O luksusie możecie czytać w drogich magazynach. Jego zalążek znajdziecie na każdej stronie, nawet tej z reklamą. Najpierw przeczytacie o kremie napinającym twarz lepiej niż chirurg plastyczny, później zobaczycie zapowiedź nowego zapachu, który ktoś umyślnie umieścił w kryształowej fiolce a zaraz obok, na zdjęciu zajmującym całą stronę macie cudowny apartament w centrum Warszawy - oczywiście luksusowy. Kosmetyki bywają równie często towarem luksusowym. A teraz pomyślcie, jakie było moje zdziwienie, gdy na pomadce za 17 zł znalazłam opis - luksusowa.


Jako humanistka nie mogłam sobie darować sytuacji, by zobaczyć co tam nam serwuje w tej kwestii słownik  PWN. Możemy wybierać spośród trzech znaczeń - luksus, jako warunki zapewniające wygodne życie, przyjemność, na którą można sobie rzadko pozwolić czy też drogi przedmiot ułatwiający lub uprzyjemniający życie. Śmiem więc twierdzić, że pomadka Colour Celebrities od Eveline w żadnym calu nie jest luksusowa.

Bo nie jest po prostu droga. Tymczasem ma wszystko to, czego pragnie kobieta - dobrą pigmentację, duży wybór kolorów, ładne wykończenie i cenę, która nie nadszarpnie domowego budżetu. Nie mogę więc pozostawić ją bez słowa! 


Colour Celebrities 601

Soczysta, uwodzicielska czerwień. Aby udowodnić, że i bez pędzelka wygląda jako tako, właśnie tak wykonałam dzisiejszy makijaż. Żadnej konturówki żadnych dodatków - jedna pomadka, jeden kolor - trójwymiarowy efekt! Jako że zdjęcie lubi odrobinę przekłamywać rzeczywistość, to dodam, że nie ma w niej żadnych pomarańczowych tonów. Chociaż kocham czerwone pomadki w wersji matowej, to ta satyna naprawdę da się lubić! Środek ust delikatnie połyskuje, dzięki czemu usta wydają się być większe, wydatniejsze i bardziej... kuszące. Pomadka nie zastyga, dlatego warto uważać, by nie znalazła się poza konturem ust - niestety, ale jest do tego zdolna. Warto odcisnąć nadmiar na chusteczce higienicznej. Ale ma to także swoje plusy, bo pomadka podczas aplikacji ładnie sunie po wargach a później daje ciągłe uczucie nawilżenia. 


Eveline - Kolekcja Colour Celebrities

Toż prawie zapomniałam napisać coś więcej o całej kolekcji Colour Celebrities! Liczy sobie aż 18 kolorów - to całkiem pokaźna gama, która pozwala nam wybierać pomiędzy różami, czerwieniami, nudziakami a także... typowymi, pomarańczowymi tonami. Znajdzie się i wersja burgundowa. Pomadka ta określana jest jako 3w1. Ma być nowatorska, trwała i nawilżająca. 

Wszystko dzięki takim składnikom jak kwas hialuronowy, który ma nie tylko nawilżać usta, ale także je wygładzać. Masło shea - bomba witaminowa, zapewniająca regenerację naskórka. Znalazły się także filtry ochronne UVA oraz UVB, bo nawet nasze usta są narażone na niekorzystny wpływ środowiska. Formuła jest kremowa i... trwała. Chociaż z tą trwałością odrobinkę mogłabym polemizować. Na pewno nie znika z ust po godzinie, ale jak przystało na kremową formułę - ściera się podczas jedzenia czy picia. Mimo wszystko, jak na produkt, który nie zastyga, jest to naprawdę przyzwoita jakość. Jednocześnie zawarte w składzie masło shea zapobiega wysuszeniu ust na wiór. Kolor i ochrona w jednym. Czy można chcieć wiecej?
Cena: około 17 zł / Dostępna w szafach Eveline Cosmetics


Colour Celebrities 607 

W to mi graj! Chociaż nie jestem zwolenniczką róży, to z tą wersją lubię spędzić popołudnie. Pomadka ta jest nieco mniej napigmentowana niż wersja 601, ale nie oznacza to, że nie radzi sobie z przykryciem ust już po pierwszej warstwie. To chłodny, lekko brudny róż, który nie do każdej karnacji okaże się strzałem w dziesiątkę. Chociaż to  ta sama formuła, to w tej wersji nie trzeba się martwić, że na wzór klauna rozmaże się poza kontur - kolor jest na tyle delikatny, że przy drobnym roztarciu powoli zanika. Nie trzeba więc bacznie spoglądać w lusterko przy każdej możliwej okazji. Na pewno nie jest to kolor, który mogłabym nosić codziennie, ale od czasu do czasu warto troszeczkę eksperymentować. 


Gdzie ten luksus?

Może to przez złote opakowanie, którw miało przywodzić na myśl luksusowe produkty. Albo zastosowany w kosmetyku kompleks Ever Shine TM, który odpowiada za to piękne, satynowe wykończenie. Wszystko by się zgadzało, tylko nie ta CENA. I bardzo dobrze, bo nie sztuką jest wydawać krocie na produkty, które mogą kosztować znacznie mniej. Bo my, kobiety, właśnie takich perełek szukamy i to właśnie je znacznie bardziej doceniamy. Od czasu do czasu rozpieszczamy się luksusowym dodatkiem, ale jakież spotyka Nas rozczarowanie, gdy bliżej mu do bubla niż produktu must have! Złota kolekcja od Eveline zasługuje - w moim mniemaniu - na złoty medal!

#loveyourlipsweek

Wpis czwarty zaliczony! Czas wykorzystać pozostałe trzy pomysły. A pozostałe dziewczyny również przygotowały dla Was coś specjalnego. Zajrzyjcie, przeczytajcie i komentujcie! :)

Agnieszka - agwerblog.pl |  Justyna - hushaaabye.pl |  Alicja - kotmaale.pl |  Paulina - paulinablog.pl |  Olga - apieceofaly.pl |  Justyna - okiemjustyny.blogspot.com |  Patrycja - tbof.pl