Odpowiednią pielęgnacją możemy nazwać nie tylko zasób kosmetyków perfekcyjnie dobranych do naszej cery, ale także sposób ich używania. Na cóż nam na półce kilkanaście kremów, kiedy zbyt szybka rotacja i nieodpowiednie przeznaczenie sprawia, że zamiast sobie pomóc, nie widzimy żadnego efektu, a w niektórych przypadkach bywa i tak, że bliżej nam do skórnej katastrofy. Kolejny krem i kolejne rozczarowanie. Znacie to? Dlatego czasami warto skorzystać z pomocy. Najlepiej tej oferowanej przez ekspertów.


RARE BEAUTY MARKET- pomyśleć można, że to kolejny, internetowy sklep oferujący azjatyckie kosmetyki. No tak, w końcu moda na pielęgnacje ze wchodu trwa na dobre i nikt nie przewiduje, by prędko opuściła nasze łazienki. Ale to nie jest zwyczajny sklep. Oferuje coś więcej niż tylko popularne azjatyckie marki. Przede wszystkim to niezastąpiony zespół. Grupa ludzi, która postanowiła nie tylko sprzedawać kosmetyki, ale nade wszystko wybierać te najlepsze, opowiadać o nich z pasją i pomagać klientkom. Do cna znają składy, a o problemach skóry wiedzą tyle co specjaliści - cóż, bo po prostu nimi są. Rare Beauty posiada w swojej ekipie trzech nauczycieli aromaterapii i kosmetologii organicznej z ośmioletnim doświadczeniem. To oni sprawują opiekę nad oferowanymi produktami, a nawet mają swój udział w tworzeniu mydełek Foamers. Czy to nie jest coś unikatowego?

Jungle Botanics, By Wishtrend, Chica y Chico, Skinmiso, Foamers - sklep pozostaje wyłącznym dystrybutorem powyższych marek. To jednak nie wszystko, bo znajdziemy tutaj także produkty od Klairs, I'm from czy Cosrx. 

CONSULTING - to coś, co mam nadzieję na stałe zawita na stronie sklepu. Bo z dumą mogę powiedzieć, że jestem jedną z tych, którą Rare Beauty zechciało wziąć pod swoje skrzydła. Nie tylko uzyskałam pomoc w doborze kosmetyków, ale miałam okazję spędzić kilka wspaniałych godzin na nietypowym spotkaniu blogerek we Wrocławiu. Bez makijażu, przy koreańskich przekąskach i w doborowym towarzystwie. O tym jednak niebawem, bo żeby opowiedzieć całą historię muszę zacząć od najważniejszego. Od...

POMOCY W DOBORZE KOSMETYKÓW
-  Jak myślicie, czy można opowiedzieć o swojej skórze w kilku zdaniach? Zazwyczaj tyle wystarczy paniom w drogerii, by mogły nam polecić nowiutki, skuteczny krem będący prawdziwym ,,hitem''. Powiedzmy sobie szczerze - tak się nie da. Do tego potrzeba czegoś więcej. Przede wszystkim zarysu dotychczasowej pielęgnacji i używanych produktów. Właśnie o tym musiałam co nieco opowiedzieć, by specjaliści z RB mogli nie tylko wpasować do mojej codziennej rutyny nowe produkty, ale także zasugerować zmiany pewnych nawyków, które wcześniej mogły negatywnie wpływać na stan mojej cery.


CZAS NA ZMIANY - Ostatnie miesiące to ciągłe zmiany. Przede wszystkim coraz mniej w mojej łazience typowo drogeryjnych produktów. Królują przede wszystkim naturalne kosmetyki oraz te wprost ze wschodu - które może nie zawsze mają stricte naturalne składy, ale posiadają magiczną mieszankę tego, co mojej skórze nie szkodzi, a wręcz pomaga. Niektóre kosmetyki wyeliminowałam z codziennej pielęgnacji, inne wpisały się w nią na stałe. Ten wpis, jak i kilka następnych, to krótkie przedstawienie nie tylko tego, co warto polecić, ale opowieść o zmianach, które naprawdę mogą być wyjść na dobre. W paczce od Rare Beauty znalazłam nie tylko trzy produkty, koreańskie słodkości i kobiecy gadżet, ale także list. Po raz pierwszy ktoś poświecił swój czas, by na dwóch stronach opisać kilka etapów pielęgnacyjnego rytuału, który może pomóc mi w walce z niedoskonałościami.

RARE BEAUTY MARKET - FACEBOOK | INSTAGRAM



Dear Klairs - Gentel Black Sugar Facial Polish

Jeden z produktów, który co prawda nie znalazł się w polecaniu od Rare Beauty, ale jest już ze mną od dłuższego czasu i dobrana z Nas para. Peeling, który sprawił, że na myśl o marce Dear, Klairs robi mi się cieplej na sercu. Niewielki słoiczek w minimalistycznym wydaniu, który niejedną osobę zaskoczy wydajnością. Za nami już ponad 3 miesiące walki z martwym naskórkiem (stosuję wymiennie z naturalnym peelingiem enzymatycznym Sylveco) i chociaż widzę już denko, to przede mną jeszcze kilka miłych użyć. Od Rare Beauty dowiedziałam się jednak, jak i kiedy sięgać po produkty ścierające. Z ciekawości sprawdziłam, czy kosmetyk znalazł się w ofercie sklepu - a jakże! Upewniłam się tym samym, że jest to produkt, któremu wciąż mogę ufać. Nie czas jednak o nim rozprawiać zbyt wiele, bo parę miesięcy temu popełniłam wpis ku jego chwale - o, tutaj poniżej link.


Jego skuteczność opiera się na składzie - Czarny cukier, który suwa martwy naskórek, pozostawia skórę delikatną i błyszczącą, gdy masło shea zapewnia dodatkową pielęgnację i komfort dla suchej skóry a olejek z żurawiny kontroluje starzenie się skóry. Jest także olejek andiroba działający przeciwzapalnie i witamina E poprawiająca elastyczność skóry. Produkty Dear, Klairs poleca się głównie osobom z wrażliwą skórą. Mimo tego, że zawarte w nim drobinki czarnego cukru wydają się być inwazyjne, to w rzeczywistości ścieranie martwego naskórka nie jest wcale czymś nieprzyjemnym. 

  • ➯Skład: Caprylic/Capric Triglyceride, Black Strap Powder, Cetyl Ethylhexanoate, Petrolatum, Glycerin, Tocopheryl Acetate, Butyrospermum Parkii (Shea Butter), Candelilla Wax Esters, Peg-7 Glyceryl Cocoate, Polysorbate 20, Beeswax, Cetyl Alcohol, Glycyrrhiza Glabra (Licorice) Root Powder, Fragrance, Carapa Guaianensis Seed Oil, Vaccinium Macrocarpon (Cranberry) Seed Oil


PORADA OD RARE BEAUTY: Nie używaj peelingu więcej niż dwa razy w tygodniu. Wymiennie należy stosować go raz na całą twarz, innym razem jedynie w strefie T. Naskórek nie potrzebuje tak częstego złuszczania a odpowiednia pielęgnacja zapewni efekt gładkiej skóry. Warto także wybierać delikatne peelingi, które nie podrażniają.

Więcej o produkcie i link do sklepu: TUTAJ / Cena: 76 zł


Foamers - Kostka myjąca z węglem bambusowym

Czarna kosteczka mydła już na stałe gości w mojej łazience. Tylko dla mnie i tylko dla mojej cery - poza zasięgiem reszty domowników. Warto pamiętać o tym, by niektóre kosmetyki były zarezerwowane dla jednej osoby i byśmy mogli jak najlepiej zadbać o ich higieniczne przechowywanie. Warto o tym pamiętać przy tego typu produktach - mających cały czas styczność z powietrzem i bakteriami. Skład jest naturalny, ale znajdują się w nim takie dodatki, które pomagają zachować właściwości antybakteryjne. To miszmasz olejków i nietypowych składników, które sprawiają, że kostka dedykowana jest tłustej cerze ze skłonnością do trądziku. Olej kokosowy, słonecznikowy, olej z pestek winogron - miałam już z nimi doczynienia i o ile kokosowy dodatek trzeba używać z rozwagą, to w tym przypadku zmywamy produkt z twarzy, więc nie powinniśmy martwić się o właściwości zapychające. Martwi mnie jednak obecność oleju palmowego w składzie. O ile nie mam nic do jego działania, to niestety sposób jego pozyskiwania pozostawia wiele do życzenia. Chętnie zobaczyłabym inny zamiennik.

Po co myć twarz mydłem? Głębokie oczyszczanie to nie żaden mit. Kostka myjąca pozwala nie tylko na zmycie tego, z czym nie poradził sobie produkt do demakijażu, ale pomaga przygotować skórę na krok następny - tonik i serum. Kiedy do zmycia makijażu stosuję olejek, mydełko świetnie radzi sobie z usunięciem go co do cna. Mam wrażenie, że zaraz po tym krótkim zabiegu cera jest nieco gładsza a skóra delikatnie napięta. Nie jest to jednak to nieprzyjemne uczucie ściągnięcia, które tak często spotyka się po użyciu drogeryjnej pianki. Na pewno nie obędzie się jednak bez produktu nawilżającego, który przez noc zdziała swoje. 


Jak używać? Czy używanie mydła może być czymś trudnym? Przecież nie jest to produkt, z którym mamy styczność po raz pierwszy. Tymczasem by odpowiednio posługiwać się tą konkretną kostką myjącą, trzeba nauczyć się kilku zasad. Przede wszystkim nie moczymy jej w całości pod wodą. Zmniejszylibyśmy jej wydajność. Wystarczy jedynie zwilżyć palce, bądź jak w moim wypadku - malutką gąbeczką typu konjac - a następnie pocierać kostkę do czasu utworzenia piany. To właśnie ją rozprowadzamy na twarzy wykonując delikatny masaż. Krok ostatni to dokładne umycie buzi. Używamy do tego letniej wody i przemywamy twarz do kilku razy, by mieć pewność, że cera jest perfekcyjnie czysta. 

  • ➺ Skład: Oliwa z oliwek, Olej palmowy, Olej kokosowy, Olej słonecznikowy, Olej z pestek winogron, Olejek eteryczny lawendowy, Węgiel bambusowy w proszku, Houttuynia Cordata w proszku, Naturalny regulator pH, Witamina E.


PORADA RARE BEAUTY: Odpowiednio przechowywana kostka mydła może posłużyć nawet do 5 miesięcy. Wystarczy tylko, że będziemy przechowywać ją w suchym miejscu na mydelniczce, która pozwoli na ociekanie wody. Należy też unikać wystawiania mydła na działanie promieni słonecznych, wysokich temperatur i wilgoci.

Więcej informacji o produkcie i link do sklepu: TUTAJ / Cena: 14,39 zł


By Wishtrend - Maseczka z witaminą C


Czy są tutaj osoby, które znają już magiczne właściwości witaminy C? Moja trądzikowa cera to przede wszystkim walka z przebarwieniami. Chociaż niedoskonałości goją się ładnie przy odpowiedniej pielęgnacji, to największy problem stanowią drobne zaczerwienienia. Nie lubię grubej warstwy korektora, dlatego robię wszystko, by ślady po niedoskonałościach znikały szybciej. Wtedy do akcji wkracza witamina C. Do tej pory używam na noc serum od DermoFuture, ale maseczka to równie skuteczny sposób. Dlaczego?
Produkt od By Wishtrend zwiera aż  21.5% witaminy C. To niezwykle wysokie stężenie. Ale to nie wszystko, bo w składzie znalazł się również ekstrakt z owoców rokitnika zwyczajnego oraz ekstrakt z liści chińskiej zielonej herbaty Boeing. Nie ma za to parabenów, benzofenonu, ftalanów, olejów mineralnych, sztuczny barwników czy aromatów. A wszystko po to, by wzmocnić działanie samej witaminki.
Jak używać? Maseczka w płachcie mało komu sprawia problem. Dzięki Bogu nie ma tutaj zabawy w równomiernie rozprowadzanie i brudzenie wszystkiego wokół. Wyjmujemy płachtę z opakowania, delikatnie rozkładamy i nakładamy na buzię. Następnie pozostawiamy na 15-20 minut, by składniki esencji zaczęły działać na naszą skórę. Należy pamiętać, że ze względu na skład, produkt należy trzymać z dala od słońca. 

  • ➼Skład: Water, Butylene Glycol, Hippophae Rhamnoides Water, Camellia Sinensis Leaf Extract, Glycerin, Betaine, 1,2-Hexanediol, Sodium Hyaluronate, Hydroxyethyl Acrylate/Sodium Acryloyldimethyl Taurate Copolymer, Allantoin, Panthenol, Ethylhexylglycerin

PORADA RARE BEAUTY - Przed użyciem warto na 5 minut włożyć maseczkę do lodówki. Dzięki temu ten krótki, domowy zabieg będzie jeszcze przyjemniejszy i skuteczniejszy. Po 5-7 minutach możemy nałożyć pozostałości esencji (z opakowania) na maseczkę, by nie zmarnowała się ani kropelka!
Więcej o produkcie oraz link do sklepu: TUTAJ / Cena: 14,50 zł

Kobiety ze wszystkich stron pragną wyglądać jak Koreanki i chociaż nie mamy przynajmniej połowy ich wspaniałych genów, to wierzymy w magię i siłę odpowiednio dobranej pielęgnacji. Wiara czyni cuda, ale nie o to w tym wszystkim chodzi. Już w gimnazjum wierzyłam, że kolejny produkt matujący, następny tonik czy krem pomoże mi z tym, z czym borykam się od okresu dojrzewania. Czy to jednak wystarczyło? Potrzeba było czegoś więcej - świadomości. 

Kolejny etap pielęgnacji...

W kolejnym wpisie opiszę krem, który nie tylko stał się idealną bazą pod makijaż, ale także pomaga w ukojeniu zmian trądzikowych. Może być stosowany zarówno jako krem na dzień, jak i na noc. Produkt marki Chica y Chico działa rozjaśniająco, reguluje wydzielanie sebum, ale jednocześnie pomaga w utrzymaniu odpowiedniego poziomu nawilżenia. Wspomnę także o naturalnym olejku do demakijażu i serum, które nawilża skórę w kilka godzin. 

A jak wygląda Wasza codzienna pielęgnacja? Króluje minimalizm, czy może wręcz przeciwnie? Poznaliście już koreańskie kosmetyki i sklep Rare Beauty Market?