Social Media Icons

slide code

category 1

Blogowanie

category 2

Wnętrza

category 3

Podróże

Spektakularnie długie rzęsy? | Astor Seduction Codes N°3

Gdy pierwszy raz zobaczyłam unikalną szczoteczkę, jaką może pochwalić się mascara Astor SEDUCTION CODES N°3 Volume & Length, zaraz wiedziałam, że muszę ją wypróbować. Nie ma chyba kobiety, która nie marzy o długich rzęsach, które przyciągają spojrzenie. Producenci kosmetyków obiecują wiele, dlatego i tym razem ciężko mi było oprzeć się zapewnieniom o spektakularnie długich rzęsach. Również i design tuszu jest tak zaskakująco nietuzinkowy, że pragnie się mieć go w kosmetycznych zbiorach.


W codziennym looku lubię naturalnie wyglądające rzęsy, dlatego nieczęsto stawiam na ich pogrubienie, a jedynie wydłużenie - by nie ginęły gdzieś pośród kociej kreski. Mamy lato, więc zupełnie nie mam głowy na tworzenie wyrazistego, perfekcyjnego i czasochłonnego makijażu. Mimo wszystko lubię jednak ładnie podkreślone oko - cienie w kolorze nude i ewentualnie kocia kreska. Natomiast wytuszowe rzęsy to całkowita podstawa. Jak przystało na obietnice pięknych rzęs - tutaj było ich bardzo wiele. Przede wszystkim ma docierać do każdej rzęsy, wydłużać je, unosić, nie rozmazywać się i nie tworzyć grudek. Sama Heidi Klum, twarz marki Astor pisze o produkcie w samych superlatywach...

Mój kod uwodzenia No3: nic nie dodaje kobiecie większej pewności siebie niż wysokie obcasy… może z wyjątkiem długich, intensywnie pogrubionych rzęs! Gdy chcę szybko dodać rzęsom blasku używam nowości Astor - maskary Seduction Codes No3 Volume & Length. Moje rzęsy stają się ultradługie, bardzo zmysłowe i wyglądają perfekcyjnie.

Po takich słowach kobieta aż rwie się na zakupy, by poznać niesamowite działanie mascary. Zmysłowe? Chcę! Perfekcyjne? Jak najbardziej! A może dłuuuugie? O tak, już ją chcę!


Właśnie dlatego poczułam się tak niesamowicie skuszona, że zgłosiłam się do testowania mascary. Moją uwagę przyciągnęła właśnie ona, nie jej dwie kosmetyczne siostry, które oferowały nieco odmienne efekty. Najpierw była fala zachwycenia, później oczekiwania i na końcu... rozczarowania. Niestety odrobinkę zawiodłam się na tej mascarze. Nie mogę jej jednak nazwać złą - zwyczajnie nie sprawdziła się przy moich rzęsach. Jest to nie pierwsza taka sytuacja, gdy produkt, w którym pokładam duże nadzieje okazuje się nie sprostać zadaniu. Zacznę jednak od tego, że tusz od Astor niezmiernie przypomina mi mascarę Max Factor, 2000 Calorie. Nie mam na myśli kształtu szczoteczki, ale efekt, jaki uzyskuje. O słynnym tuszu Max Factor słyszałam same pozytywne opinie - a jednak z kosmetykami bywa tak, że nie są na tyle uniwersalne, by stać się ulubieńcem każdej kobiety.

O malowaniu słów kilka... 
___________________________________________
Sama mascara ma naprawdę wiele atutów. Zacznijmy od nienagannej trwałości. Nie ma obawy, że tusz zniknie z naszych rzęs w ciągu dnia. Produkt nie osypuje się i wystarczą już dwie cieniutkie warstwy, by makijaż oka był skończony. Przy moich rzęsach ta fikuśna szczoteczka niestety się nie sprawdziła. Utrudniała bowiem malowanie rzęs w wewnętrznym kąciku, co powodowało, że przy zbyt wielu ruchach szczoteczką, pozostałe rzęsy sklejały się. Produkt idealnie sprawdzi się u kobiet z króciutkimi, ale bardzo gęstymi rzęsami. Będą wyglądać naturalnie, ale nie sprawdzą się w wieczorowym looku.

Czy oferuje efekt wydłużonych rzęs?
___________________________________________
Najważniejszym atutem tej mascary miało być niebywałe wydłużenie rzęs... oraz delikatne pogrubienie. Już po pierwszym pociągnięciu szczoteczką widzimy różnicę - efekt jest naturalny i delikatny, ale wciąż zauważalny. Ten tusz będzie odpowiedni dla osób, które posiadają krótkie, ale gęste rzęsy. Moje przechodzą aktualnie kurację, dlatego mam nadzieję, że już niedługo staną się odrobinę gęstsze i dłuższe. Może wtedy jeszcze chętniej sięgnę po ten tusz?

Opakowanie
___________________________________________
Oto największa zaleta tuszu. Dawno nie widziałam tak uroczego, kobiecego opakowania, które może wydawać się odrobinkę kiczowate, ale właśnie to sprawia, że przyciąga spojrzenie i nie daje o sobie zapomnieć. Posiadałam już mascarę, która miała design zbliżony do tej  - był to prawdopodobnie tusz Ingrid. W porównaniu z nim, produkt od Astor jest znacznie lżejszy i mniej podatny na uszkodzenia. Niby taka drobnostka, a kobietę potrafi ucieszyć niezmiernie!


Niestety na opakowaniu nie mamy podanego składu, więc pozostaje mieć nadzieję, że jest naprawdę nieszkodliwy. Tusz nie posiada daty ważności, ale z zaleceń przeczytanych na oficjalnej stronie marki Astor, należy sugerować się tylko okresem, w którym należy zużyć produkt po otwarciu - czyli w ciągu 12 miesięcy. Tutaj niestety nie mogę zapewnić, że firma nie testuje na zwierzętach. Astor należy do Coty a ich stanowisk w tej kwestii jest niejasne...
Koszt produktu nie jest wysoki. Mascara kosztuje około 30 zł, a jestem pewna, że na promocjach możemy znaleźć ją w naprawdę fajnej cenie. Szafy Astor dostępne są w wielu drogeriach, dlatego z dostępnością również nie powinno być problemu,

Mojego serca niestety nie skradła. Wersja spiczastej szczoteczki nie sprawdziła się przy moim kształcie oka i manewrowanie nią przyprawia mnie o ból głowy. Nie lubię, gdy rzęsy w kąciku oka brakuje tuszu. Może skuszę się w przyszłości na wypróbowanie innej mascary z serii Seduction, ale ze szczoteczką o bardziej neutralnym kształcie.


Zachęcam do zapoznania się z opiniamy innych dziewczyn, które znajdziecie na portalu Ofeminin, dokładnie TUTAJ.

Komentarze

  1. no popatrz a dopiero co czytałam pozytywną opinie, ale wiadomo każda z nas jest innna i u każdej produkt sprawdza się inaczej :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślę, że u mnie sprawdziłaby się ta żółta, bodajże z numerkiem 1. Tak to właśnie jest - nie ma kosmetyków uniwersalnych na tyle, by każda kobieta go kochała :)

      Usuń
  2. Myślę, że u mnie też by się nie sprawdziła. Nie lubię włochatych szczoteczek :D
    http://kosmetycznyzoltodziob.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja uwielbiam silikonowe, bo przy nich naprawdę widać spore wydłużenie rzęs! :)

      Usuń
  3. Ja już mam swoje typy ;) polecam miss sporty fioletowa i 2000calorie ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. 2000 calorie z Max Factor niestety się u mnie nie sprawdziła - o tym zresztą jest fragment wyżej. Miss Sporty mam zamiar wypróbować, bo może to być taki hit jak Pump Up z Lovely :)

      Usuń
  4. ja jeszcze nigdy nie napotkałam się na super spektakularną maskarę - każda miała jakąś wade. Jeśli wydłużała to i sklejała rzęsy.. jeśli pogrubiała to tak,że pozostawiała wiele gródek. Jak na razie nie odkryłam tej jedynej, niezastąpionej marki, szczoteczki,ani tuszu. Poszukuję dalej, ale jak na razie jestem wierna L'oreal Volum Milion Lashes :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie! :) Ja używałam kilku mascar z Wibo i Essence i chyba im jestem najbardziej wierna :) Musze też wreszcie wypróbować L'oreal Volum Milion Lashes, bo o tej mascarze aż huczy cała blogosfera! :)

      Usuń
  5. Jestem ciekawa jak wygląda na rzęsach. Ja mam wersję w złotym opakowaniu i ją lubię :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Postaram się dodać jutro zdjęcie jak wygląda na rzęsach :) Mnie własnie kusi ta złota wersja...

      Usuń
  6. Też bym chętnie zobaczyła :). Ja mam różową :P

    OdpowiedzUsuń
  7. Ja mam krótkie i rzadkie. Ale mimo to moglabym go wyprobowac :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niewykluczone, że mogłaby się sprawdzić :) Ja bardzo żałuję, że nie mogę się z niej cieszyć :C

      Usuń
  8. Jeszcze go nie miałam :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Szczoteczka bardzo fajna, chyba bardzo pdoobna do tuszu który Hean ma mi podesłac do testów. Sama astora nie stosowałam od dawna chyba na Big BOOm skonczyłam z nimi przygodę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oooo, o Hean chętnie poczytam, bo przyznam szczerze, że może tylko z dwa kosmetyki mam :) U mnie to chyba pierwszy tusz od Astor. Ogólnie niebyt często zaglądam do szafy tej marki. Wierna jestem kilku markom i ciężko mi się przerzucić na inne, Ostatnio spodobały mi się produkty Bourjois :)

      Usuń
    2. Mnie szczerze urzekł BIG BOOM Astroa ale po 4 miesiącach zaczyna się osypywac i zastygać, a pojemnośc jest duza bo chyba 12 ml wiec szkoda aby sie poł zmarnowało... mnie ostatnio Eveline zdobył swoją bioFormułą a teraz to stosuje różnych mascar mam chyba ze 30 otwartych w domu wiec co mam pod ręką to stosuje:)

      Usuń
  10. Tej maskary nie znam i ogólnie nie trafiłam jeszcze na taką która by mnie zachwyciła . Na dzień dzisiejszy sięgam po prostu po te tańsze z Wibo i Lovely :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Parę dni temu czytałam pozytywną opinie i nawet zdjęcie rzęs u jednej z blogerek po zastosowaniu tej maskary były zniewalająco długie. Nawet chciałam ją kupić ale teraz mysz się głęboko nad tym zastanowić. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mascary nie można spisać na straty! :) U mnie się nie sprawdziła, ale z czytanych opinii znalazłam kilka naprawdę wychwalających :) Jak pisałam wyżej - u mnie nawet nie sprawdziła się słynna mascara 2000 Calorie od Max Factor, a ma naprawdę świetne opinie :)

      Usuń

Prześlij komentarz

Pisząc komentarz, zgadzasz się na przetwarzanie swoich danych osobowych.

Te artykuły są najczęściej czytane:

Festiwal kosmetyków naturalnych, czyli dlaczego warto zajrzeć do Hebe
Możecie kręcić głowami, udawać, że nie wiecie o czym mówię, ale ja znam Was doskonale. Podświadomi…
25 kosmetyków i zero kalorii, czyli kalendarz adwentowy od LookFantastic
Zdradzę Ci sekret dotyczący tego, jak uszczęśliwić kobietę. My po prostu kochamy niespodzianki, ko…
#1 Naturalne kosmetyki z Polski, które mogą zrobić rewolucję
W tym całym jesiennym zgiełku, najbardziej czekam na etap zmian w garderobie... i kosmetyczce. Bo …
Uoga Uoga, czyli naturalny makijaż po litewsku
Mamy już koreańską pielęgnację, modny stał się minimalizm, meble są made in IKEA, ale w makijażu t…