Social Media Icons

slide code

category 1

Blogowanie

category 2

Wnętrza

category 3

Podróże

Ale lipa! Mafka, nowy hydrolat i historia wrażliwego nosa

Zawsze gryzły mnie te wszystkie podchwytliwe tytuły - jedno zdanie, które sprawiało, że aż chciało się kliknąć w nowy artykuł. A teraz, proszę bardzo - zaczynam nagłówek własnego posta od powiedzonka tak charakterystycznego dla młodego pokolenia, które wyraźnie sugeruje, że coś tu nie zagrało. No właśnie nie, to zmyłka - bo tytułowa LIPA jest prawdziwa, namacalna i będzie grała tutaj pierwsze skrzypce - ale bez fałszowania i tylko z jednym, drobnym zgrzytem, jednak o tym za chwilę!


Gdy Mafka zdradziła informację, że już niedługo pojawi się nowy produkt - ja już wiedziałam co to będzie, po prostu przeczuwałam to. Nie żartuję! Odliczałam do premiery, aż potwierdziło się to, na co tak czekałam - nowy hydrolat. Ale... ze składnikiem, którego wcale tak dobrze nie znam. A może inaczej - znam jego właściwości, ale niezbyt często pojawiał się w składach używanych przeze mnie kosmetyków.

Mafka uczy minimalistycznej pielęgnacji - na zdjęciu ulubiony hydrolat z kwiatów lawendy
Bo jak właściwie działa lipa?
  • redukuje lub zmniejsza zaczerwienienia, dlatego sprawdza się przy cerze wrażliwej i skłonnej do podrażnień,
  • koi i łagodzi skórę więc często poleca się stosowanie lipy w produktach  do dłoni - a te narażone na podrażnienia i przesuszenia potrzebują szybkiego nawilżenia oraz regeneracji
  • ma wpływ na wydzielanie sebum, dlatego stosuje się ją w kosmetykach do pielęgnacji skóry twarzy. Wzmacnia także naczynka,
  • stosowana w formie toniku przywraca skórze naturalne pH (które zaburzamy podczas mycia twarzy)
  • można używać jej w domowej aromaterapii.
To takie najbardziej charakterystyczne cechy i dowód na to, że lipa w kosmetyce jest naprawdę potrzebna. Często słyszę o niej na zajęciach, szczególnie wtedy, gdy mówimy o naparach ziołowych i okładach. Spróbowałam więc i ja, ale właśnie w formie hydrolatu, bo jak często powtarzam - te produkty wybieram częściej od klasycznych toników.

Jak się jednak okazało - mój początek z hydrolatem z kwiatów lipy wcale nie był idealny. Dowiedziałam się bowiem, że ma on bardzo charakterystyczny zapach (suszonych kwiatów), którego już na wstępie nie polubiłam. A ja tak mam, że jak zapach nie taki, to często rezygnuję z używania danego produktu. Pozostawiam go w pielęgnacji tylko pod jednym warunkiem - jeżeli działanie naprawdę mi odpowiada. 

A działa bardzo dobrze. Łagodzi, nie ściąga porów, ładnie się wchłania i pasuje do moich aktualnych problemów z cerą, która przez leki stała się... naczynkowa

Okazało się jednak, że i na zapach można znaleźć sposób i to bardzo, bardzo prosty - wacik. Do tej pory byłam przyzwyczajona, że hydrolatu używam wprost na twarz - spryskuję buzię mgiełką i to bardzo obficie. Tym razem lepiej sprawdza się jednak wacik, który całkowicie pochłania ten zapach, a delikatne przetarcie twarzy nie pozostawia tak intensywnej woni. Żeby jednak nie rezygnować z ekologicznych rozwiązań - no bo wiecie, tutaj naturalne produkty i do tego w szkle - to i wacik znalazłam wielokrotnego użytku.


W ofercie Mafki znajdziecie tylko kilka produktów. To marka stricte minimalistyczna, przemyślana i ucząca prostej, ale jakże pięknej pielęgnacji. Produkt do demakijażu, krem, olej z  nasion pomidora, glinka biała i... hydrolaty, od teraz już dwa.

Pssssst! Mafka może być świetną alternatywą świątecznego prezentu! Możecie wybrać pojedyncze produkty albo zestawy dostępne na stronie. Widziałam także opcje pakowania na prezent. Pamiętajcie tylko, że to już ostatni dzwonek - jeżeli złożycie zamówienie do 20 grudnia, to paczka powinna spokojnie zdążyć na czas. Warto też mieć na uwadze, że za pośrednictwem Fedexu przysyłka idzie 1-2 dni, a Paczką w Ruchu nawet do 5 dni roboczych



Serce moje zostaje przy pierwszym hydrolacie, tym z kwiatów lawendy. Ten jest jedyny w swoim rodzaju, pachnący, kojący, perfekcyjnie działający. Nigdy nie byłam jakąś wielką fanką lawendy - po produkcie od Mafki zmieniłam zdanie o tym składniku i na nowo myślę o znalezieniu serum z tym dodatkiem. Z lipą się natomiast polubiłam, bo działa jak trzeba, ma wszystkie zalety hydrolatu lawendowego... oprócz zapachu. Doskonale jednak wiem, że może być to kwestia tylko moje nosa, a poza tym - sposób z wacikiem działa doskonale. Dlatego aktualnie moim ulubionym trio od Mafki jest najlepszy pod słońcem hydrolat z kwiatów lawendy, jedyny w swoim rodzaju olejek do demakijażu migdał & makadamia oraz... właśnie hydrolat z kwiatów lipy

Komentarze

Te artykuły są najczęściej czytane:

5 kosmetyków Wibo, które trafiły do mojej kosmetyczki!
Dobry kosmetyk to taki, dla którego wrócimy się do domu, nie zważając na piętnastominutowe spóźnien…
Remont małej łazienki – uczcie się na cudzych błędach
Założenie było proste –  szybki remont małej łazienki , kilka dni pracy i nagle stara, PRL-owska prz…
Dobre, bo polskie, czyli kilka słów o firmie Norel Dr Wilsz
W życiu każdej z nas przychodzi taki moment, kiedy wreszcie zdajemy sobie sprawę z tego, że to nie…
Sadomasochistyczne zapędy miłośniczki kina, czyli Walentynki i Pan Grey
Ten film mogliby puszczać więźniom, których chcą złamać... i co najdziwniejsze, takie słowa wypowie…