W całym  tym miszmaszu kosmetyków, które przetaczają się przez moją kosmetyczkę, potrafię znaleźć jedną, szczególną zaletę, dzięki której chce dalej je próbować, testować i smakować (bo niektóre kosmetyki można bezpiecznie zjadać!). Chodzi o... - Zaskoczenie! - I nie mam na myśli produktów, które po nałożeniu na noc, o poranku zaskoczyły mnie wysypką na twarzy, bo i takie się zdarzały. Pewnie dawno bym się poddała, zrezygnowała i uciekła gdzie pieprz rośnie, ale jak tu nie podejmować ryzyka, gdy któregoś pięknego poranka okazuje się, że...

Odżywka, krem, olejek do ciała

TAK! Produkt potrafi spełnić moje oczekiwania. Nie wiem czy wiecie jak wygląda greckie wesele, ale zapewniam Was, że jest wspaniałe jak dwie nowinki kosmetyczne, o których zaraz napiszę, a którym warto się przyjrzeć. Nawet jesienią!


Moje wielkie, greckie wesele!


Właściwie powinnam opowiedzieć o trzech produktach, chociaż skupię się na dwóch. Bo zasadę mam taką, że więcej czasu poświęcam produktom, które na to zasłużyły. A że z jednym miałam niemało problemów, to rozprawie się z nim na samym początku, by ta kosmetyczna opowieść kończyła się happy endem. Chociaż kurier robił wszystko, by tej szczególnej paczki mi nie dostarczyć, to dzielnie o nią walczyłam. Pudełko niespodzianka (taka wersja Kinder Niespodzianki dla dorosłych dziewczynek) to prezent od Elia.pl. Wiedziałam, że będzie naturalnie, kosmetycznie i... grecko. Na dodatek było też fantastycznie. No, z małym potknięciem...

Olivaloe, jak sama nazwa wskazuje, to duet opierający się na połączeniu oliwy z oliwek z aloesem. Oczywiście skład nie ogranicza się tylko i włącznie do tych składników. Mamy jeszcze witaminy, które stają się dopełnieniem i wspomagają właściwości nawilżające i odmładzające. Marka dumnie głosi, że tworzy kosmetyki dla kobiet wymagających. Także i ja będę wobec produktów niezwykle wymagająca. Na wstępie dam więc plusika, za kosmetyki, które nie są testowane na zwierzętach. Zapewne nie tylko dla mnie jest to temat drażliwy, dlatego każda marka, która poprzez taki system staje w obronie zwierzęcych przyjaciół - zasługuje na zainteresowanie!

Ilość dostępnych na stronie produktów jest naprawdę godna podziwu. Wydaje się, że aloes i oliwka z oliwek nie daje zbyt wielkiego pola do popisu. A jednak jest zupełnie inaczej - na bazie tych składników powstały szampony, odżywki, produkty do stylizacji włosów, kremy, balsamy, mgiełki, scruby, produkty do rąk i stóp, balsamy do ust, mydła i maski. Ręczę Wam, że na pewno o czymś zapomniałam, natomiast Olivaloe nie zapomniało nawet o męskiej pielęgnacji. 

Krem do twarzy

Olivaloe - Krem do twarzy

O tym gagatku będzie krótko - nasza przyjaźń skończyła się zbyt szybko, chociaż dobrze wiem, że mogło być wspaniale. Chodzi o zapach - wiele razy uskarżałam się, że pewne produkty nie zostały moimi ulubieńcami tylko dlatego, że pachniały nie tak, jakbym sobie tego życzyła. Nosa to ja mam akurat do produktów! A raczej mój nos ma pewną niechęć do niektórych kosmetyków. Chociaż sięgałam już po naturalne kremy i wiem, jak intensywny i ziołowy może być ich zapach, to w przypadku wersji od Olivaloe... niechęć, to za mało powiedziane. Po dwóch (albo AŻ dwóch) aplikacjach, próbowałam przekazać go w ręce mamy - oh! I ona uciekała. Kolejna próba też skończyła się fiaskiem. Mam nadzieję, że znajdę dla niego miły, ciepły dom. Że ktoś pokocha ten jego zapaszek, bo chociaż użyłam go tylko dwa razy, to na właściwości narzekać nie mogłam - dobre nawilżenie i utrzymanie makijażu w ryzach. 

Cena: 65 zł / 50 ml / LINK DO PRODUKTU

Krem przeznaczony jest do skóry wrażliwej i trądzikowej, dlatego w składzie znalazł się również wosk pszczeli, propolis, a także olejki z migdałów, rumianku i nagietka. Jest również witamina E, olejek z dziurawca i lawendy. Mieszanina tych składników nie tylko ukoi skórę, ale także ochroni przed tym, co w czasie dnia atakuje naszą cerę - przed wolnymi rodnikami. Mimo, że krem wpisuje się w pielęgnację trudnej cery, to mogą po niego sięgnąć również osoby z cerą mieszaną, a nawet suchą. Ale wybaczcie, o wydajności osądu nie wydam. (Dla przykładu rozpiszę skład kremu do twarzy, który jest najdłuższy, ale wciąż naturalny!).

SKŁAD: AQUA, OLEA EUROPAEA (OLIVE) FRUIT OIL (ORGANIC), BEES WAX - wosk pszczeli, CAPRYLIC/CAPRIC TRIGLYCERIDE - roślinna, naturalna substancja zmiękczająca, GLYC-ERIN, OLIVOYL HYDROLIZED WHEAT PROTEIN - połączenie oleju z oliwek z proteinami, CET-EARYL ALCOHOL - tłusty emolient, zaliczany do dobrych dla włosów alkoholi, GLYCERYL OLEATE - naturalny emulgator na bazie oliwy z oliwek, PRUNUS AMYG-DALUS DULCIS OIL - olej ze słodkich migdałów, OCTYL STEARATE - znany również jako Ethylhexyl Stearate, jest to substancja roślinna, która emolient tłusty, który może delikatnie zapychać, CALENDULA OFFICINALIS EXTRACT - ekstrakt z nagietka lekarskiego, CHAMOMILLA RECUTITA EX-TRACT - ekstrakt z rumianku, HYPERICUM PERFORATUM - dziurawiec zwyczajny, PROPOLIS CERA - kit pszczeli, ALOE BARBADENSIS LEAF EXTRACT (ORGANIC) - sok z liści aloesu, LEC-ITHIN - lecytyna, czyli zmiękczacz pochodzenia roślinnego, PHENOXYETHANOL - składnik, który zastąpił parabeny, ale wciąż pozostaje nieco kontrowersyjny - zaliczać go możemy do naturalnych, o ile jest wytwarzany np. z ananasa a nie sztucznie, w laboratorium, TOCOPHEROL - witamina E otrzymywana z olejów roślinnych, XANTHA GUM - jest ot zagęszczacz produkoway przez mikroorganizmy na liściach kapusty, DEHYDROACETIC ACID - konserwant, dopuszczony przez instytucje certyfikujące kosmetyki naturalne, BENZOIC ACID - kwas benzoesowy bezpieczny dla alergików, ASCORBYL PALMITATE - pochodna witaminy C, HELIANTHUS ANNUUS SEED OIL - olej słonecznikowy, LAVANDULA OFFICINALIS (ESS.OIL) - lawenda lekarska. 

Olejek do ciała

Olejek do ciała

Zasłużył, by napisać o nim w pierwszej kolejności (tuż po kremie!). Lato co prawda gdzieś uciekło i według moich kosmetycznych zasad rezygnuje w tym czasie z oliwek, olejków i tłustych kosmetyków na rzecz jedwabistych masełek do ciała. Ale bez wyjątków się przecież nie obędzie, szczególnie, gdy chodzi o Olivaloe. Wiem, że nie wypada, że niektórzy złapią się teraz za głowę - Olaboga! O czym ona rozprawia w pierwsze kolejności! - ale po prostu zostałam uwiedziona zapachem. Delikatnym, naturalnym, wskrzeszającym wspomnienia z dzieciństwa. Uwielbiałam kłaść się do łóżka w piżamce frotte, wysmarowana od stóp do głów dziecięcą oliwką - chociaż wtedy z tymi kosmetykami, to do końca nie wiadomo. Niby skład był podany jak na talerzu, ale nikt go szczególnie nie oglądał i nie oceniał. Dzisiaj mogę to robić, a nawet chce, by świadomie korzystać z serwowanych produktów. A Olivaloe podaje to, co najlepsze. 

Olejek do ciała

Był już zapach, to teraz czas na konsystencję. Olejek to olejek - trochę utłuścić się trzeba, ale w zamian za nawilżoną skórę po prostu warto. Nie wchłania się jak woda w gąbkę, wiec dajmy mu chwilkę albo dwie. W tym czasie zajmijmy się pielęgnacją buzi. Dla koneserów długich kąpieli polecam dodać odrobinę olejku do wody - jak już leżakujemy w wodzie, to warto dopisać nowe korzyści do listy. Pssst, tylko pamiętajcie, by nie wywinąć koziołka, bo wanna + woda + olejek, to niezawodny przepis na ślizgawkę na dnie.

Cena: 49 zł / 130 ml / LINK DO PRODUKTU 

Olejek do ciała

Nawilża i odżywia. Tyle mi w zupełności wystarczy. Nie mamy jeszcze srogiej zimy - dopiero szykujemy się na prawdziwą wojnę. Póki co, pozwalam skórze odpocząć i przygotować się na najgorsze, bo coś czuję, że najbliższe miesiące mogą być ciężkie. Olivaloe to kosmetyki sygnowane jako naturalne, a co za tym idzie - warto zajrzeć na moment do składu. Oprócz oliwy i aloesu, znajduje się tutaj także olejek migdałowy, olejek jojoba oraz witamina E. Parada najlepszych składników, które pomogą w ochronie skóry i dadzą jej to, co najlepsze. Pocieszający jest też fakt, że skład nie liczy sobie kilkunastu linijek, dlatego łatwo sprawdzić, co tam w trawie piszczy...

Skład: OLEA EUROPAEA (OLIVE) FRUIT OIL, PRUNUS AMYGDALUS DULCIS OIL, C12-15 ALKYL BENZOATE, DICAPRYLYL ETHER, PARFUM, SIMMONDSIA CHINENSIS OIL, PHENOXYETHANOL, TOCOPHERYL ACE-TATE, CAPRYLYL GLYCOL, BHT.

Odżywka do włosów

Odżywka do włosów

Moje włosy chemicznym składnikom często mówią NIE. W pewnym momencie mojej włosowej historii zrobiłam sobie prawdziwy detoks - dwumiesięczna przerwa od szamponów z SLS-ami czy SLES-ami. Jedynie odżywka nie mogła pochwalić się ładnym składem, ale efekt i tak był zdumiewający - włosy wolniej się przetłuszczały, skóra głowy wyglądała naprawdę dobrze a ja miałam mniejszy problem z układaniem (wcześniej buntowniczych) kosmyków. Ostatnio wróciłam jednak do szamponu z SLS, który testowałam pod kątem zmniejszenia ilości wypadających włosów. Produkt od DermoFuture miał dołączony preparat, który należało wmasować w skórę głowy na cztery godziny przed ich umyciem i suplementy w formie tabletek. Brak było jednak odżywki, a bez niej ani rusz!

Wtedy produkt od Olivaloe okazał się istnym zbawieniem. Bardzo sceptyczna wobec naturalnych odżywek, przeżyłam niemałe zaskoczenie, gdy już przy spłukiwaniu włosy były naprawdę... mięciutkie. Niekiedy chemiczne szampony nie pozostawiały po sobie tak milutkich kosmyków włosów. A nie wspomniałam jeszcze, że i rozczesywanie było cudownie proste.

Cena: 39 zł / 200 ml / LINK DO PRODUKTU 

Odżywka poradziła sobie także przy szamponie, który posiadał delikatniejszy zamiennik SLS. Włosy pachną delikatnie, nienachalnie i... naturalnie. Nie wyczuwa się ostrych, gryzących nos, sztucznych dodatków. Może sam produkt nie regeneruje zniszczonych włosów, ale aminokwasy jedwabiu (zawarte w produkcie) działają ochronnie i regenerująco zapobiegając przesuszeniu czy puszeniu. Zresztą właśnie to obiecała marka, a sprawdziło się na 101%! Natomiast wyciąg ze słonecznika chroni kolor przed blaknięciem, dlatego cieszę się, że moja blond czuprynka wcale się nie sprała. A warto również wspomnieć, że produkt przeznaczony jest do każdego rodzaju włosów - te moje, chociaż przetłuszczające się i lekko zniszczone, wcale nie stanowiły problemu/
SKŁAD: AQUA, CETYL ALCOHOL, CETRIMONIUM CHLORIDE, PARFUM, AMODIMETHICONE, PANTHENOL, TRIDECETH-12, OLEA EUROPAEA (OLIVE) FRUIT OIL, BUTYLENE GLYCOL, HELIANTHUS ANNUUS (SUNFLOWER) SEED EXTRACT, CITRIC ACID, ALOE VERA BARBANDENSIS POWDER, OLEA EUROPAEA, SILK AMINO ACIDS, TOCOPHERYL ACETATE, PHENOXYETHANOL. 

Odżywka do włosów

Może nie obyć się bez głosów, które głośno powtórzą - Ale to drogie! Jednakże gdy o naturalnych kosmetykach mowa, mamy tylko (bądź AŻ) dwa wyjścia - samemu kupić naturalne produkty (które często swoje kosztują) i spróbować wyrobu kosmetyków w domowym zaciszu (pamiętając o tym, że nie zawsze uwieńczone jest to sukcesem), bądź wydać trochę więcej i kupić produkt, które będzie bezpieczny. Skład każdego z kosmetyków znajduje się w opisie na stronie, dlatego dobrze wiemy CO kupujemy. Mamy też opcję numer trzy - czyli chemiczne kosmetyki, pośród których można znaleźć perełki, ale czasami wygląda to jak poszukiwanie świętego Graala. Więc jeżeli mogę coś podpowiedzieć - celujcie wtedy w azjatyckie produkty, bo tam naprawdę łatwo o coś przyzwoitego.

Za to produkty z Olivaloe sprawiły, że nie chcę poprzestać na tych trzech (chociaż właściwie dwóch) kosmetykach. Oliwkę pokochałam od pierwszego nałożenia, a odżywka okazała się niemałym zaskoczeniem. Kto by pomyślał, że w naturalny sposób poskromi moje plączące się kłaczki. Marzę jednak, by poznać jeszcze szampon wraz z olejkiem do włosów, mgiełkę, peeling i maseczkę! A coś czuję, że im więcej czasu spędzę na stronie, tym więcej ciekawych produktów odkryję.


Naturalnie jednak namawiam do korzystania z naturalnych składników. Nie bez powodu nasze prababki korzystały z tego, co rosło na polu, na łące czy w lesie. Jesteśmy częścią przyrody i wzajemnie się dopełniamy, chociaż to nam zdarza się być niszczącym wirusem, co to nie potrafi docenić Matki Natury.