Może należę do mniejszości, a może okaże się, że ani trochę nie odstaję zachowaniem od przeciętnej użytkowniczki pomadek. Bo lubimy je używać, prawda? Tylko że czasami sama pomadka to za mało, a konturówki jakoś brak. Tylko sprytne kobiety przeżyją w miejskiej dżungli! A może wystarczy tylko jeden dodatkowy gadżet? 

4 pędzle - Nanshy, Maestro

Pomadki! Mogą być matowe, błyszczące, lekko satynowe. Niekiedy intensywne, czasami ledwo widoczne. Ale są i lubią dobrze prezentować się na naszych ustach. Tylko że... zazwyczaj łapię za pierwszą, lepszą pomadkę, kątem oka zerkam w małe lusterko i szybciutko nakładam ją na środek ust. Później niczym kusicielka ocieram jedną wargę o drugą jednocześnie będąc jedną nogą poza domem. Roztrzepane włosy, usta muśnięte kolorem- francuski szyk. Ale gdy jest ku temu okazja, wolę wybrać look z czerwonego dywanu, czyli pięknie podkreślony kontur ust.

Perfekcyjne usta, to duet składający się z pomadki i konturówki, a gdy tej drugiej brak, pustka musi zostać wypełniona. Wtedy niezbędny jest pędzelek do ust - a jaki on będzie, zależy już tylko od naszych umiejętności i oczekiwań. 

4 pędzle - Maestro, Nanshy

Czy warto kupować pędzelek do ust?

Wydaje się, że to tylko gadżet, zbędny dodatek. Przecież to do makijażu oka potrzebujemy zestawu pędzli - coś do aplikacji, blendowania, precyzyjnego rozcierania... A usta? Powinna wystarczyć nam wysuwana pomadka lub wersja z aplikatorem. Jeżeli jednak zależy nam na idealnym kształcie ust, który możemy powiększać lub zmniejszać - w zależności od upodobań - to chcąc, nie chcąc musimy pokusić się o zakup pędzla. Od Nas zależy, czy pędzel ten kosztować będzie majątek, rozsądną kwotę czy może dosłownie kilka złotych. Ja staram się wybierać takie pędzle, które w razie konieczności zakupu nowej sztuki, nie zrujnują portfela. Na pytanie czy warto, bez wahania odpowiem, że tak! Ale tylko wtedy, jeżeli naprawdę mamy ochotę sięgać po pomadki - i to nie tylko te ochronne. 

4 pędzle - Nanshy, Maestro

Pędzle Nanshy

Marka, z którą poznałam się najlepiej i nieprędko zamierzam z niej zrezygnować. Zakochałam się w syntetycznym włosiu, perfekcyjnie wyważonych trzonkach i postanowieniach marki - bojkotują przemoc wobec zwierząt. Dlatego wybór włosia jest nieprzypadkowy. Dodatkowo to własnie u nich znalazłam zwój idealny flat top, maltretowałam go dobry rok a dalej cieszy się u mnie nienaganną opinią. Wszystkie (lub prawie wszystkie) pędzle dostępne są w dwóch kolorach - perłowym i czarnym. W dzisiejszym zestawieniu znalazły się trzy pędzle, z czego dwa przeznaczone są do makijażu oka, ale równie świetnie sprawdzą się przy makijażu ust. To jest ten rodzaj uniwersalności, który naprawdę doceniam. Pędzle Nanshy przywędrowały aż z zza oceanu, dokładnie z USA. Każdy z wymienionych pędzelków kosztuje 29 zł i jest dostępny na stronie LadyMakeup.pl.

Lip 

Trochę z niego sztywniak! Ale i to ma swoje zalety. Wersja Lip przeznaczona jest przede wszystkim do malowania ust. Tej sztuce nie znalazłam jeszcze innego zastosowania - no, może w razie konieczności można nim zaaplikować korektor, w jakimś trudno dostępnym miejscu jak kącik oka czy płatki nosa. Jest to model płaski, zaokrąglony, chociaż spiczasty na końcu. Dobrze będzie sprawował się w rękach zarówno wizażystki, jak i amatorki. Ma jedną, szczególną cechę, która odróżnia go od niżej wymienionych pędzli - bez problemu możemy schować go do torebki. Jest to bowiem składany pędzelek, który posiada metalową skuwkę. W czasie malowania pełni ona funkcję trzonka, jednak szybko możemy zrobić z niej ochronkę i wrzucić pędzelek do kosmetyczki. 
Cena: ok 29 zł / LadyMakeup.pl

Liner

Niesłychanie precyzyjny, cieniutki i... przeznaczony do rysowania kresek na oku. Ale czemu nie wykorzystać go także w makijażu ust? Jest na tyle elastyczny i wyważony, że nie wygina się w każdym możliwym kierunku, ale jest zdecydowanie przyjemniejszy od wyżej wspomnianego Lip. Do niego trzeba mieć jednak sprawną rękę. Pomoże nie tylko w wyrysowaniu idealnego konturu, ale pozwoli na małą zabawę w aorystyczny makijaż - szczególnie fajnie sprawdził się, gdy szykowałam makijaż na Halloween! 
Cena: ok 29 zł / LadyMakeup.pl

Angled detailer

Właściwie pisane są mu cienie do brwi, ale nie z takimi rzeczami już sobie radził! Płaski, skośny model którym nie tylko poprawimy brwi, namalujemy kreskę, ale także narysujemy kontur ust i poprawimy go korektorem. Zrodził nam się kolejny pędzel do zadań specjalnych. Jest podobnie sztywny jak wersja Lip. Ten fikuśny kształt pomaga na dwojaką aplikację - albo samym czubeczkiem albo przy użyciu pełnej szerokości włosia. Ten pędzel najlepiej spędzi się w podróży - on sam zastąpi nam dwa wyżej wspomiane. Trzeba tylko pamiętać, że nie posiada skuwki, dlatego warto syzbciutko przemyć go odrobiną płynu micelarnego. 
Cena: ok 29zł / LadyMakup.pl

4 pędzle - Maestro, Nanshy

Maestro

Gdzieżbym śmiała się zbytnio rozpisać o tej marce, kiedy to tylko na jeden pędzel się skusiłam. Miało być tak pięknie - pierwszy zakup miał przerodzić się w wielką miłość i całą kolekcję pędzli. Wybrany przeze mnie model nie spełnił się jednak w jednej, bardzo prostej funkcji. Nie lubię, gdy kosmetyki i kosmetyczne gadżety kolekcjonują kurz, więc znalazłam mu nowe zastosowanie. Chociaż może kiedyś przyjdzie ta chwila, że podejmę jeszcze jeden kroczek w kierunku pędzli Maestro, ale jak człowiek raz się sparzy... to długo leczy bąble. Ale jeżeli chceci dowiedzieć się coś więcej o tych pędzelkach, to wpis Agnieszki na pewno Was nie rozczaruje! [KLIK]

Maestro 790 

Seria ta przeznaczona jest do makijażu oczu, a dokładnie do rysowania kresek. Są cieniutkie i występują w kilku rodzajach - ja wybrałam wersję prostą. Kolejny raz mamy styczność z włosiem syntetycznym - tym razem ma być to imitacja czerwonej kuny. Drewniany trzonek, niklowa skuwka...  Mam jednak wrażenie, że jakość wykonania bardzo odbiega od pędzli Nanshy. Pędzelek ma około dwóch lat, używany był rzadko a wygląda gorzej niż pędzle, które maltretuję codziennie. Jeżeli jednak chodzi o włosie... zupełnie nie sprawdził się jako pędzel do eyelinera, dlatego swoje zastosowanie znalazł w makijażu ust - a dokładnie przy aplikacji eyelinera, którym lubię poprawić wyrazistość konturu. Jest jeszcze cieńszy niż wersja Liner, dlatego nałożonego produktu nie muszę praktycznie rozcierać. 
Cena: 10 zł / LadyMakeup. 

4 pędzle - Maestro, Nanshy

A gdy nie mamy pędzelka...

Zawsze możemy użyć aplikatora od innej pomadki. Proponuję wybrać taki, który najbardziej lubimy, a gdy nasze mazidełko doczeka końca - po prostu wyrzucamy opakowanie, pozostawiać jednak aplikator. Wystarczy wymyć go w płynie micelarnym i wysuszyć.  Trzeba jednak pamiętać, by tak jak pędzle myć go po każdym użyciu. Nikt chyba nie lubi, gdy przenosi na usta dodatkową porcję bakterii. Jednym z moich ulubionych aplikatorów jest ten w pomadkach Golden Rose Longstay Liquid Matte. Jest niesamowicie mięciutki, precyzyjny i nie niszczy się od ciągłego kontaktu z produktem - a miewałam już takie aplikatory, które po niedługim czasie wyglądały jak futerko po praniu. 

Maestro, Nanshy, Golden Rose

#loveyourlipsweek


 Akcja - rewelacja! 8 dziewczyn, 8 blogów, czyli łącznie 56 wpisów, które będziecie mogli przeczytać w ciągu jednego tygodnia. Od dzisiaj do niedzieli będziemy serwować Wam najciekawsze posty o pomadkach - tych, które lubimy bądź nienawidzimy! Nie zabraknie tematów DIY, pielęgnacji i wszystkiego, co tylko krąży i obiega temat ust. Jesteśmy do Waszej dyspozycji i na Wasz odzew czekamy - wklejacie zdjęcia swoich ulubionych pomadek na Facebooka, profil na Instagramie i wszelkie możliwe portale. Nie zapomnijcie o hashtagu, dzięki któremu dotrzemy do nowych zdjęć - #loveyourlipsweek. 

Dzień trzeci dobiega końca, a ja zabieram się za wpis numer cztery! Po raz kolejny spróbuję Was zaskoczyć i mam nadzieję, że i następne wpisy będą równie chętnie komentowane! Pozostaje mi więc zaprosić do pozostałych dziewczyn, bo i one przygotowały coś... wypasionego?

Agnieszka - agwerblog.pl |  Justyna - hushaaabye.pl |  Alicja - kotmaale.pl |  Paulina - paulinablog.pl |  Olga - apieceofaly.pl |  Justyna - okiemjustyny.blogspot.com |  Patrycja - tbof.pl