Jeżeli jesteś szczęśliwcem, co to o trądziku tylko w telewizji słyszał, to wiedz, że zazdrości Ci niemało osób. Przekleństwo okresu dojrzewania, które czasami nawet z biegiem lat nie odpuszcza. Bo trądzik przybiera różne formy - czasami związany jest z nieodpowiednim odżywianiem, a czasami ogromny udział w jego powstaniu mają hormony. Jedno jest pewne - nawet jeżeli się go pozbędziesz, doliczysz się kilku przebarwień. Czy jest na na nie sposób?


Moja cera

Ja z trądzikiem jeszcze nie wygrałam. Przynajmniej nie do końca. Wiem, że musi mieć podłoże hormonalne, bo występuje w charakterystycznych fazach miesiąca. Trochę to jak bycie wilkołakiem, Nauczyłam się również, że powinnam uważać na pewne produkty spożywcze. Wszystko dlatego, że po ich zjedzeniu mogę spodziewać się dodatkowych krostek na brodzie czy policzkach. I nawet czekolada jest moim małym wrogiem! Ale to właśnie dzięki odpowiedniej pielęgnacji, moje drobne ranki i przebarwienia goją się znacznie szybciej niż kiedyś. Wtedy przynajmniej przez kilka dni w miesiącu mogę cieszyć się naprawdę przyzwoicie wyglądającą skórą.  

GlySkinCare - Serum z Witaminą C

Witamina C to produkt, po który sięgam niezwykle często. Tym razem miałam okazję wypróbować serum od GlySkinCare. W porównaniu do poprzedniego kosmetyku, ta wersja jest znacznie większa. Na wydajność nie muszę więc narzekać. Intense C serum zawiera 7,5 % L-Ascorbic ACID, czyli skoncentrowanej witaminki C, której zadaniem jest wnikanie w głąb skóry i zapewnienie ochrony przed wolnymi rodnikami. To niejedyne plusy. Tego typu serum poleca się osobom z dojrzałą cerą oraz młodym dziewczynom, które pragną pozbyć się przebarwień po trądziku.

Co w składzie piszczy... 

Jeżeli szukać niedociągnięć, to na pewno w składzie. O ile naszej witaminki jest tam sporo, to znalazło się i kilka składników, na które niestety pokręcę trochę nosem. Co pozytywnych stron bez wątpienia zaliczam występowanie lecytyny i pochodnej witaminki, ale ją znajdziemy na końcu listy. Tak, skład to pięta achilleosowa produktu. Patrząc już na pierwsze pozycje, byłam pewna, że serum będzie zapychające i nieodpowiednie dla mojej cery... dlatego tak bardzo zdziwiłam się po miesięcznym okresie stosowania.

Skład: Propylene Glycol - zapobiega wysychaniu produktu, Ascorbic Acid - najważniejszy składnik, rozjaśnia przebarwienia, Polyacrylamide - konserwant, kancerogenny, C13-14 Isoparaffin - lekki emolient, pochodna ropy naftowej, Laureth-7 - emulgator zmiękczajacy skórę, Lecitin - lecytyna, czyli naturalny emulgator,  PEG-12 Glyceryl Dimyristate - o PEG-ach zdania są podzielone, Ascorbyl Palmitate -  lipofilowa pochodna witaminy C o zwiększonej stabilności


Stałe uzależnienie

Wiem, że nie tylko na mnie tak działa witamina C. Jak już zaczęłam jej używać, to stale do niej tęsknię. Próbuję to coraz nowszych wersji, chociaż chyba z utęsknieniem wracam do tej pierwszej, dzięki której zrodziła się moja miłość do walki z przebarwieniami właśnie za pomocą witaminy C. Warto też wspomnieć o kwasie migdałowym, bo i on w tej kwestii osiąga wspaniałe wyniki. Ale jak właściwie używać takiego serum? Czy to produkt do codziennego użytku? 


Krótka instrukcja obsługi

Naszym atrybutem w walce z przebarwieniami staje się mała buteleczka z pipetą. Wygoda - po zużyciu takich produktów chowam buteleczki do specjalnej skrzyneczki, gdzie czekają na nowe przeznaczenie. Zacznijmy od tego, że do jednej aplikacji zużywamy zaledwie 5-6 kropli - według producenta. Ja używam osiem. Najpierw za pomocą pipety odmierzam ilość kropli, wylewam je na dłoń,  a następnie delikatnie rozgrzewam w dłoniach i rozprowadzam na twarzy, szyi i dekolcie. Uwaga! Teraz przyjdzie czas na coś, co przy pierwszej aplikacji będzie (nie)miłym zaskoczeniem. Ciepło! Dużo ciepła. Nie jest to charakterystyczne szczypanie, jak w przypadku kwasów, ale możecie poczuć się jak na plaży, gdzie gorące słońce własnie opala waszą buzię. Wszystko to trwa zaledwie kilkanaście sekund. A szkoda, czasami tęsknię za wakacjami nad morzem.

Serum nakładam wieczorem, zaraz po tonizacji skóry. Jeżeli jednak na mojej twarzy pojawiły się małe ranki - omijam te miejsca. Po naszej witamince bez problemu możemy nałożyć krem nawilżający albo inny krem, który najlepiej wchłania się nocą. Dajmy sobie jednak kilka minut wytchnienia, by serum dostatecznie wchłonęło się w skórę. Może pozostawić delikatne uczucie lepkości, jednak całkowicie znośne. Czy powtarzać czynność codziennie? Nie polecam. Najlepiej stosować system tygodniowy - siedem dni używania i siedem dni przerwy. 


Kiedy spodziewać się efektów stosowania?

Jedni widzą je już po pierwszym użyciu, w innym przypadku potrzeba nawet i dwóch tygodni. To nie jest mój pierwszy kontakt z witaminą C w postaci serum, dlatego dobrze wiedziałam, że przy dobrym stanie skóry poprawy mogłam spodziewać się już dnia następnego. Zaczerwienienia po krostkach były bledsze a skóra gładsza w dotyku. Gdy był to akurat zły czas dla mojej skóry, to dopiero po tygodniowej kuracji widziałam poprawę. Ale była, co jest dla mnie naprawdę zaskoczeniem, bo skład nie do końca mi odpowiada. 

Ekstrawagancka Kwasy, Serum, Kosmetyki, Uroda,

Kwasy, kwasy, kwasy....

Brzmi strasznie, ale strach ma wielkie oczy. Nie od dziś wiadomo, że po kwasy możemy sięgać już w domowym zaciszu. Są bezpieczne, jeżeli po odpowiednie produkty sięgamy. Niektórzy trzęsą portkami, a naprawdę nie warto! Nie trzeba być wcale kosmetyczką, ale trzeba uważanie czytać etykietki. W razie wątpliwości po ludzku pytać tych bardziej doświadczonych. Do tej pory upodobałam sobie jeden kwas - migdałowy. Kobietą jednak jestem, zmian czasami potrzebuję. 

Emulsja do twarzy z kwasem glikolowym o stężeniu 10%

To żem się porwała z motyką na słońce. A raczej w przeciwnym kierunku słońca, bo pamiętajcie, że przy kwasach od opalania stronimy. Krem z filtrem staje się podstawą, a im wyższy filtr, tym ze świeżym powietrzem flirtować możemy dłużej. Na co więc się tak porwałam? Na stężenie 10 %. Taka pewna siebie, taka dumna z używania wcześniej innego kwasu, byłam zbyt pewna siebie i lekkomyślna, że zamiast zdecydować się na 5%, sięgnęłam po coś mocniejszego.

Pieczenie, pieczenie, pieczenie...

I nie mam na myśli tych pysznych babeczek, co to ostatnio tak doskonale mi wychodzą. Tym razem było sporo pieczenia, ale na czole policzkach i nosku... Właśnie tak wyglądała moja pierwsza aplikacja. Zamiast znośnie, było nie do przebrnięcia. Pierwsza minuta, druga... dalej boli. Wody, wody, wody. Szybciutko zmyłam kwas i nałożyłam aloes.  Ukojenie! W pełnej krasie. Tak oto na moment legła moja wiara w kwasy.

Z dala od trądziku!

Już wyżej opowiadałam jak witamina C przyśpiesza znikanie śladów po trądziku. Po kwas glikolowy sięgnęłam wtedy, gdy zbyt bardzo byłam pewna tego, że mój trądzik właśnie znika, a cera wchodzi w ten dobry stan. Przeliczyłam się, nic więcej. Jeszcze nie wszystko zagoiło się jak trzeba, a kwas nie przejdzie obok tego obojętnie. Jeżeli więc bawić się z tą emulsją to tylko...


Podejście drugie

Nie myślcie sobie, że się tak łatwo poddałam. Co to, to nie. Poczekałam na okres, kiedy moja cera znów wygląda dobrze. Tak, miewam takie piękne dni w miesiącu. Naprawdę dobrze przyjrzałam się mojej skórze i tym razem miałam 100% pewność. Już mogę! Wtedy pokusiłam się o bardzo cieniutką warstwę kwasu. Uff! Piekło, piekło i przestało. Już nie było płaczu, łez i zgrzytania zębami. W ciągu dnia starałam się jednak dobrze nawilżyć skórę. Chociaż kwasy mają nam zapewnić delikatne złuszczanie, to nie chodzi nam przecież o przesuszenie. Tym razem poszło znacznie lepiej, chociaż wiem, że nasza współpraca może być jeszcze lepsza. Wciąż próbuję nowych sposobów nakładania tego kwasu, w czasie dnia sięgam po inne kosmetyki i... Ten temat na dzisiaj się nie skończy. Wpis zostanie zaktualizowany, gdy osiągnę najlepszy efekt. Choćbym miała wymolestować ten kwas na wszystkie sposoby, to znajdę najlepszy sposób aplikacji, odpowiedni dla mojej cery i jak najbardziej przyjemny.

Skład: Purified Water, Glycolic Acid, Cetearyl Alcohol, PPG-11 Stearyl Ether, Dimethicone, Isopropyl Palmitate, Linoleamidopropyl PG-Dimonium Chloride Phosphate, Alcohol, PEG-12 Glyceryl Distearate, Citrus medica limonum Fruit Extract, Phenoxyethanol, Caprylyl Glycol, Ethylhexylglycerin, Hexylene Glycol.

Po co to wszystko? 

Warto zadać sobie pytanie, po co w ogóle cierpień i spędzać te krótkie (bądź dłuższe) chwile podszczypywania na twarzy. Przede wszystkim kwasy obierają sobie za główny cel złuszczanie - nasz martwy naskórek złazi z twarzy delikatnie, czasami ledwo zauważalnie... ale jednak to robi. Czy nie lepiej sięgnąć po peeling z drobinkami? Można i tak. Jednak osoby, które nie posiadają cery idealnej, muszą liczyć się z tym, że podczas takiego mechanicznego złuszczania, mogą przenieś zarazki w inne części twarzy. Mogą, ale nie muszą. Od cery zależy. U mnie bywają takie chwile, że ryżowemu peelingowi tylko macham z końca łazienki. Zobaczymy się niebawem! Dzisiaj jednak czas na kwasy albo lżejsze peelingi. Przy dłuższym stosowaniu, kwasy zapewniają rozjaśnienie przebarwień powstałych na skutek nie tylko opalania, ale także trądziku. Dojrzałe kobiety poszukują w tych produktach leku na zmarszczki, bo przy odpowiednim używaniu zauważalne jest ich spłycenie. Skóra starzeje się znacznie wolniej. Ja upatrzyłam sobie jednak zupełnie inne działanie - regulacja wydzielania sebum. Na tym zależy mi szczególnie bardzo i dlatego szybko się nie poddaję. 

Gdzie szukać produktów i czy jest przystępnie?

W przypadku serum - cenowo niestety nie dla wszystkich, ale gdy uruchomimy w głowie mały kalkulator i przeliczymy wydajność produktu na jego cenę, nagle wszystko wydaje się być piękniejsze. Serum kosztuje 60 zł za 30 ml. Produkt dostępny online, co niektórzy mogą uznać za pozytywną stronę, dla innych stanowić będzie to problem. gdzie szukać? Między innymi na Admed24. Tam również znajdziemy emulsję z kwasem. Więcej informacji o produktach znajdziecie TUTAJ albo wprost na stronie GlySkinCare.eu. A o innych produktów o podobnym działaniu możecie szukać na TEJ STRONIE



Jak walczycie z przebarwieniami skóry? Czy sięgacie po kwasy w domu? A może korzystacie z usług kosmetyczki?