Jesteśmy zawieszeni gdzieś pomiędzy strojnym okresem Halloween a karnawałem. Również i teraz mamy masę okazji, by zaskoczyć innych swoim przebraniem! Już dzisiaj  tatusiowie wciskają się w kostium Mikołaja, Śnieżynki zacznąją krążyć korytarzami galerii i rozdawać ulotki a obrażeni nastolatkowie w strojach elfów pakują nasze prezent przy specjalnych, świątecznych stoiskach. Ja szukam innych wrażeń. Dziś Mikołajki, dzień jedyny w swoim rodzaju a ja byłam niegrzeczna więc zostałam reniferem!

Makijaż świąteczny, na Halloween

Bez czerwonego nosa, choć na kufel grzańca ostatnio sobie pozwoliłam. Oczywiście - w celach zdrowotnych jedynie, w końcu daję tylko dobry przykład. Może stąd to poroże na głowie, bo w przeciwieństwie do Pinokio, nos mi nie rośnie, a ja ostatnio próbowałam skłamać, że za wzór uchodzę...

Kiedy tak nie jest i basta. Toż ostatnio usunęłam w makijażu. Biada mi, biada! Koniec tych niecnych uczynków. Do świąt postanowiłam być grzeczna i świecić przykładem. Wpisów obiecuję sporo, trzymajcie mnie za słowo. Dlatego dzisiaj nietypowo, dawno za pędzel się nie brałam. Hohoho, a jednak brałam, tylko że ściany malowałam. Na beżowo, bo ponoć kolor modny w tym sezonie. Ale buźka nieco wybieliłam, tudzież przyciemniłam...  I proszę - sarenka jak malowana. Jeszcze tylko kiczowate poroże i grzecznie proszę - bez śmiechów


Artyleria, po którą sięgnęłam nie taka ciężka, jakby się mogło wydawać. Produktów rzec bym mogła, było naprawdę niewiele, a jeden taki stanowił gwóźdź programu. Było skromnie i całkiem tanio, bo żadne wysokopółkowe kosmetyki się tutaj nie wkradły. Przystępnie, znośnie i z przyzwoitym efektem. Gotowi na prezentację?
  • BIOLAVEN - Serum przeciwzmarszczkowe, lawendowe, to jeden z prezentów, który otrzymałam na warsztatach Secrets of Beauty. Do tej pory używałam już kremu na dzień oraz wersji na noc z tej samej serii, jednak to ten kosmetyk zasługuje na szczególne wyróżnienie. Oprócz lawendy znajdziemy tu także ekstrakt z nasion winogron. Chociaż przeznaczone jest do pielęgnacji wieczornej, ja stosuję je także przed ''ciężkim'' makijażem. Jak ten! Kilka kropli rozgrzewam w dłoniach a następnie wklepuję w każdy fragment buzi (nie zapominam też o szyi!). O dziwo makijaż nie rozpływa się podczas blendowania a dobrze przypudrowany jest nie do zdarcia!
    ⇒ SKŁAD: Glycine Soja Oil, Vitis Vinifera Seed Oil, Argania Spinosa Kernel Oil, Squalane, Tocopheryl Acetate, Lavandula Angustifolia Oil, Linalool, Limonene, Geraniol, Citronellol.
  • ESSENCE - Camouflage 2in1, czyli słynny połączenie podkładu z korektorem. I to wszystko w jednej tubce. Ciężki, dostępny w trzech kolorach i wciąż niezbyt popularny. Kupiony z polecenia LadyMakeup, będący produktem, który nieźle namieszał w mojej kosmetyczce. Pierwsze podejście okazało się fiaskiem, ale już druga aplikacja zdradziła jego prawdziwe zalety. Nakładany mokrą gąbeczką daje naturalny efekt, natomiast przy użyciu pędzla daje efekt full cover. Ciemnieje, ale jest to zbytnim problemem, gdyż odcień Ivory jest niezwykle jaśniutki i nawet przy procesie utleniania pozostaje w przystępnym kolorze.
  • CATRICE - korektor, o dziwo, znów z polecenia. Tym razem moje naukochańsze blogerki krzyczały - bierz. I wzięłam. Aktualnie to mój drugi. Sprawdza się w ukrywaniu nieprzespanych nocy, drobnych niedoskonałości czy większych przebarwień. Do okolic pod oczami jak znalazł. 
  • ECOCERA- Puder ryżowy, transparenty, jako nowość w mojej kosmetyczce. Skusił mnie atrakcyjną ceną i pochlebnymi opiniami. Teraz sama mogę mu schlebiać. Idealny dla cery tłustej, stapia się z podkładem, ale nie można nazwać go ciężkim. Taki sobie produkt do dziennego makijażu, mój nowy zastępca Kryolanu. 
  • WIBO - Neutral Eyeshadow Palette, to zestaw cieni, który towarzyszy mi nie od dziś. Recenzowałam i używałam miesiącami. Wciąż sięgam i przy najbliższej promocji zaopatrzę się w kolejne opakowanie. Biały cień pokazał już swoje denko, a w tym makijażu przysłużył się niesamowicie. Natomiast cień Warm Soil okazał się niezbędny w konturowaniu noska. Swatche i pełna recenzja dostępne TUTAJ.
  • CATRICE - Eye Brow Stylist, kredka do brwi, która tym razem znalazła zupełnie inne zastosowanie. Mięciutka, brązowa i uniwersalna. W dzisiejszym makijażu posłużyła do zaznaczenia noska i górnej wargi. Jednocześnie pozwoliła wypełnić drobne luki w brwiach. 

Świąteczny Makijaż / Halloween

  • GOSH SOPENHAGENBrow Sculpting Fibre Gel, to produkt niezwykle zmienny. Jednego dnia nie wyobrażam sobie bez niego makijażu, innym razem obrażamy się na siebie. Wszystko dlatego, że można z nim przesadzić. Dodatkowo, jego kolor delikatnie się zmienia wraz z chwilą zaschnięcia. Niewątpliwie utrwala jednak włoski na tyle, że jeden problem mamy z głowy. Brązowy kolor jest bardzo wyrazisty, co w tym przypadku okazało się zbawienne.
  • GOLDEN ROSE - Longstay Liquid Browliner, to produkt, który dzisiaj przysłużył się w makijażu oka. Pędzelek jest cieniutki i na tyle precyzyjny, by w prosty sposób wyrysować nim kreski. Przy podkreślaniu brwi należy uważać, by nie uzyskać zbyt mocno przerysowywanego efektu. Niezwykle trwały, dostępny w czterech kolorach - ja posiadam wersję 02. 
  • ARTDECO - Perfect Volume Mascara w wersji mini. To tusz, który bardzo długo leżakował w szufladzie. Taki malutki, niepozorny... a jednak zachwycający. Rozczesuje rzęsy i wydłuża je. Pozostawia naturalny efekt, ale bez problemu nadaje się do wieczorowych makijaży


KOBO, paletka do konurowania - gwóźdź programu i produkt, który zrewolucjonizował mój makijaż. Ja, kobieta, która w kremie używała tylko korektora, teraz poznała konturowanie na mokro. Od lekkiego efektu do makijażu w stylu Bambi. Mimo cery tłustej, produkty ładnie trzymają się buźki (jeżeli tylko nie świerzbią nas łapki i nie dotykamy jej to tu, to tam). Blendowanie to magiczna sprawa i nie jest ważne, czy do pomocy mamy gąbeczkę, pędzel czy inny wymyślny gadżet. O, ten tutaj makijaż blendowałam tą dziwną szczoteczką, bez nazwy, kosz - 5 zł. A wyszło tak, jakbym się nawet tego nie spodziewała - całkiem znośnie i nawet z zasługą na kilka komplementów.

Teraz powinien nadejść ten moment, gdzie zdjęcie po zdjęciu, krok po kroczku opisałabym (i dała do wglądu) sposób wykonania tego makijażu. Tylko że... właściwie nie wiem, czy ktoś tego chce. Ale chętnie prześledzę każdy komentarz, by wiedzieć, czy w najbliższym czasie zaskoczyć Was tutorialem step by step, kroczek po kroczku, machnięcie pędzla za machnięciem. Więc jak na spowiedzi... chcemy, czy nie chcemy?
Zajrzyjcie też do innych dziewczyn, które biorą udział w akcji #winterweek! Przez tydzień, każdego dnia, każda z Nas doda wpis związany ze świąteczną atmosferą. Makijaże, pomysły na prezenty, nasze wishlisty i przemyślenia. Wszystko po to, by już zawczasu poczuć magię świąt! Oto druga, ale nie ostatnia świąteczna propozycja. Dzisiaj było makijażowo... a jutro? Kto wie! Obiecuję jednak, że będzie się działo.
Agwer - BLOG. A piece of Ally - BLOG, Agnieszka bloguje - BLOG, Ala Ma Kota - BLOG, Minimalnie - BLOG, Okiem Justyny - BLOG, Paulina blog - BLOG, White Praline - BLOG.