Koniec! Już nie ma co się oszukiwać, bo lato odeszło na amen. Albo przynajmniej do czerwca. Jesień pełną parą, para z ust leci... a co na ustach? Skoro zapędzamy się już w jesienne tematy, to mam dla Was propozycję pięciu, idealnych kolorów pomadek na aktualny ziąb. Dla pocieszania - będzie jeszcze chłodniej, więc na razie skupmy się na cudownych odcieniach pomadki w kredce Matte Crayon Lipstick od Golden Rose.

Alternatywa dla Velvet Matte i Long Liquid Lipstick, swatche, recenzja, jesienne kolory, 5, 19, 2, 6, 9 - recenzja

Wersja Matte Lipstick Crayon jest subtelniejszą siostrzyczką Velvete Matte. Liczy sobie aż 21 odcieni, dzięki czemu możemy wybierać spośród nudziaków, róży, czerwieni i wielu innych kolorów, które nie każdemu będą pasować, ale również znajdą swoich fanów. Tymczasem ja przedstawię 5 odcieni, które najlepiej wpiszą się w jesienny makijaż.

Jedynym z największych plusów pomadek (choć nie jedynym) jest ich cena. Jakież to krocie wydajmy na produkty z wyższej półki, które chociaż kultowe, często niosą za sobą rozczarowanie. Bo prawda jest taka, że każdy produkt warto wcześniej przetestować. Skąd możemy wiedzieć, czy szminka za ponad 100 zł nie wysuszy naszych ust na wiór. A w przypadku Golden Rose, nawet jeżeli nie zakochamy się w wersji Crayon, to przynajmniej nasz portfel szczególnie nie odczuje tej straty. Cena: 11,99 zł / LINK DO PRODUKTÓW 

Alternatywa dla Velvet Matte i Long Liquid Lipstick, swatche, recenzja, jesienne kolory, 5, 19, 2, 6, 9 - recenzja

Tylko z tą dostępnością bywają problemy. Właściwie najlepszym sposobem byłoby zamówienie pomadki prosto z oficjalnej strony Golden Rose. Mamy gwarancję, że produkt będzie nowiutki, świeżutki i niemacany! Bo warto wspomnieć o drobnym minusie, który uświadomiła mi dopiero recenzja Bogusi z bloga Anioł na Resorach. Pomadki w kredce nie posiadają żadnych zabezpieczeń, czyli folii, dzięki którym produkt zostanie nowy i nieotwierany aż do naszego zakupu. Dlatego uważam, że lepiej kupować ten kosmetyk online - jest dostępny także w Internetowych drogeriach. Jeżeli jednak bardzo chcemy wcześniej zobaczyć swatche na żywo, proponuję odwiedzić małe, prywatne drogerie - własnie tam zaopatruję się w produkty Golden Rose. Ewentualnie wysepki w galeriach handlowych czy Drogerie Polskie.


Niestandardowe opakowanie

Na początku trzymano barwniki do ust w okrągłych, metalowych pojemniczkach. Klasyką są jednak wysuwane pomadki - to chyba najczęściej spotykane opakowanie. Później swój fenomen przeżywały błyszczyki z aplikatorem, które już po chwili zastąpiły zastygające pomadki. A i konturówki często wykorzystujemy jako główny produkt do ust.

Tutaj mamy natomiast pomadkę w kredce. Węższą niż standardowa pomadka, szerszą niż popularna konturówka. Nie ma tutaj mechanizmu wysuwającego, trzeba pilnować by nie zgubić skuwki, ale dużym plusem jest minimalistyczny design, który w prosty sposób pozwala nam znaleźć odpowiedni kolor pomadki. Bo mając ich więcej niż dwie sztuki, można by się przecież nieco zagubić, prawda? Dlatego właśnie na końcu kredki została dodana plastikowa nakładka informująca o odcieniu. Nic się nie ściera, nie blaknie - opakowanie wygląda ładnie i estetycznie przez długi czas. Chyba że mamy do czynienia z prawdziwym flejtuchem, co to kosmetyków nie szanuje. Ale nie róbcie im tego - one nie chcą być źle traktowane. 


Alternatywa dla Velvet Matte i Long Liquid Lipstick, swatche, recenzja, jesienne kolory, 5, 19, 2, 6, 9 - recenzja

Nie ma temperówki, ale jest problem

Co by nie mówić - pomadki w kredce to jednak spore wyzwanie. Wcale nie mam na myśli aplikacji, czy przechowywania, a tych drobnych incydentów, kiedy to kredka będzie potrzebna a temperówki brak. Bo pomimo tak wielu zalet, ta jedna kwestia pozostaje mankamentem, z którym nie każdy chce sobie radzić. Chociaż kredka nie zawsze musi pozostawać idealnie zaostrzona, to biorąc pod uwagę jej grubość - lepiej jednak aby była. Ułatwi to w znacznym stopniu aplikację i poprawne wyrysowanie konturu ust. Drugą kwestią jest wybór temperówki - z konturówkami problem jest nieco łatwiejszy w rozwiązaniu - wystarczy zwyczajna temperówka przeznaczona do szkolnych kredek (chociaż lepiej zaopatrzyć się w taką  stricte  przystosowaną do produktów kosmetycznych). 

Alternatywa dla Velvet Matte i Long Liquid Lipstick, swatche, recenzja, jesienne kolory, 5, 19, 2, 6, 9 - recenzja

Jesienne kolory to głównie brudne, jak i intensywne czerwienie oraz jeden kolor wpadający w fiolet. Powyżej (jak i poniżej) znajdują się swatche produktów, które ułożyłam w kolejności od ulubionych do... właśnie, jakich? Wszystkie odcienie przypadły mi do gustu, ale gdybym miała przydzielić im wyróżnienia, to pierwsze trzy najczęściej będą gościć na moich ustach. Niektóre z kredek znałam już wcześniej, dlatego dobrze wiedziałam, czego mogę się spodziewać. 

Matowe usta = suche usta?

Właściwie utarł się taki schemat, że jak matowa pomadka, to usta wyschnięte na wiór. Fakt faktem, że jest to naprawdę częsta zależność. W dużej mierze zależy do jednak od wcześniejszej pielęgnacji i właściwego wykończenia pomadki. Bo tak jak tutaj, mamy styczność z lekko satynowym matem, który nie wygląda jak typowa skorupka. Dlatego należy pochwalić markę, bo w tej wersji pomadki znajdziemy w składzie witaminkę E, która bardzo pozytywnie wpływa na stan naszych ust. Zauważyłam również, że jeżeli suchość się pojawia, to jest ona mniejsza niż w przypadku pomadek Velvet Matte. 

Alternatywa dla Velvet Matte i Long Liquid Lipstick, swatche, recenzja, jesienne kolory, 5, 19, 2, 6, 9 - recenzja

Jedwabiste wykończenie

O wykończeniu najlepiej mówić właśnie przy tym zdjęciu poglądowym (o tutaj, wyżej!). Nie jest to typowy, zastygający mat, który kojarzy się głównie z pomadkami Longstay Liquid Matte. Tutaj pracujemy z pomadkami, które nie wysychają w pełni a na dodatek mają satynowe, wręcz jedwabiste wykończenie. Środek ust zdaje się delikatnie odbijać światło, przez co usta wyglądają na pełniejsze i większe. Konsystencja jest kremowa, chociaż przyznam szczerze, że przed pierwszym użyciem spodziewałam się tępej, twardej kredki. Tymczasem aplikacja nie stanowi problemu, produkt barwi usta już przy pierwszym kontakcie, ale bez problemu możemy poprawić pewne błędy przy użyciu chusteczki (i ewentualnie odrobiny korektora). Pomadka nie wgryza się mocno w usta, chociaż pigmentacja jest naprawdę spektakularna. 

Alternatywa dla Velvet Matte i Long Liquid Lipstick, swatche, recenzja, jesienne kolory, 5, 19, 2, 6, 9 - recenzja

Numer 05 - Winna czerwień

Kolor, który perfekcyjnie wpisuje się w look eleganckiej kobiety - takiej w białej bluzeczce i ołówkowej spódnicy. Na zdjęciu wygląda równie ładnie, co w rzeczywistości. Odcień ten nazwałabym uniwersalnym i wpisującym się w kanon czerwonych pomadek. Tak, bardzo się lubimy!

Alternatywa dla Velvet Matte i Long Liquid Lipstick, swatche, recenzja, jesienne kolory, 5, 19, 2, 6, 9 - recenzja

Numer 19 - Niegrzeczna śliwka

Kolor, który przysporzył mi bólu głowy. W gruncie rzeczy podoba mi się nawet bardziej od winnej czerwieni, ale... z ciekawości sprawdziłam, jak wygląda on na ustach innych dziewczyn. Olaboga! Tylko u mnie przypomina on prawdziwy fiolecik, a wierzcie mi, w lusterku przeglądałam się nie raz, nie dwa i zawsze efekt był ten sam - no prawdziwa, fioletowa śliweczka. Ale taka delikatna, słodka, pastelowa. 

Alternatywa dla Velvet Matte i Long Liquid Lipstick, swatche, recenzja, jesienne kolory, 5, 19, 2, 6, 9 - recenzja

Numer 02 - Bordowy całus

Kolejny odcień, który wcale nie jest łatwy do określenia. Doszukuję się w nim bordowego koloru, nieco chłodnego i nie dla każdego. Lubi podkreślać suche skórki, dlatego warto zadbać o odpowiednie nawilżenie. 

Alternatywa dla Velvet Matte i Long Liquid Lipstick, swatche, recenzja, jesienne kolory, 5, 19, 2, 6, 9 - recenzja

Numer 06 - Krwista czy malinowa?

Z jednej strony jej intensywność kojarzy się z krwistym kolorem, ale z drugiej strony


Numer 09 - Seksowna czerwień

Natalia z bloga GoodToTry określiła ją jako piękną i nieoczywistą czerwień. No i jakże nie podpisać się pod tymi słowami. Dodałabym jeszcze, że to bardzo seksowny i uwodzicielski kolor. W sam raz na randkę. I wcale niekoniecznie w duecie z małą czarną. Bo ponoć kobiecie najładniej jest w niczym.

A co z trwałością? 

Właściwie poruszyłam już wszystkie kwestie, ale jedną z ważniejszych zostawiłam na sam koniec. Taka wisienka na torcie. Na trwałość nie ma bowiem co narzekać - pomadka może wyglądać na ustach do 5 godzin. Problem stanowią oczywiście posiłki - jednak przy takim satynowo-matowym wykończeniu można jednak śmiało stwierdzić, że jest całkiem nieźle. Produkt 'zjada' się równomiernie, chociaż najlepiej w tej kwestii sprawdził się kolorek 19. Aby zadbać o jak najlepszą trwałość - najlepiej nałożyć jedną warstwę, odcisnąć ją na chusteczce i ponownie zaaplikować pomadkę. Crayony noszę nie od dziś, dlatego moja opinia nie dotyczy tylko powyższych kolorów. Powyższe pomadki nosiłam w ostatnim czasie na zmianę (moje usta po leci wreszcie zyskały ładne kolory), a do niektórych sztuk wracać będę niejednokrotnie. 

  • ZALETY: wybór kolorów (aż 21 odcieni), trwałość, satynowo-matowe wykończenie, konsystencja, łatwość aplikacji, krycie, minimalistyczme opakowanie, zatyczka w kolorze pomadki na końcu kredki, wielkość produktu, konturówka jest zbędna.
  • WADY: dostępność produktu, niezbędna temperówka, brak zabezpieczeń przed otwarciem.


Pochwalcie się swoimi ulubieńcami od Golden Rose!