Kiedy moją uwagę przyciąga nowy produkt, nie zawsze najpierw zastanawiam się co ukryli w jego składzie, czy jest łatwo dostępny, ile kosztuje i jak wiele osób o nim mówi - interesuje mnie czy naprawdę działa. Później idę po rozum do głowy i sprawdzam, czy naprawdę warto zaryzykować. Są kalkulacje, chwila zastanowienia i... Już jest - recenzja skarpetek złuszczających. Zrzucanie skóry niczym wąż - czy to naprawdę tak wygląda? Czas to zweryfikować...


Pokaż swoje... stopy

Jestem jedną z tych osób, co to może nogi lubi od czasu do czasu eksponować, ale stopy nieustannie chowa w piasek. Kilka par klapeczek i sandałków znajdziecie w mojej szafce, ale uchodzę raczej za fankę balerinek i wszelkiego rodzaju trampek. A czeszki to już kocham całym sercem. Głównie ze względu na wygodę i... stopy, a raczej na to, jak one wyglądają. Gdy się często zapomina sięgać po kremy, to swoje trzeba odpokutować. Chociaż teraz sumiennie je stosuję i dołączyłam do pielęgnacji nawet serum do stóp, to długo jeszcze potrwa, zanim wszystkie grzechy zostaną mi wybaczone. Swoje muszę przetrwać. Zaczęłam jednak od produktu, który wydaje się być zestawem startowym przeznaczonym dla tych, co to chcą zmienić coś w życiu... swoich stóp. A co, niech i one poczują się nieco indywidualnie. Mimo, że stanowią duet.

GlySkinCare to marka, która poznaję bliżej nie od wczoraj. Zresztą i o innych produktach mogliście już przeczytać wpis. W Internecie obserwujemy wykwit recenzji związanych właśnie z produktami GlySkinCare. Bo jako blogerska społeczność, kopnął Nas ten zaszczyt by poznęcać się nieco nad wybranymi kosmetykami. Podeszłam więc do tego z głową - szukałam w miarę przyzwoitych składów albo produktów, które zebrały już masę komplementów. Gdzieżbym śmiała przejść obok skarpetek złuszczających.

Kto próbował wylogowywać skarpetki złuszczające ten wie, że do działu grafiki nie powinni zaglądać wrażliwcy. Widok nieprzeciętny - człowiek to czy wąż? Dlatego ja daruję Wam ten widok, nie będzie złażącej płatami skóry, chociaż to tylko tak strasznie wygląda.

Uważaj, jeżeli...

Skarpetki fajna rzecz, ale te skarpetki niestety nie są dla każdego. Przede wszystkim o złuszczaniu zapomnieć mogą diabetycy, osoby z egzemą, łuszczycą, alergią, rumieniem, uszkodzoną czy wrażliwą skórą. chyba, że dostaną specjalne, ekstraważne pozwolenie od lekarza. Im to wszystko wolno. Produkt przeznaczony jest dla dzieci powyżej 12 roku życia. Drogie mamusie z maluszkami w brzuszku - i dla Was nie jest to najlepszy czas na złuszczanie. Rozważane stosowanie kosmetyku, to zapewnione bezpieczeństwo. Słyszałam także o ekstremalnych przypadkach, gdy po paru aplikacjach występowały poważniejsze reakcje alergiczne. Widocznie skóra przestała tolerować któryś ze składnik - wtedy nie ma co się zastanawiać, tylko szukać najbliższego lekarza.  Jeżeli jednak nie wpisujecie się w powyższy schemat...


Skąd się bierze zgrubiała skóra stóp?

Powodów cała lista. Skupmy się jednak na tym, co pozostaje naszą winą. Tak, czas uderzyć się mocno w pierś i przypomnieć sobie ostatnie występki. Jeżeli nie przywiązujemy szczególnej uwagi do pielęgnacji stóp, to jak możemy oczekiwać, że będzie perfekcyjnie. Wystarczy odpowiedni krem albo substancja mocno nawiżająca - olej kokosowy dobra rzecz! A co jeżeli o stopy dbamy a dalej nie są spełnieniem naszych fantazji? Może dbamy ZA bardzo. Przesadne używanie pumepksu może prowadzić do tego, że nasze stopy w złości postarają się o jeszcze grubszy naskórek. I klapa. Wtedy trzeba działać inaczej.

Złuszczająca maska do stóp

Przeznaczona dla osób, które marzą o gładkich stopach. Likwiduje zgrubiałą i szorstką skórę. I co by nie mówić... działa. U niektórych mniej, w innych przypadkach efekt jest znacznie bardziej zauważalny, ale złuszczanie naprawdę występuje. Nawet nie ma co marzyć, by cieszyć się takimi rezultatami po użyciu peelingu. Forma skarpet, to po prostu wygoda.


Co odpowiada za złuszczanie naskórka? 

Skład nie straszy, nie jest długi a za to dosyć treściwy. Jest więc to, co lubimy najbardziej. Nie trzeba się zbytnio wczytywać, by znaleźć konserwanty - są "aż" trzy i to na samiutkim końcu. Ten produkt to idealna kompilacja tego, co powinno zadziałać, ale nie zaszkodzić - są składniki zarówno wygładzające, regenerujące, jak i te, którym postawiono najtrudniejsze zadanie - złuszczanie. Mowa oczywiście o kwasach. Trzech kwasach - salicylowym, mlekowym i glikolowym. Jest i sporo dobroci! Sok z liści aloesu, ekstrakt z miodu i ogórka czy działający przeciwzapalnie olejek lawendowy. Znalazł się jeszcze jeden kwas - hialuronowy. Odpowiada za przywrócenie elastyczności i wygładzenie skóry.

Skład: Aqua, Cucumis Sativus Extract, Glycerin, Lavandula Angustifolia Oil, Aloe Barbadensis Extract, Propylene Glycol, Hyaluronic Acid, Mel Extract, Sodium Lactate, Salicylic Acid, Lactic Acid, Glycolic Acid, Polyquaternium-4, Ethanolum, Phenoxyethanol.

Jak używać i skąd ten dyskomfort?

Zapowiada się niewinnie. Najpierw myjemy stopy, dokładnie wycieramy i zabieramy się za rozszarpywanie opakowania. W srebrnej folii znajdują się dwie skarpetki. Troszeczkę przypominają rękawiczki, którymi skutecznie chronią nasze dłonie podczas farbowania. Z zewnątrz normalne, wewnątrz nasączone substancją, która już za chwile zacznie działać na nasze stopy. Wkładamy na nasze gotowe, czyściutkie stopy, zaklejamy paseczek, by przypadkiem się nie zsunęły a później sięgamy po cieplutkie, bawełniane skarpeciochy. Dzięki temu folia jeszcze lepiej przylega do stopy a my korzystamy z chwili. Mamy od 60 do 90 minut leżakowania. Nie polecam nigdzie truchtać, bo może się skończyć niekoniecznie dobrze. Książka, film... cokolwiek. Do 90 minut relaksu!

Gdy minie 45 minut, wtedy zaczyna się robić nieco mniej przyjemnie. Biegaliście kiedyś po rozgrzanym od słońca piasku? Tak, tutaj będzie podobnie. Gorąco, ale wciąż znośnie. Dlatego warto znaleźć sobie inne, twórcze zajęcie, niż odliczać minuty do końca sesji. Po wyznaczonym czasie zdejmujemy folie i czmychamy pod prysznic. Letnią wodą dokładnie zmywamy resztę substancji złuszczającej.


Złuszczanie - ile to trwa? 

 Od tej chwili powinniśmy mieć od 7 do 10 dni spokoju nim zacznie się prawdziwe zrzucanie skóry. Błąd - u mnie zaczęło się już dnia następnego, przez co zażenowana tłumaczyłam masażystce, że nie tak miał być. Jeżeli chcecie przyśpieszyć proces, zaleca się codziennie moczenie stóp. No proszę, kolejna chwila lenistwa. W ciągu dwóch tygodni wszystko co niepożądane powinno zniknąć, ale w moim przypadku nie obyło się bez peelingu. O ile wewnętrzna część stopy wygląda ładnie już po tygodniu, to boki i góra to niezwykła katorga. Skóra nie złuszcza się płatami a zdaje się pękać i kruszyć. Następnym razem chyba zakryje tę część stopy, bo nie ona potrzebuje prawdziwego ratunku. Po skarpety możemy sięgać raz na trzy miesiące i.... proszę, nie róbcie tego letnią porą. Chyba, że nie straszne Wam zakryte buty. Wiosna to ostatni dzwonek!

Gdy przyjdzie czas na podziwianie efektu...

Skóra jest mięciutka. Ileż to razy przeczytałam, że prawie taka, jak pupa niemowlaka. Coś w tym jest, ale to od Nas zależy, czy taka też pozostanie. Czas na bliższą znajomość z kremami i innymi produktami, co to utrzymają ten stan na długi, długi czas. Skarpety potraktujemy jako pierwszy kroczek w pielęgnacji naszych stóp. Mały dla człowieka, ale wielki dla ludzkości, która będzie podziwiać nasze stopy przez całe wakacje.

Ile kosztuje jedna kuracja złuszczająca?

Biorąc pod uwagę skuteczność zrzucenia skóry, koszt wydaje się niewielki. Cena produktu waha się od 17 do 20 zł. Skarpety dostępne są online, między innymi na Admed24.pl czy Ladymakeup.pl. Więcej informacji o produkcie znajdziecie TUTAJ. Więcej produktów GlySkinCare znajdziecie na stronie Diagnosis.

Co sądzicie o złuszczani naskórka? Po jakie kwasy i produkty sięgacie najczęściej?