka dźwiękowa w filmie). Niezależnie więc od stażu oraz wspólnie przeżytych i godnych zapamiętania chwil... dlaczego czasami nie poczuć się jak ''związkowy świeżak'' i nie pójść na randkę? Owocowa herbatka w małej herbaciarni za rogiem, czerwona róża czy wyjście do kina na film...

... bo właśnie o filmy rozchodzi się najczęściej. W moim przypadku, a raczej naszym, połączyło nas nie tylko silne uczucie (to, któremu towarzyszą te małe skrzydlate gnoje buszujące w brzuszku), ale również miłość do dużego ekranu... jak i tego całkiem małego, bo kto człowiekowi zabroni w tych czasach, zamiast siedzieć w kinie, najnormalniej w świecie, skorzystać ze śmiesznej rozdzielczości ekranu smartfona... Każdy wolny wieczór spędzamy więc leniuchując, pijąc herbatę i oglądając wspólnie wybrany film.  Czasami nie obędzie się bez kłótni, niesprawiedliwego głosowania czy przekupstwa, ale przecież związek to nieustanna walka. Wymarzona randka byłaby więc nietypowa, oryginalna i żywcem wyjęta ze szklanego ekranu...




Na ten wieczór zarezerwowałabym specjalną kreację – mała czarna, mięciutki kapelusz z wielkim rondem a przepasany atłasową wstążką spływającą z niego niczym Niagara. Długie rękawiczki sięgające powyżej łokci, buciki na niskim obcasie i ten słynny papieros w cygarniczce, jakim szczyciła się Audrey Hepburn wcielając się w główną bohaterkę Śniadania u Tiffany’ego. Tego dnia niczym Holly Golightly byłabym beztroska, uśmiechnięta i ochoczo zadzierałabym nosa. Wcale nie marzę o szybowaniu wśród chmur, gdyż po 50 twarzach Greya wszelkiego rodzaju podniebne wycieczki wydają się być nadzwyczaj mało romantyczne. Mój plan dnia IDEALNEGO już od dawien dawna został spisany na poszczerbionych kartkach notatnika. Czeka tylko, by przypadkiem wpaść w ręce mego lubego (od teraz jednak mogę także wysłać mu link do tego oto wpisu).
Rankiem zjedlibyśmy słodkiego rogalika przyglądając się witrynie z przepiękną biżuterią... może nie będzie to sam Tiffany, ale czego oczy nie widzą, to sobie wyobraźnia dopisze. Usiedlibyśmy na drewnianej ławce i jak zakochana para moglibyśmy cytować kwestie z Przeminęło z wiatrem, a ja niczym Scarlett O’Hara rzekłabym Nie mogę teraz o tym myśleć, bo oszaleję. Pomyślę o tym jutro...
... i chociaż film ten znienawidziłam co do każdej klatki, tak oto dialogi zawsze rozśmieszały mnie do łez i do tej pory nie chcą uciec z głowy.




Przez ten jeden dzień w życiu chciałabym być obsypywana prezentami niczym Vivian z Pretty Woman. Chciałabym przypomnieć sobie, jak to jest wyszaleć się na ogromnym parkiecie, kręcić się, wirować... i rzucać buty hen daleko, gdy kolejny odcisk jest już rozpoznawalny w tym przerażającym grymasie na twarzy. W tym momencie Patrick Swayze i Jennifer Grey mogliby się schować, bo szalelibyśmy bardziej niż oni w Dirty Dancing. Może nawet skończyłoby się hulankami na stole, niczym te Jack'a i Rose w kolejnym filmie, który niestety nie budzi  we mnie pozytywnych uczuć - bo jak można dryfować na drzwiach, tak zupełnie bez serca, gdy Twojemu lubemu właśnie przymarzł do nich podbródek. Akysz! Niech Titanic spływa z moich myśli!



Nie ważne jednak, czy przez cały dzień mój mężczyzna wcielałby się w rolę Jack'a Dawsona, Edwarda Lewisa, Rhetta Butlera, Paula Varjaka czy każdego innego bohatera z bardziej lub mniej lubianego filmu, takiego który podbijał moje serce przez lata, bo wciąż pozostanie dla mnie najwspanialszą wersją Jamesa Bonda i jednocześnie zwyczajnie niezwyczajnym chłopakiem, z którym oglądanie filmów wydaje się być najprzyjemniejszą czynnością, jaką człowiek mógł kiedykolwiek wymyślić.
Może nie jesteśmy wybuchowi jak Pan i Pani Smith albo znani jak Bonnie i Clyde, ale czujemy się najlepiej w swoim towarzystwie i szczerze mówiąc, to każda randka we dwoje może być tą wymarzoną

Komentarze

  1. czemu nienawidzisz przemineło z wiatrem?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo lubię romantyczne filmy, ale jeszcze bardziej uwielbiam bohaterów, z którymi mogę się utożsamiać, którzy są bardzo podobno do mnie. Niestety w "Przeminęło z wiatrem" znajduję jedynie moje przeciwieństwa i zapewne stąd ta niechęć do filmu :)

      Usuń
  2. Podoba mi się Twoja wymarzona randka :) Mogłabym Was podglądać :) O nie! Co za fantazje ;)
    hehe
    A tak serio, zastanawiałam się, co nas połączyło (mnie i mojego M.) tak jak Was miłość do wielkiego ekranu. W sferze pasji na pewno nic --> chyba, że to że ja lubię gotować a on jeść. Chyba najbardziej chęć bycia samodzielnym, wspólne przekonania religijne i te na temat życia.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Toż to ja bardzo chciałabym pokochać gotowanie. U nas w związku to oboje kochamy co najwyżej jeść :D

      Czasami najpiękniejsze są te drobne sprawy, które nas łączą. Im ich więcej, tym lepiej, chociaż ponoć 'przeciwieństwa się przyciagają', ale to chyba tyczy się masochistów :D

      Usuń
  3. Pięknie napisane :)
    A co do tych dryfujących drzwi... wydaje mi się, że w filmie ona chciała żeby on wskoczył obok niej, ale się nie dało bo się za bardzo przechylały i nie uniosłyby ich dwoje. Czy coś w tym stylu. Wiem, że on starał się tam wdrapać :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nawet pewnie tak właśnie było! :) Jednak przeraża mnie w tym filmie właśnie to, że na siłę szuka się tragizmu. Dwójka ludzi, dziewczyna mająca zaledwie 16 lat, biedny chłopak, który zakochuje się w niej bez pamięci w kilka dni, goniący ich, rządny zemsty narzeczony i malutkie drzwi dryfujące z Rose na oceanie, gdy jej kochanek opada na dno...

      Lubie popłakać przy filmach, nawet bardzo, jednak Titanic odstrasza mnie tym, że w ostatnie godzinie próbuję ze mnie wycisnąć dosłownie OCEAN łez... :D

      Usuń
  4. Miło się czyta to co piszesz :) Ja sama nie wiem co mnie połączyło z moim M, byliśmy młodzi (ja 16 lat, on 18) i wtedy się nie myślało o tym co nas łączy, po prostu było się razem i tak już zostało... To w sumie smutne, w końcu trzeba mieć coś co będzie łączyć ludzi w związku...:(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj, my od pierwszych spotkań rozmawialiśmy tylko o muzyce i nagle zaraziłam go miłością do filmów :) Od tej pory praktycznie codziennie oglądaliśmy coś nowego...
      To prawda, trochę to przykre, że czasami samo uczucie to za mało... ale przecież z czegoś to uczucie się rodzi - może właśnie ze wspólnych pasji :)

      Usuń
  5. Ciekawy blog, podoba mi się, borze czyta się to o czym piszesz : ) zapraszam do mnie będę bardzo wdzięczna za zaobserwowanie. : ) + również oberwuję

    OdpowiedzUsuń
  6. Uwielbiam Przeminęło z wiatrem i Rzymskie wakacje. Nie pogardziłabym taką randką w Rzymie jak księżniczka Anna :) Piękny tekst!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. "Rzymskie wakacje" i wspaniała Audrey! A oglądałaś może "Słomianego wdowca'' z MM? :)

      Usuń
  7. A ja muszę nadrobić zaległości w stosunku do "Przeminęło z wiatrem".

    OdpowiedzUsuń
  8. Może to wyda się dziwne ale ja osobiście nie widziałam jeszcze filmu "Przeminęło z wiatrem" :)

    Zapraszam do mnie na najnowszy wpis:
    http://anita-turowska.blogspot.com/2015/04/matura-praca-studia-blog-czyli.html

    OdpowiedzUsuń
  9. Gdybym Was nie znała, to bym uwierzyła :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czyli jednak jesteśmy wybuchowi znani? :D
      Jak będziesz marudzić, to znowu zaprosimy Cię do kina na jakieś romansidło :D

      Usuń

Prześlij komentarz

Pisząc komentarz, zgadzasz się na przetwarzanie swoich danych osobowych.

Te artykuły są najczęściej czytane:

Bardzo brzydki dziennik, z którym zacznę następny rok...
Brzydkie rzeczy są nielubiane, zazwyczaj. Mówiąc, że nie przyjdziesz na spotkanie, bo jest "b…
#2 Jesienne umilacze: Kobiece kształty na pocztówkach, plisowana spódnica z zamszu i książka, która leczy
Jakimś cudem przyplątała się do nas jesień, ale tym razem ta o nieco mniej przyjemnym usposobieniu .…
10 kosmetyków idealnych na prezent
Dostawać prezenty to sprawa przyjemna, ale gdy sami mamy wybrać upominek dla kogoś bliskiego - tut…
Brwi górą, czyli nowości kosmetyczne od Wibo
Mamy kwiecień, a co za tym idzie - nowości kosmetyczne od Wibo rozgościły się już na salonach. W t…