Chcę więcej, więcej i więcej. Przede wszystkim więcej szarlataństwa tego lata! Poprzednie wakacje upłynęły mi pod znakiem delikatnego makijażu, w którym głównym bohaterem były nudziakowe cienie. Za często sięgałam po mocno kryjące podkłady, które tylko przysporzyły mi problemów z cerą. Czas odwrócić role - tym razem moja skóra będzie oddychać, a oczy przyciągać uwagę. Jako że patrzałki moje są malutkie, często stawiam na kocie kreski, lub jak kto woli - jaskółki. Teraz odliczamy do pięciu, bo razem z Wibo przygotowałam dla Was właśnie tyle, wakacyjnych wariantów na makijaż z kreską. Gotowi?


Lato, lato... A czy kreska będzie się trzymać?

Przybijcie mi piątkę, Wy, posiadaczki tłustych powiek! Dobrze znam ten problem i walczę z nim od pierwszej, koślawej kreski na oku - tej, namalowanej cichaczem przed szkolną dyskoteką. Nagle nasz tusz znajduje się nie tylko na rzęsach, a cienie kumulują się w załamaniu powieki, jak tłumy na wyprzedaży. Co z tym zrobić? Jak z tym walczyć? Czy jesteśmy spisani na straty? Niech Was to nie zwiedzie ani przez moment. Wystarczy odpowiednia baza pod cienie, by wzmocnić trwałość makijażu. Kolejnym prostym trickiem jest użycie pigmentu (cienia), w tym samym kolorze, który nałożony cienkim pędzelkiem na naszą kreskę sprawi, że w razie kruszenia najpierw zniknie pierwsza warstwa. To jednak nie problem, gdy tuż za nią chowa się kolejna, ciemna kreseczka...

Kolory - na tak?

Oh, czy znowu muszę Was zanudzać opowieściami o małej czarnej? Tak, ona zawsze pozostanie w modzie, tak jak czarna kreska na powiece. Narzędzi do jej wykonania nigdy nam nie brakuje - cień, kredka czy po prostu eyeliner. Od głębokiej czerni po grafit. Do wyboru, do koloru. Nawet i letnia pora sprzyja takim produktom. W tych wariantach to właśnie ona będzie głównym tematem, ale pojawi się też brąz i miedź. Dla szalonych będzie oddzielny wpis, o kolorowej kresce. To jak, zaczynamy?


Plażowy look

Makijaż na plaży? Czemu nie! Ale nie chodzi o to, by nasza twarz była bardziej przystrojona niż ciało. A co powiecie na wieczornego grilla? Morskie fale, studzący się piasek, gitara, ognisko i pianki... Znacie to? Ja też nie. Za to doskonale pamiętam spacery wzdłuż fal rozbijających się o moje stopy. Albo smażona rybka z budki tuż przy plaży. Specjalna okazja to i nie byle jaki makijaż. Musi być szybki, łatwy w wykonaniu o bądź co bądź - ekonomiczny. Jak najmniej produktów, jak najlepszy efekt. Proponuję więc... kredkę do brwi. Jest wielofunkcyjna, mięciutka i idealna do lekkiego makijażu. Wystarczy narysować kocią kreskę a następnie delikatnie ją rozetrzeć. Możemy to nawet zrobić opuszkami palców czy patyczkiem kosmetycznym. Pod wpływem ciepła, kredka stanie się bardziej podatna na tarcie. Nie ma jednak przeciwwskazań, by wybrać wersję standardową - brązowa, wyrysowana jaskółka. Na jej tle czarne rzęsy będą wyglądać jeszcze bardziej spektakularnie.

Produkty: tusz Wibo No Limmit Lashes, brązowa kredka Automatic Liner, paletka Neutral (beżowy cień).


Kredka Automatic Liner

Zarówno do jaskółki jak i podkreślenia brwi użyłam jednej, tej samej kredki. Automatic Liner to produkt wielofunkcyjny. Sprawdzi się szczególnie na wyjazdach, kiedy chcemy zminimalizować ilość kosmetyków w bagażu. Jako blondynka lubię mocno podkreślone brwi - naturalnie jestem ciemną blondynką, chociaż latem moje włosy zyskują naprawdę jasne refleksy. Aktualnie nie stroniłam jednak od jasnej farby, co zamierzam jednak zmienić. Wersja z numerem 11 okazała się jednak idealna, ale sprawdzi się również przy ciemniejszych brwiach. Jak używać jej do wypełniania drobnych ubytków? W tym wypadku przyda się również standardowy grzebyczek, przy pomocy którego wyczeszemy nadmiar produktu i uzyskamy efekt zbliżony do naturalnego wyglądu brwi. Nie mamy przecież zamiaru tworzyć pełnego, mocnego makijażu. Z założenia powinna mieć właściwości wodoodporne - na to bym jednak nie liczyła. Jeżeli posiadam bardzo tłustą powiekę, polecam szczególnie wspomniany wyżej sposób - wystarczy nałożyć na linię odrobinę cienia, w podobnym kolorze, dzięki czemu zyskamy lepszą trwałość. Kredka dostępna jest także w innych wariantach kolorystycznych - znajdziecie je TUTAJ.

Klasyczna jaskółka

Zawsze na czasie. Zawsze robiąca wrażenie. Ona nie wychodzi z mody, tylko w zależności od sezonu zmienia swoją formę. Raz stawiamy na wyrazisty kolor, innym razem idziemy w ciemne odcienie. Najbardziej popularna jest jaskółka rysowana eyelinerem - o delikatnym, niezbyt wyciągniętym zakończeniu. Pięknie pasuje do słowiańskiej urody, a gdy dopełniają ją jeszcze czerwone usta - piorunujący efekt gwarantowany. Taki makijaż lubię w zasadzie najbardziej, chociaż w luźniejsze dni uwielbiam ograniczać się do pojedynczego cienia czy też rozświetlacza na powiece.

Chociaż klasyczna jaskółka jest bardzo popularna, to nie każda kobieta ją wybiera. Czemu? Spotkałam wiele opinii,ale najczęściej powtarza się jedna - jaskółka na oku to jedna z trudniejszych sztuk w zakresie makijażu. Czy oby na pewno? Każda z Nas tuszowała kiedyś rzęsy po raz pierwszy, również i pierwszy raz malowała usta pomadką. Wszystko na początku wydaje się być trudne. Wystarczy jednak kilka podejść - nawet i nieudanych - by poprawić swoje umiejętności. Nie każda z Nas musi być wizażystką, by zamienić marzenia o jaskółeczce na oku w rzeczywistość!


Idealna kreska?

Czy to właściwie możliwe? Jedno jest pewne - należy przygotować się na serię takich dni, kiedy ręka będzie mniej stabilna, a eyeliner bardziej kapryśny. Naprawdę! Nawet prawdziwym mistrzom w dziedzinie makijażu, czasami jest po prostu ''trudniej''. Ale jedno jest najważniejsze - wypracować pewien schemat. Właściwie można wybierać spośród naprawdę wielu wariantów - czasami należy przetestować kilka, by znaleźć ten najbardziej dla Nas odpowiedni. Ja przedstawię dzisiaj swój. Z niego korzystam najczęściej, bo składa się z sześciu, prostych kroków. Niezawodnych - nawet, jak rączka odrobinę się trzęsie. 



KROK 1 - Odpowiednia baza. Bez niej nasza kreska może i będzie ładnie wyglądać, ale czy na długo?  Niekoniecznie musi to być specjalna baza pod cienie, chociaż i taką znajdziemy w ofercie Wibo. Wystarczy odrobina ulubionego korektora i pudru albo... po prostu neutralny cień do powiek, który wyrówna koloryt skóry. Ja wybrałam ten z paletki Neutral. 

KROK 2 - Zaznaczenie zewnętrznego kącika - Chociaż nie jest to punkt obowiązkowy, to nie można nazwać go zbędnym. Delikatne podkreślenie tej części powieki, nada makijażowi głębi. A po jaki cień sięgam najczęściej? Warm Soil, również z paletki Neutral. 

KROK 3 - Prosta krzywa - O tak ją sobie nazwiemy. Prosta droga do idealnej kreski, może być udana nawet poprzez krzywą linię. Kreskę rysuję czarną kredką Long Lasting Liner i zaczynam od wewnętrznego kącika i kończę razem z linią rzęs. Ma ona tę samą, nieprzesadną grubość. Kolejny krok za nami!

KROK 4 - Trójkącik - Czyli figura, którą narysujemy w kąciku oka. Dokładnie trójkąt prostokątny, jakby się mu bliżej przyjrzeć. 

KROK 5 - Blendujemy, rozcieramy... - bo przecież nie ma żadnych przeciwwskazań, by nasza kreseczka delikatnie rozmywała się na dolną linię rzęs. W tym celu najbardziej przydatny jest lekko spiczasty, kuleczkowy pędzelek. 

KROK 6 - Tuszujemy... - Zarówno rzęsy, jak i drobne niedoskonałości. Zawsze możemy poprawić niedociągnięcia patyczkiem kosmetycznym, albo cienkim pędzelkiem z odrobiną płynnego korektora. Tym razem moje rzęsy otulone są tuszem Wibo No Limit Lashes.


Teraz wystarczy tylko nieustannie ćwiczyć, bo to najszybsza droga do sukcesu. Najprostsza, najpopularniejsza jaskółeczka już za Nami. Ale czy na tym koniec? Czy to jedyna forma rysowania kreski? A gdyby ją tak troszeczkę ulepszyć. Wcześniejsze wskazówki nie pójdą na marne, bo czas na drugą odsłonę seksownego makijażu oka. Nie tylko na letnią porę. Tym razem będzie trudniej, ale znacznie efektowniej. Ten makijaż może okazać się idealny na wieczorne spacery... a może randkę? Młodym się było, kiedyś się szalało. Mnie to już bliżej do przesiadywania ze dojrzalsza stroną rodziny przy Familiadzie

Zaczynam od bazy, którą tym razem stanowi korektor z paletki Wibo 4in1 - ten w najjaśniejszym odcieniu. Powiekę pudruję produktem Fixing Powder, by uzyskać mocno matowy efekt. Rysuję delikatną, czarną kreskę za pomocą kredki Long Lasting - od wewnętrznego, do zewnętrznego kącika. Kącik przyciemniam cieniem Earthtone z paletki Go Nude. Tym razem nie stawiam na standardowy trójkącik, a taki, który łączy górną i dolną linię rzęs. Jest wyraźny i precyzyjny.

Zaznaczam również wewnętrzny kącik dolnej powieki, jednak nie łączę go z zewnętrzną linią. Teraz przechodzę do kolejnego punktu, który diametralnie zmieni wygląd zwyczajnej kreski...

Rozmyta kreska

O nią bardzo łatwo. Wystarczy wskoczyć do wody w pełnym makijażu. Ale nam chodzi o kontrolowane rozmycie, takie przy użyciu kredki bądź eyelinera. Przyznam, że oba te produkty sprawdzą się tutaj świetnie. Ja wybiorę jednak kredkę, bo nie musimy czekać aż zacznie schnąć. Zaczynamy jak w przypadku standardowej jaskółki, bo i do niej dążymy. W tym przypadku linia nie musi być idealna, bo jej górna część po prostu rozetrzemy tworząc gradient. Co przyjdzie nam z pomocą? Pędzelek kuleczka bądź w nagłym wypadkach - kosmetyczny patyczek. Kredkę rozcieramy ruchami wzdłuż kreski. Chcemy tylko zatrzeć mocną linię. Nie wykonujemy pionowych ruchową, by zniszczyć to, co dopiero stworzyliśmy. Jedyny fragment, który zostawiamy w ''spokoju'' to sam czubek spiczastego trójkącika. On ma pozostać wyraźny i precyzyjny. Na tym etapie możemy skończyć nasz makijaż i wytuszować rzęsy, ale... 

Graficzna kreska 

To znacznie lepsze rozwiązanie. Najlepiej przedłyżyć nieco naszą jaskółkę i nadać jej haczykowatego kształtu. Następnie, tą samą, czarną kredką, rysujemy od czubka jaskółki linię wzdłuż naszego załamania powieki. Kolejny raz nie musi ona grzeszyć precyzją - za chwilę zostanie roztarta. A i do tego samego pędzelka wrócimy ponownie. Dla pogłębienia efektu, linię wodną możemy rozjaśnić beżową lub białą kredką. Wybrałam tę wchodzącą w skład produktu Color Shine nr 1. I gotowe!

Dwubarwna fala

Kto powiedział, że kreska musi być jednokolorowa... Jak szaleć, to na całego. Powiedzmy sobie jednak szczerze - nikt nam nie robi eyelinerów i kredek na zawołanie i chociaż gama dostępnych kolorów i tak jest szeroka, to wciąż marzymy, by było ich więcej. Nie ma jednak co marudzić, gdy mamy pod ręką kolorową paletkę. Nawet wśród nudziaków producent doda coś z bardziej wyrazistym akcentem. Co powiecie na delikatną, dwubarwną kreskę, w której można wykorzystać cienie do powiek? Wymagania? Skośny, cienki pędzelek. Aplikować można na sucho, jak i na mokro - pełna dowolność. Potrzeba tylko odrobiny precyzji. 


Letnia jaskółka 

Wiosnę to my już mamy, lato właśnie Nas zostało. Zwiewne sukienki i dziewczęcy makijaż. Amy Winethouse stałe będzie się nam kojarzyć z mocną, czarną kreską na oku. Dzisiaj jednak chciałabym wybrać coś delikatniejszego, z odrobiną srebra. Oprócz standardowej kreski na oku, ubarwimy nieco wodną linię oka. Tutaj przyda się dwustronna kredka Color Shine, tym razem z numerem 2 - połączenie czerni i srebra. Taki prosty trick, a taki ciekawy efekt. 



A jaki makijaż Wy wybieracie latem? Lubicie jaskółeczki? A może to cienie grają główną rolę?