Chwila relaksu, to chwila dla Nas samych. Moment, kiedy zapominamy o troskach i problemach. Wystarczy dobra książka, wieczorny maraton filmów albo... kilkadziesiąt minut poświęconych dla naszej skóry. Maseczki, peelingi czy gorące kąpiele. Wszystko to, nie tylko daje nam kilka minut luzu, ale pozwala odetchnąć naszej skórze - tak, ona też potrzebuje dotlenienia! Moja cera jest szczególnie wymagająca i problematyczna. Lubi jednak leżakowanie z maseczką (o ile dobrze dobraną) i delikatne masaże. Taki relaks wcale nie musi być kosztowny, zobaczcie sami!


Poznajcie spółkę L'Biotica, która jak sama określa, oferuje kosmetyki dla każdej kobiety. Trochę trudno się z tym nie zgodzić, bo w ofercie jest ich co niemiara! Coś dla włosów, skóry twarzy, dłoni, stóp... Nawet i odżywki do rzęs się znajdą! I ja pewnego razu wpadłam w zakupową pułapkę. Wtedy poznałam produkty z serii Biovax, a całkiem niedawno sięgnęłam po rozświetlające płatki pod oczy. Nadarzyła się okazja, by poznawać więcej i więcej... No i proszę, czas małą spowiedź z ostatnich testów.

Maska witaminowa C+E

Maseczki w płachcie - kobiety je kochają. Bo jak nie darzyć miłością tej chwili relaksu? Zadaniem witaminowej maski jest odmładzanie. W efekcie powinnyśmy cieszyć się wzmocnioną strukturą skóry i zmniejszonymi zmarszczkami. Dodatkowo złożono obietnicę rozjaśnienia, a nawet eliminacji przebarwień oraz przywrócenia skórze jednolitego kolorytu. Nie obędzie się bez nawilżenia i regulacji gospodarki wodnej skóry. Trochę tego dużo, prawda? Ale jak jest w rzeczywistości...

Witaminowa maska nasączona została serum z wysoką zawartością składników aktywnych. Najważniejszą rolę gra tutaj witamina C odpowiedzialna za rozjaśnianie przebarwień i produkcję kolagenu oraz witamina E, która jest lekiem na starzenie skóry. Rzec by się chciało - duet idealny! Właśnie ta wersja maseczki jakoś bardziej wpadła mi w oko (a może w pory?). O nawilżeniu można mówić bez ogródek. To produkt idealny na lato, który ukoi skórę i nada jej nieco blasku. Mamy natychmiastowy efekt odświeżenia. Aktywne składniki maseczki uaktywniają się stopniowo, dlatego nie warto pozbywać się jej przed upływem wyznaczonego czasu. Płachta jest tak mocno nasączona, że bez problemu utrzymuje się na skórze nawet powyżej 15 minut. 

Cena maseczki: około 10 zł


Maska algi oceaniczne

A kto stroni od witaminek na skórze, może zaciekawi go opcja z algami oceanicznymi. W tym przypadku za cel obiera się ujędrnienie i poprawę kolorytu. Nasza skóra ma zwiększyć elastyczność, aktywne składniki wspomogą odbudowę komórkową i zredukują oznako zmęczenia a skóra stanie się widocznie nawilżona. 

Algi oceaniczne to nie byle co! Znajdziemy w nich takie mikroelementy jak brom, cynk, jod, wapń, żelazo, miedź, magnez i mangan. Całkiem tego dużo, a w dodatku ten ładny zestaw cudownie wpływa na naszą skórę. W maseczce znajdziemy także kolagen, czyli to, co kochają dojrzałe kobiety, ale i młodej cerze odrobina nie zaszkodzi. Jak w przypadku poprzedniej wersji, także i tutaj ciepłota naszej skóry sprawia, że składniki wchłaniają się w nią stopniowo. Mamy więc 15 minut słodkiego lenistwa i kuracji dla naszej cery. Proponuję chwycić wtedy za dobrą książkę albo zajrzeć na YouTube'a. 

Cena maski: około 10 zł

Rozświetlające płatki pod oczy

Mój malutki hit. No, może nie taki całkiem mały, bo przyznam szczerze, że nawet jak na płatki pod oczy, są całkiem sporych rozmiarów. Ale jak to mówią - nie rozmiar ma znaczenie. Ważne jest przeznaczenie i skuteczność. Tutaj nie mogę narzekać ani troszkę. Rozświetlające płatki pod oczy z drobinkami złota najbardziej polubiły się z moją delikatną skórą. Dokładnie są to kolagenowe-hydrożelowe płatki, które cudownie się nosi a później podziwia efekty. Najczęściej stosuję je przed snem, chociaż zdarzało mi się również użyć tuż przed wielką imprezą. Makijaż wygląda wtedy znacznie lepiej, a korektor nie wysusza skóry pod oczami. Mamy również efekt napięcia i wygładzenia. Może szczególnego rozświetlenia nie dostrzegam gołym okiem (ani nawet w okularach), ale i bez tego rezultaty są zadowalające.

Czas noszenia: 20-30 minut
Cena: około 8 zł za 3 kompety


Hialuronowe płatki pod oczy

Znajdziemy je w srebrny opakowaniu. Warto dokładnie czytać informacje na opakowaniu, bo design opakowań jest niemal identyczny jak płatków rozświetlających. Różnią się głównie kolorem, więc facetom lepiej nie tłumaczyć przez telefon, że chodzi nam o te złociste. Niech lepiej założą okulary i doczytają co do koszyka wrzucają. Ten rodzaj płatków zawiera aktywny kwas hialuronowy. Są więc idealne dla osób, które obawiają się zmarszczek albo mają za sobą naprawdę ciężki dzień. Radzą sobie z redukcją opuchlizny a także napinają skórę. W przypadku wszystkich rodzai płatków należy aplikować je niezwykle delikatnie - nie naciągać przy tym skóry i poprawić płatek, jeżeli tylko odczuwamy jakiś dyskomfort. W końcu ma być to dla Nas mała przyjemność, a nie udręka. 

Czas noszenia: 20-30 minut
Cena: około 8 zł za 3 komplety


DERMOMASK - Maseczki w kilku rodzajach do wyboru

Czas na produkty najmniejsze, ale nie mniej skuteczne. Do tej pory byłam okropnym chomikiem w temacie próbek i malutkich maseczek. Ostatnio zabrałam się jednak za wiosenne porządki! Jedno pudełeczko pozostało z próbkami, które przydadzą mi się na wyjazdy, do drugie zaś nawpychałam zbiór maseczek do twarzy. I wiecie co? Było ich aż pięć, w tym trzy od L'Biotica. Od tej pory wolę sumiennie zużywać to co mam i w razie potrzeby robić szybkie wyprawy do drogerii, niż gromadzić stosy produktów, które prędzej czy później przekroczą datę ważności. Coraz częściej sięgam też po maseczki, które są wydajne - nie przepadam za tymi, które użyję dosłownie jeden raz. Przecież nawet jednorazówki wśród maszynek używa się zazwyczaj kilkukrotnie. 

Głębokie oczyszczenie - zdecydowanie najlepsza z całej trójki. W 20% składa się z Kaolinu, czyli glinki białej. Kolejne 4% to płątki owsiane. Ciekawe połączenie, dzięki któremu skóra naprawdę wydaje się być ładnie oczyszczona, ale zdecydowanie nie jest podrażniona. Dodatkowo zauważyłam delikatne zwężenie porów. Dużo osób uskarża się na mocne pieczenie występujące tuż po aplikacji. Po stosowaniu innych kwasów stałam się chyba odporna, trochę jak jakiś superbohater, bo żadnego dyskomfortu nie odczuwałam. Jeżeli używamy maseczki rozważnie, to może nam posłużyć nawet na trzy aplikacje. Możemy również użyć ją także w sferze T, gdzie przy mocno tłustej skórze, takie głębokie oczyszczenie może okazać się zbawieniem. 

Cena: około 4 zł / starcza na 2-3 aplikacje

Aktywny lifting - oto coś dla osób, które potrzebują wygładzenia zmarszczek. U mnie ta wersja sprawdziła się najgorzej - widocznie nie jesteśmy sobie pisane. Vaccinium Myrtillus to nic innego jak wyciąg z czarnej borówki. Wśród aktywnych składników znalazły się także proteiny pszeniczne i wyciąg z mikroalgi. Co prawda skóra wydaje się być napięta, ale w moim przypadku również delikatnie przesuszona. Chyba poszukam właściwości przeciwzmarszczkowych w innych produktach... 

Cena: około 4 zł / starcza na 2 aplikacje

Efektywna regeneracja - czyli kolejne, miłe zaskoczenie. Skład tej maseczki opiera się głównie na dobrociach, jakie znajdziemy w awokado. A to owoc bogaty w takie witaminy jak  E, K, H, PP i C. Zawiera także białka, karoteny, potas i magnez. Skóra po tej maseczce jest widocznie natłuszczona i odżywiona. Po tę maseczkę chętniej sięgnę zimową porą, natomiast aktualnie rozejrzę się za czymś redukującym przebarwienia i mocno, ale to mocno nawilżającym,  

Cena: około 4 zł / starcza na 2-3 aplikacje


Wszystkie produkty to przedział cenowy od 4 do 10 zł. Jedne są bardziej wydajne, inne nieco mniej, ale w każdym przypadku nie musimy martwić się wysokimi cenami. Dodatkowo produkty są łatwo dostępne. Płatki pod oczy zawsze znajduję w drogerii SuperPharm i chyba własnie tam widuję najwięcej produktów L'Biotica. 

Nie ma również testowania na zwierzakach! A przynajmniej do takich informacji dotarłam. Troszeczkę zastanawia mnie jednak zapis na stronie internetowej, że maseczki nie posiadają w składzie SLS czy SLES. Przecież to składniki odpowiedzialne głównie za wytwarzanie piany. Ale wiecie, widziałam kiedyś i kremy z zwartością SLES-ów, także może marka chciała Nas zapewnić, że tutaj takich cyrków nie odprawiają. 

Może być tanio, przyjemnie i z korzyścią dla skóry. Dla mnie hitem stały się rozświetlające płatki pod oczy i witaminowa maska. Również głęboko oczyszczająca maska na stałe zagości w mojej pielęgnacji. W najbliższym czasie opiszę również duet do włosów, który nie tylko świetnie wygląda, ale sprawdza się... no właśnie jak? O tym już niebawem! 

A czy Wy znacie produkty marki L'Biotica? Jakie kosmetyki używacie podczas domowego SPA?