Nie czas na rozmowy o sklepowych wystawach, na których króluje jeden motyw. Pełno tam mniej (lub bardziej) proporcjonalnych, czerwonych serduszek. Kubeczki, czekoladki, poduszki, maskotki, długopisy, karteczki, kilka rolek papieru toaletowego, piżamka, kolejny długopis i jeszcze cztery kremiki z motywem miłości, które niczym się nie różnią od tych, stojących obok, ale bez czerwoniutkiej etykietki. WALENTYNKI, moi kochani. 


Święto zakochanych, okazja do bezkarnego podrzucania miłosnych liścików (bez posądzenia o maniakalną obsesję na punkcie tego niebieskookiego blondyna) i dzień, w którym prezenterzy radiowi przez calutki dzień będą torturować singli uroczymi piosenkami o miłości. Can you feel the love tonight? Tak, znów przypomnisz sobie głos Eltona Johna! Tymczasem mam w zanadrzu plan idealny. Zarówno dla singli, jak i dla tych, co bez drugiej połówki nie ruszają się na krok. Jak spędzić Walentynkowy dzień i naprawdę się zakochać? I to do tego w samym sobie? Dla mnie to jeden z lepszych dni w roku - dzień SAMOLUBA.


Avon
Z czekoladą, ale bez kalorii 
____________________
Nie wiem jak Wy, ale ja próbuję wytrwać w postanowieniu niejedzenia czekolady przez cały post. Ot co! Niech to pójdzie mi na zdrowie. Coś czuję, że nie będzie łatwo, ale zawsze można poratować . się innymi zamiennikami – słodkie owoce, ulubiony serek. A może po prostu czekoladowa maseczka, która ma poratować zmęczoną twarz? Nie byle jaka, bo pachnąca niczym słoiczek z nutellą. Taka perspektywa wydaje się być kusząca i jak najbardziej znośna. Avon ma w swojej ofercie właśnie takiego gagatka. Nawilżająca maseczka do twarzy Planet Spa z ekstraktem z kakaowca doskonale odżywia pozostawia skórę miękką. Trafiłam na nią całkowicie przypadkiem, wertując kolejne strony katalogu. Kiedy koleżanka napomknęła, jak słodko pachnie ten niepozorny produkt – wtedy już wiedziałam, że to czas na zakup. Co prawda nie jest to produkt najprostszy w aplikacji. W pewnym momencie naprawdę mamy wrażenie, że jak za czasów dzieciństwa, nasza twarz umorusana jest czekoladą. Z pomocą przyszedł mi pędzelek marki Gosh. W swoim przeznaczeniu miał służyć prawdopodobnie przeznaczony do nakładania podkładu – typowa, nikomu niepotrzebna łopatka z syntetycznego włosia, które aż kuje przy każdym zbliżeniu do policzka. Tymczasem pędzelek świetnie radzi sobie z rozprowadzaniem bardzo zbitych produktów i nie ma problemu z jego oczyszczeniem, zaraz po aplikacji maseczki.
RAZEM / OSOBNO



Charlotte Cho
Sięgnij po lekturę, która rozpieści Twoją wyobraźnię 
____________________
Lubisz czytać? Czemu więc nie sięgnąć po ulubioną książkę w tym niesamowitym dniu? Pamiętaj – książka zawsze rozumie, nigdy się nie złości, ale też potrzebuje odrobinę czułości. Poświęć jej godzinkę lub dwie. Jeżeli jesteś singlem – jesteś tym samym szczęściarzem. Prawdopodobnie nie musisz namawiać swojej drugiej połówki, by również w tym czasie sięgnęła po jakąś lekturę. Wspólne czytanie naprawdę może być przyjemne. Wystarczy dzbanek ulubionej herbaty, wyciszone telefony i wygodna kanapa. Ja w tym roku mam zamiar się na to skusić – a co najlepsze, to nie była moja inicjatywa. 
Skoro wczoraj w moje łapki wpadła nowość wydawnictwa Znak, to właśnie jej poświęcę chwilę wolnego czasu. Nie da się nie zauważyć wielkiego BOOM na azjatyckie kosmetyki, ale czy tak naprawdę używamy ich poprawnie? Jakie tajemnice skrywa koreańska pielęgnacja? Charlotte Cho obnaża sekrety urody kobiet ze wschodu. Dosłownie. Już na wstępie dowiecie się, co jest kontrowersyjnego w K-Spa i czemu koreańskie kosmetyki mają tak fantazyjne opakowania. Lektura obowiązkowa dla miłośniczek azjatyckich produktów. Jeszcze nie ma jej stacjonarnie, ale bez problemu można zamówić ją w księgarni internetowej Znak. Niebawem opowiem o niej nieco więcej…
RAZEM / OSOBNO




Skin | Love
Pudrowa kąpiel
_________________
Gorąca kąpiel? Przecież to takie oklepane! Warto ją więc urozmaicić. Podczas pewnego maratonu - oczywiście tego po sklepach - natknęłam się na lodowy puder do kąpieli. Kosztował niewiele, nie przekroczył nawet 5 zł,  za to obok różowego opakowania nie sposób było przejść obojętnie. Niestety zawiera w składzie SLS, czego co prawda się nie spodziewałam, dlatego ostrzegam wrażliwców. Dzięki niemu woda  w wannie przypomina truskawkowy shake... i pachnie równie fantastycznie. Dodajmy do tego przygaszone światło, bezzapachowe świece (bo co za dużo, to niezdrowo) i ulubioną playlistę w tle. Propozycja zarówno dla par, jak i singli. Nasza skóra potrzebuje czasami takiego rozgrzania...


Donegal
Relaks po koreańsku - złuszczanie i niepozorna rękawica
____________________
Jak wygląda Wasz łazienkowy asortyment do kąpieli? Założę się, że w większości ogranicza się do ulubionego, rozkosznie pachnącego żelu i mięciutkiej gąbki. Czasami znajdzie się też peeling z mniejszymi lub większymi drobinkami. A jak wiele z Was używa peelingujących gąbek? Proszę się nie bać, nie będzie bolało... A przynajmniej nie tak bardzo. O tym, jak ważne jest złuszczanie martwego naskórka przeczytacie nie tylko w nowej książce Cho, ale w każdym poradniku dbania o skórę. Co prawda Koreanki potrafią sięgać codziennie po takie zabiegi, natomiast przeciętnie wystarczy złuszczać skórę raz w tygodniu. Tyczy się to również panów. Skoro płeć męska nie przepada za naszymi słodkimi peelingami, to może warto podsunąć im pod nos zupełnie inny gadżet - chociażby rękawice z włókna bambusowego do mycia i masażu ciała. Mam przyjemność używać tej z linii marki Donegal. Jej zadaniem jest złuszczanie naskórka i eliminacja zanieczyszczeń. W końcu po całym tygodniu znajdzie się tego niemało. W efekcie cieszymy się wyrównanym kolorytem i dobrą kondycją skóry. Włókna mają antybakteryjne właściwości, dlatego Ci wytrwali mogą jej używać nawet codziennie. Jest wygodna w użyciu i rzekłabym nawet, że nadzwyczaj delikatna. Nadaje się więc do nieco wrażliwszej skóry, bo przy ostrożnym stosowaniu uzyskamy wymarzony efekt. Jestem przyzwyczajona do typowych zdzieraczy, po których skóra jest czerwoniutka jak raczek i troszeczkę boli, dlatego taka gąbka okazała się świetnym zamiennikiem. Dodatkowo możemy wykonać nią przyjemny masaż, przez co pobudzimy krążenie krwi. Druga strona rękawicy posiada mięciutką fakturkę, która ułatwia rozprowadzenie na skórze produktów myjących. A jak wygląda skład takiej rękawicy? 30% bamboo fiber, 50% loofah, 10% polyester, 10% PU. Możemy połączyć przyjemne z pożytecznym - może podczas tej wspólnej kąpieli znajdzie się czas na masaż?


Donegal
Jeszcze więcej złuszczania - pas kąpielowy
____________________
To nie jest koniec naturalnych produktów z włókna bambusowego. W serii Donegal SPA – EcoBeauty, znalazł się również pas kąpielowy. Co to takiego? Niewiele różni się od wyżej wspomnianej rękawicy i ma dokładnie ten sam skład. Również delikatnie złuszcza i regeneruje skórę. W końcu dobroczynne cechy bambusa są znane od tysięcy lat. Pas jest o tyle wygodniejszy od rękawicy, że dzięki poręcznym uchwytom możemy z jego pomocą wykonać peeling pleców. Bez nadzwyczajnej gibkości ciała i pomocy drugiej osoby. Ciekawostka ze strony Donegal: Dla lepszych efektów pas można stosować na suchą skórę, jednak nie częściej niż 3 razy w tygodniu.
Skąd taka propozycja na dodatek do Walentynkowego dnia? Gwarantuję, że po takiej kąpieli oraz po nałożeniu balsamu nawilżającego, będziecie zachwyceni miękkością skóry. Aż chciałoby się nieustannie jej dotykać i... wzajemnie się przytulać.



Skin79
Z miłości do pielęgnacji
_________________
Jest z Tobą od urodzenia, nieustannie i zawsze domaga się uwagi. Twoja cera. Jeżeli tylko traktujesz ją przyzwoicie, pozostanie Ci wdzięczna. Ona też lubi być rozpieszczana, a w szczególności - nawilżana. Niestety twarzy nie potraktujemy taką szorstką gąbką. Są inne sposoby, by nadać jej odrobinę blasku. Zrób to również w Walentynki. Chyba każdy chce wyglądać pięknie nie tylko dla drugiej połówki, ale również dla własnego komfortu. Miło jest spojrzeć w lustro i uśmiechnąć się na widok promiennego wyglądu. W taki dzień sięgam po produkty, które nigdy nie zawodzą. Marki Skin79 nie muszę chyba nikomu przedstawiać. Każdy ich nowy produkt, który wpada w moje zachłanne łapki, pomaga mi odkryć pielęgnacje na nowo. Dzisiaj o dziwo nie będzie o maseczkach, za którymi tak ostatnio szaleje moje serce. Skin79 może poszczycić się produktami z linii Golden Snail. Brzmi przerażająco, prawda? Śluz ślimaka kojarzy się w końcu upiornie obrzydliwie. Czas zacytować Radka Kotarskiego - Nic bardziej mylnego. To tylko jeden z dodatków w produktach z tej linii, ale chyba najbardziej wychwalany. W końcu skóra po jego działaniu jest widocznie wygładzona i elastyczna. W mojej kosmetyczce mam miniaturowe trio - toner, emulsja i krem. Przyznam bez cienia nieśmiałości, że po tym, co zrobił z moją skórą już po pierwszym użyciu - marzę o produktach pełnowymiarowych. Wręcz ich pragnę! Dodatkowo te urocze, minimalistyczne opakowania, które rozbudzają w sercu żar miłości. W Walentynkowy dzień stawiam na Skin79.


Na początku wpisu obiecałam plan, dzięki któremu pokochasz samego siebie. Co prawda to tylko zbiór moich subiektywnych sposobów na upiększenie tego niezwykłego dnia, bez pomocy drogich prezentów i eleganckich kolacji. Gwarantuję jednak, że gdy wykorzystasz przynajmniej dwa punkty z tej listy (chociażby gorącą kąpiel i wspólne czytanie), to ciężko będzie Ci pozbyć uśmiechu z twarzy przez najbliższe 24 h. Pozostaje mi więc życzyć Ci dzisiaj samych przyjemności, bo żeby w pełni kochać drugą osobę, trzeba najpierw pokochać samego siebie.