Głośno o nich na zagranicznym YouTube'ie, a już teraz dostępne są stacjonarnie i to w dodatku w Hebe. Byłam bardzo ciekawa, co to tak kusi swoim wyglądem, nęci i namawia do sprawdzenia. Dlatego najwyższa to pora na recenzję, która rozwieje wątpliwości czy warto poddać się ich urokowi. O czym mowa? O Dr. PAWPAW, czyli kosmetykach, które przywędrowały do nas prosto z Wielkiej Brytanii. Ich opakowania przyciągają uwagę, to pewne, ale jak prezentuje się skład i czy naprawdę są takie uniwersalne? Trzy produkty, wiele zastosowań i wymagania polskich konsumentek, które z roku na rok są coraz bardziej rygorystyczne. Czy to się może udać? 

Ekstrawagancka


Zagraniczny hit wreszcie pod ręką!

My dopiero je poznajemy, ale blogerki i vlogerki z różnych zakątków świata już pokochały te kosmetyki. Nie jest trudno znaleźć na ich temat anglojęzyczne wpisy i filmy, a wiele dziewczyn podpowiada coraz to nowsze sposoby wykorzystania balsamów od Dr. PAWPAW. Niech więc i polska blogosfera zacznie pisać o nich więcej - bo im więcej opinii, tym prościej zdecydować, czy dany kosmetyk rzeczywiście jest nam potrzebny. Czas jednak na przestawienie trzech gagatków. Swoje testowanie zaczęłam od...

➤ Dr. PAWPAW Original Balm

Pierwszy, najpopularniejszy, najważniejszy kosmetyk marki. Wersja oryginalna jest najbardziej popularna w rozmiarze 25 ml i przypomina niewielki krem, który bez problemu zmieści się w torebce. Chociaż warto rozejrzeć się za mniejszym odpowiednikiem, również dostępnym. To jeden z tych kosmetyków, z cyklu ''warto mieć pod ręką''. Testowałam go na różne sposoby, ale najbardziej spodobał mi się w roli... zabezpieczenia skórek wokół paznokci. Nawet gdy musiałam lekko spiłować moje żele, to pamiętałam o nałożeniu produktu. Dla niektórych takie opiłki żelu czy nawet samych paznokci mogą mieć bardzo zły wpływ na stan skóry. Ale także przy pedicurze balsam okazał się niezawodny - mam tendencję do ''wyjeżdżania poza linię'', a z takim kosmetykiem życie staje się łatwiejsze.
Cena: 29 zł za 25 ml

➤Dr. PAWPAW Tinted Peach Balm 

Tym razem różnica jest niewielka, ale znacząca - pojawia się kolor! Różowy jak tutaj... albo czerwony. Do wyboru. Przyznam, że w najbliższym czasie skuszę się na drugą wersję, bo filmiki na YouTube udowodniły, że jej krycie jest znacznie ładniejsze i mocniejsze. Skład różni się nieznacznie - na końcu pojawia się dodatkowy barwnik. W wersji różowej efekt jest bardzo minimalistyczny i stonowany - powiedziałabym wręcz, że w sam raz dla młodej osoby. Częściej wracałam jednak do Original Balm.
Cena: 29 zł za 25 ml

Ekstrawagancka

Prostota w składzie i działaniu

Jeżeli zajrzeć do składu balsamów, to łatwo stwierdzić, że pomimo naturalnych dodatków produkt ten nie można nazwać naturalnym. Zasługą jest występowanie wazeliny już na pierwszym miejscu. Stanowi bazę całego kosmetyku, ale warto o tym wspomnieć, bo unika jej wiele osób. Co prawda wazelina nie może wchłaniać się głębokie warstwy skóry, ale tworzy na niej dość szczelną warstwę, która nie tylko chroni, ale... może również zapychać skórę. Podstawą jest więc znać potrzeby naszej cery i takie składniki, które mogą działać na nią niekorzystnie. Bo chociażby w przypadku cery dojrzałej, prawdopodobieństwo zapychania jest znacznie mniejsze niż u osoby młodej. Ale nie na wazelinie kończy się skład.

Papaja Carica (od której ponoć pochodzi nazwa marki) ma być głównym bohaterem składu - jej zadanie to wygładzanie i regeneracja. Sam owoc zawiera wapno, magnez, potas, żelazo oraz witaminę A i C. Tutaj występuje w formie sfermentowanej - od jakiegoś czasu dosyć popularny jest trend stosowania sfermentowanych składników w kosmetykach. Sposób ten zapoczątkowała prawdopodobnie koreańska pielęgnacja, ale jak widać świat jest mały! W składzie znalazła się też oliwa z oliwek odpowiedzialna za antyoksydanty i utrzymanie nawilżenia. Natomiast ekstrakt z liści aloesu barbadensis znany jest już chyba wszystkim - świetnie regeneruje. W wersji czerwonej i różowej dodano jeszcze barwnik.

Ekstrawagancka

Uniwersalność produktów należałoby potwierdzić w praktyce. Właściwie lista jest niezamknięta, bo ogranicza Nas tylko własna wyobraźnia, ale postanowiłam zebrać w jednym miejscu najciekawsze i najlepsze zastosowanie brytyjskich balsamów.

Zabezpieczenie skórek paznokci - zmywanie paznokci przy pomocy acetonu, malowanie... wszystkie to znamy! A jeżeli zmagamy się z problematycznymi skórkami, to warto przy takich czynnościach zadbać o nie w sposób szczególny. Może być to zwykły krem, ale... lepiej użyć produktu zawierającego wazelinę. Ochrona jest wtedy pewniejsza. 

Zabezpieczenie ust przed mrozem - bo taki mamy klimat. Idzie zima, nie oszukujmy się, że będzie znośna. Nasza skóra cierpi na tym chyba najbardziej. Nie jesteśmy przyzwyczajeni do ciągłego kontaktu z niską temperaturą - a pogoda zmienia się ona niczym w kalejdoskopie. Najlepiej zauważalne jest to po stanie naszych ust. Pękają, bolą i nie nadążają z gojeniem. Sposób? Użycie mocno nawilżającego, naturalnego produktu i zabezpieczenie go kosmetykiem z wazeliną, czyli w sam raz sprawdzi się tutaj wybrany balsam lub tint. 

➨  Możliwość wykorzystania w makijażu sesyjnym - bo efekt ten będzie tylko chwilowy. Pewnie nie raz widziałaś bądź widziałeś oszałamiające zdjęcia modelek w makijażu, na którym smoky eye pokryte jest piękną, wodną taflą. To nic innego jak trick z produktem przezroczystym o tłustej konsystencji. Wazelina tworzy bezbarwny, ale mieniący się filtr. Efekt glamour za niewielkie pieniądze. 

Sposób na problem typu ''szorstka skóra na łokciach'' - ale może dotyczyć to również stóp czy kolan. Bywają takie problematyczne miejsca (jak również usta), które potrzebują dodatkowe zabezpieczenia. Ponownie zalecam użyć najpierw naturalnego, mocno nawilżającego kosmetyku a później zabezpieczyć ten obszar warstwą takiego balsamu jak Orginal Balm.

Róż do policzków - wersja dla tych, co nie mają problemów z zapychaniem. Jeżeli nie mamy akurat pod ręką różu w formie sypkiej, można wykorzystać tint w wersji różowej a nawet czerwonej. Ale pamiętajmy później o dokładnym demakijażu, by skóra wieczorem mogła odetchnąć. 

Kolorowa pomadka do ust - bo skoro policzki, to dlaczego nie usta? Właściwie takie jest główne zastosowanie kolorowych wersji Dr. PAWPAW. Kolor nie jest bardzo intensywny, ale widoczny. To świetna alternatywa przy lekkim makijażu albo jako prezent dla nastolatki, która jeszcze nie interesuje się malowaniem. 

Sposób na przedłużenie trwałości perfum - tych tanich, drogich... każdych! Wystarczy nałożyć odrobinę balsamu w miejscu, w które aplikować będziemy nasz zapach - nadgarstki, klatka piersiowa, miejsce pod uchem. To najprostszy i najtańszy sposób na przedłużenie trwałości każdego zapachu. Wazelina nie ściera się bowiem tak łatwo!

Zamiast wosku do brwi - by ujarzmić niezdyscyplinowane włoski. To ciekawy zamiennik dla produktów typowo przeznaczonych do makijażu brwi. Dlatego warto pamiętać o tej alternatywie. A jak aplikować? Najlepiej czystym grzebyczkiem do rzęs, spiralką bądź... po prostu palcami. 

Jako baza pod brokat - własnie dlatego, że warstwa produktu Orginal Balm jest przezroczysta, ale także... lepka. Sprawdzi się więc jako podkład do utrzymania malutkich drobinek między innymi w makijażach typu LIPART.

Rozświetlacz na kości policzkowe - tutaj mowa oczywiście o wersji Orginal. Potrzebny rozświetlacz, by skóra wyglądała na zdjęciu zdrowo i promiennie? Proszę bardzo, wystarczy odrobna produktu. Jednak również i w tym przypadku przypominam o właściwościach zapychających i poprawnym, wieczornym demakijażu. 

Zabezpieczenie końcówek włosów - sposób, którego używam najrzadziej, bo mam do tego swoje ulubione silikony. Jednak jeżeli nie mamy niczego innego pod ręką, taki prosty balsam pomoże nam zabezpieczyć końcówki włosów - przed wiatrem, tarciem i czymkolwiek innym.

Ekstrawagancka


Dr.PAWPAW It Does It All 7in1

Tytułowy koktajl do włosów. Kosmetyk, który trudno określić jednym słowem. Z jednej strony odżywka, z drugiej spray odświeżający i zabezpieczający. It Does It All można używać zarówno na mokre, jak i suche włosy, chociaż osobiście polecam wersję pierwszą. To co szczególnie go wyróżnia, to zapach. Bardzo przyjemny, intensywny i wpisujący się w letni klimat. Dlatego spryskanie włosów taką mgiełką w szybki sposób pozwoli pozbyć się niechcianego zapachu, a chyba znamy te niemiłe skutki spotkań w barze, kiedy to przywleczemy ze sobą odór papierosów i piwa.

Odżywka może w magiczny sposób nie zregenerowała moich włosów, ale była nieodłącznym elementem po ich umyciu. Ułatwiała rozczesywanie i zabezpieczała przed wysoką temperaturą (o ile sięgałam po suszarkę). 

7 tytułowych zalet kosmetyku to- Nawilżenie i lekkość - Blask - Ratunek dla rozdwojonych końcówek - Stylizacja - Wygładzanie i likwidacja puszenia - Łatwiejsze rozczesywanie - Uzależniający zapach.
Cena: 35 zł. za 150 ml


⭒ 5 produktów - jedna marka

W tym wpisie możecie przeczytać o trzech produktach, jednakże w standardowej ofercie marki nie ma ich wiele więcej. Są jeszcze dwa, a chodzi o ogromne, 200 ml opakowanie Orginal Balm i standardową w swoim rozmiarze wersję Tinted Ultimate Red Balm. Istnieje również możliwość zakupienia miniaturek, takich idealnych do torebki - calutkie trzy, malutkie tubki. Swojego czasu pojawił się także balsam z edycji limitowanej - Sparkle Balm. Błyszczący, migoczący, ale tylko sezonowy. 

CIEKAWOSTKA: Chociaż nazwa marki jest bardzo oryginalna, niebanalna i łatwa w zapamiętaniu, to występuje problem z jej zapisem. Poszukując informacji o produkcie, tuż u samego źródła, podczas mojej internetowej wędrówki natknęłam się na takie zapisy jak ,,Dr Paw Paw'' / ,,PawPaw''/ ,,Dr Paw Paw'' / ,,Dr PAWPAW'' a tymczasem poprawna wersja  to ta z kropką po ''dr'' i zapisem łącznym wersalikami członu ''PAWPAW". Niby prosta nazwa, a taka zagwozdka!

Produkty uniwersalne, bez dwóch zdań. Dlaczego? Bo każdy mógłby znaleźć dla nich własne zastosowanie. Nawet osoby, które unikają wazeliny, potrafią docenić jej właściwości podczas najgorszych mrozów (sama mogę polecić ją na wypad w góry). Swoją drogą lubimy też, gdy kosmetyki dostępne są stacjonarnie - internetowe zakupy może i są wygodne, ale wciąż nie tak szybkie, no i kto nie lubi mieć wglądu w etykietkę ze składem? Dlatego przypomnę tylko, że Dr. PAWPAW już od jakiegoś czasu dostępny jest w drogeriach Hebe (zarówno przy kasie, jak i na sklepie).


Znacie, widzieliście już nowe produkty na drogeryjnej półce? Jakie macie podejście do zagranicznych hitów blogosfery i vlogosfery?