O pielęgnacji z Cosnature pisałam nie raz, nie dwa... bo nawet trzy razy. Teraz mamy już czwarty post i znów z kosmetykami, na które narzekać nie mogę. Coś więc musi być na rzeczy! Chcę Wam udowodnić, że na polskim rynku są dostępne ciekawe alternatywy dobrej pielęgnacji, za niewielkie pieniądze i z przyzwoitym składem. A do tego znajdziecie je na drogeryjnych półkach. Czy można chcieć więcej? 

ekstrawagancka blog

Cosnature - Nie da się bowiem ukryć, że ta niemiecka marka kosmetyków naturalnych rozgościła się na polskich półkach na dobre - a nam jest to nawet na rękę. Bo dobre składy i to w przyzwoitej cenie są zawsze na wagę złota. Dzisiejszych bohaterów jest dwóch - krem do codziennego użytku i przeciwzmarszczkowe serum na noc. Aktualnie testuję już inne nowości, ale do tych wciąż wracam i uważam, że należy im się parę słów pochwały...

Na wstępie powrócę do tematu samych kosmetyków naturalnych. Me serce im oddane, chociaż nie jestem freakiem, który używa jedynie mazideł wytworzonych w domu. Najważniejsza jest świadomość tego, co używamy i wiedza w zakresie składników. Jedną cera będzie będzie bardziej wymagająca, kiedy to innej wystarczy zupełne minimum. Moja niestety należy do tych kapryśnych - szalejące hormony i nie zawsze odpowiednia dieta to dwa powody, dla których często przeżywam z nią prawdziwą katorgę. Dlatego nieustannie szukam produktów, które nie tylko mają ciekawy skład, ale pomogą mi poradzić sobie z drobnymi problemami. 

Ekstrawagancka Blog

Cosnature

Naturalny krem DETOX na dzień z zieloną herbatą

Szukałam kremu, który byłby niezwykle lekki, z fajnymi dodatkami i odpowiedni pod makijaż. Nawet nie sądziłam, że w tej kwestii polubię się z marką Cosnature. Odrobinę bałam się, że ze względu na skład produkt ten nie będzie należeć do najlżejszych. Już nie raz nacięłam się na piękne obietnice szybkiego wchłania, a później siedziałam z zegarkiem w ręku i modliłam się, bym mogła już nałożyć makijaż bez rolowania. Na szczęście nie z Cosnature tę numery. Krem z zieloną herbatą okazał się świetną bazą pod makijaż właśnie przez swoją lekkość. 

Powiedziałam już o tym jak szybko się wchłania a na zapach narzekać nie będę, bo ani mi nie przeszkadzał ani zbytnio nie zachwycił. O taki sobie. Ale jako że przy pielęgnacji jesteśmy, to czas porozmawiać o kwestiach najważniejszych - działaniu i rezultatach używania. 

Przede wszystkim kremu używałam na dwa sposoby, bo kosmetyki po to są, by szukać ich najlepszych zastosowań - i nie zawsze są to tylko te, które znajdziemy wypisane na opakowaniu. Krem stosowałam więc:

  • Na dzień (a takie jego główne przeznaczenie), gdy moja cera była w całkiem dobrym staniem. Potrzebowała tylko lekkiej ochrony i przygotowania pod makijaż. Dodatek ekstraktu z zielonej herbaty był w sam raz - mówi się, że to taki łapacz zanieczyszczeń, który tworzy barierę przed szkodliwymi zarazkami. 
  • Na noc, gdy moja skóra nie była w najlepszej kondycji. Starałam się ratować ją jak mogłam maseczkami, glinkami i masażami z olejkiem, a żeby dać jej przez noc "odpocząć", wtedy zamiast treściwego i tłustego kremu wybierałam właśnie lekki krem Cosnature. 


Wciąż zaznaczam, że krem do ciężkich nie należy, ale co właściwie znajdziemy w składzie? Począwszy od ekstraktu z zielonej herbaty dodano jeszcze olej marula (nawilżający), olej jojoba (dobry dla cery skłonnej do zapychania), olej z pestek moreli (nawilżający i chroniący skórę) czy olej moringa (wzmacniający). 

Jeżeli szukacie więc lekkiego kremu o dobrym działaniu, fajnym składzie i dobrej wydajności, to warto wziąć pod uwagę tego kandydata. Co prawda kosztuje około 40 zł, jednak biorąc pod uwagę zużycie jest to cena przystępna. Sama uporałam się dopiero z połową opakowania, ale jeszcze do siebie wrócimy. 

Składniki: AQUA • GLYCERIN • HELIAN- THUS ANNUUS SEED OIL • CETEARYL ALCOHOL • CAPRYLIC/CAPRIC TRIGLYCERIDE • COCO-CAPRY- LATE/CAPRATE • GLYCERYL STEARATE CITRATE • PRUNUS ARMENIACA KERNEL OIL • SIMMONDSIA CHINENSIS SEED OIL • GLYCERYL STEARATE • PRO- PANEDIOL • SCLEROCARYA BIRREA SEED OIL • MORINGA OLEIFERA SEED OIL • ALOE BARBA- DENSIS LEAF EXTRACT • CAMELLIA SINENSIS LEAF EXTRACT • BIOFLAVONOIDS • BRASSICA OLERA- CEA ITALICA EXTRACT • TOCOPHEROL • XANTHAN GUM • PHYTIC ACID • CITRIC ACID • PARFUM • LINALOOL • GERANIOL • LIMONENE • ALCOHOL • SODIUM BENZOATE.
Ekstrawagancka Blog

Cosnature

Naturalne multiwitaminowe przeciwzmarszczkowe serum z rokitnikiem

Nie, nie mam zmarszczek i nie, nie boję się ich szczególnie. Twierdzę nawet, że potrafią dodawać uroku. Może mówię tak teraz, gdy jeszcze nie mam zbyt wielkich problemów z tymi znienawidzonymi przez kobiety bruzdami. Właśnie... "jeszcze". Magia kosmetyków przeciwzmarszczkowych polega przecież na tym, że mają zapobiegać a nie w magicznych sposób sprawić, że zmarszczki znikną. Bo kiedy już się pojawią, to rzeczą niesłychanie trudną jest sprawić, by stały się płytsze.

Dlatego warto więc zawczasu zwrócić uwagę, czy nasza skóra przypadkiem nie traci na jędrności. A winą wcale nie musi być wiek. Stres, zbyt słabe nawilżenie, utrata wagi. Tak, to wszystko sprawia, że skóra zaczyna wyglądać na znacznie starszą niż jest w rzeczywistości. A kosmetyki przeciwzmarszczkowe mają przede wszystkim treściwe składy, które pomagają uzupełnić to, czego zabrakło.

Wybrałam więc serum z rokitnikiem. Serum, które wyobrażałam sobie znacznie inaczej. Zazwyczaj z tym słowem kojarzy nam się kosmetyk  bardzo płynnej, wręcz oleistej formule, który nakładamy na twarz w ostatnim etapie pielęgnacji. Przez noc dajemy mu pełne pole do popisu. Jakież było moje zdziwienie, gdy okazało się, że serum z Cosnature ma po prostu formę kremu. I to takiego, który nawet ładnie się wchłania. Uznać to można jednak za ogromny plus, bo znam wiele osób, które nie tolerują tej ''lepiącej'' mazi, co to zdziałać powinna cuda.
Kolejny raz zajrzyjm do składu - serum nazwane zostało multiwitaminowym i to nie bez powodu czy jako chwyt marketingowy. Mamy tutaj olej z rokitnika, który zawiera witaminę E a tę uważa się za naturalny przeciwutleniacz. Sama witamina została też dodana oddzielnie, by jeszcze bardziej wzmocnić właściwości serum. A przeciwstarzeniowo działa koenzym Q10. Oleistą bazę stanowi olejek jojoba. 

Jak używać? Zdecydowanie jako ostatni etap pielęgnacji. Po dokładnym demakijażu i ponownym oczyszczeniu twarzy nakładam niewielką ilość produktu. Nie bawię się w rozsmarowywanie a wklepywanie - deliatne, takie przy pomocy opuszków. W ten sposób pobudzam krążenie i daję skórze ''sygnał'' do dalszego działania. 


Składniki: AQUA, ALCOHOL, GLYCERIN, COCO-CAPRYLATE/CAPRATE, CAPRYLIC/CAPRIC TRIGLYCERIDE, SIMMONDSIA CHINENSIS SEED OIL, BUTYROSPERMUM PARKII BUT TER, CETEARYL ALCOHOL, GLYCERYL STEARATE CITRATE, TOCOPHEROL, HELIANTHUS ANNUUS SEED OIL, HIPPOPHAE RHAMNOIDES FRUIT OIL, XANTHAN GUM, SODIUM HYALURONATE, UBIQUINONE, PHY TIC ACID, CITRIC ACID, PARFUM, CITRAL, LIMONENE, LINALOOL, SODIUM BENZ.

Ekstrawagancka Blog

Kosmetyki Cosnature stają się coraz bardziej popularne, powtórzę to chyba po raz enty. Nie tylko w blogosferze czy vlogosferze, ale już nie raz słyszałam, że nawzajem polecają je sobie koleżanki, czy randomowe osoby z forum. O większości produktów możecie poczytać już recenzje. Nie wszystkie kosmetyki są jeszcze dostępne w Polsce, ale zmienia się to na bieżąco. Na przykład niedługo pojawi się linia przeznaczona dla mężczyzn. Chętnie ją sprawdzę, chociaż może jednak nie na swojej buzi. A gdzie kupować? Cosnature znajdziecie zarówno w ofercie drogerii Hebe, Apteki DOZ, Apteki Cefarm + drogeriach Eko, ale także na stronie Biobeauty.

Jakie produkty Cosnature mieliście okazję już poznać? A może to wszystko dopiero przed Wami?