Social Media Icons

slide code

category 1

Blogowanie

category 2

Wnętrza

category 3

Podróże

Domowe SPA - Peeling czy orzechowa konfitura?

Ręka do góry, kto za młodu trząsł portkami przed zejściem do piwnicy? Dla mnie wyjątkiem była tylko babcina piwnica, której bliżej było do skarbca pełnego sekretów, niż do złowieszczej pieczary. Właśnie tam, zimową porą, stały rzędami cudowne przetwory. Słodkie konfitury, które czekały grzecznie na srogą zimę, by osłodzić nieco mroźne poranki. W dziwnych, szklanych pojemniczkach, fikuśnych słoiczkach... Słodkie i kuszące.

Domowe SPA niewielkim kosztem. Relaksująco-ujędrniający peeling o zapachu orzechów to coś, co większość kobiet jest w stanie pokochać. Koi, nawilża i regeneruje. Dodatkowe niewiele kosztuje.

Gdy pierwszy raz zobaczyłam słoiczek peelingu z linii SPA Professional, nie mogłam uwierzyć, że nie można tam wsadzić palucha i podjadać, jak morelowy dżem babuni. Stąd niezbyt wyszukana, ale bardzo domowa sceneria zdjęć. Szklany słoiczek, o pojemności 500 ml nie kryje w sobie nic, co nadawałoby się do śniadania, ale świetnie sprawdzi się przy wieczornej kąpieli. Najlepiej widywać go dwa razy w tygodniu. Peeling relaksująco-ujędniający kusi nie tylko zapachem, ale także i obietnicami producenta. Są dni, kiedy najzwyczajniej w świecie ulegam. Przygarniam wtedy pod skrzydła nowy kosmetyk, który ma odmienić moje życie. Albo przynajmniej pielęgnację. No, ale oceńcie sami, czy zapewnienia widocznie poprawionego wyglądu skóry nie są kuszące? Peeling doskonale zmiękcza i uelastycznia skórę, nadając jej aksamitną gładkość. Kryształki cukru oraz drobne kawałki z łupin orzecha ścierają wierzchnią warstwę naskórka, głównie obumarłe komórki, co powoduje pobudzenie skóry do szybszego wzrostu i odnowy oraz wzmacnia elastyczność warstw głębszych. Nic innego, jak malutkie, własne, domowe SPA!

Domowe SPA niewielkim kosztem. Relaksująco-ujędrniający peeling o zapachu orzechów to coś, co większość kobiet jest w stanie pokochać. Koi, nawilża i regeneruje. Dodatkowe niewiele kosztuje.

Pomimo, że głównym zadaniem peelingu jest złuszczanie naskórka, oczekujemy od niego zazwyczaj czegoś więcej. Przede wszystkim składu obfitego w substancje, które pozwolą nam na szybką regenerację skóry, nawilżą ją i przywrócą naturalnie nienaganny wygląd. Jakkolwiek idyllistycznie to brzmi, jest to przecież wykonalne, a im więcej naturalnych składników, tym większe prawdopodobieństwo sukcesu. Pora więc przyjrzeć się, co znajdziemy w naszym peelingu. Nie ma zmiłuj, rozłoże go na czynniki pierwsze!
__________________

Dobry skład to podstawa?
__________________

Skład: Sucrose - czyli cukier trzciowy, Paraffinum Liquidum - popularna parafina, czyli składnik, którego większych ilości lepiej unikać, Silica - krzemionka, Parfum - związki zapachowe, Juglans Regia - orzech włoski, Macadamia Ternifolia Oil - olej z nasion makadamii, Theobroma cacao Seed Buutter - masło kakaowe, Argania Spinosa Kernel Oil - olej arganowy, Retinyl Palmitate - witamina A), CI 47000 - barwnik pochodzenia syntetycznego o żółtym kolorze, CI61565 - barwnik, CI26100 - barwnik.

Czasami lepiej zacząć od najgorszego. Paraffinum Liquidum, to nic innego pochodna ropy naftowej. Składnik, który nie przenika przez nasz naskórek. Jest to substancja komedogenna, sprzyjająca powstawaniu nowych wyprysków. To także wróg numer jeden osób, których skóra często się zapycha. Parafina mniej nabłyszcza skórę i nie wywołuje podrażnień ani alergii. Ma wielu zwolenników i jeszcze więcej przecinków. Można ją nazwać substancją obojętną, bo nie posiada właściwości odżywczych. Jest po prostu  tanim natłuszczaczem.

Czas jednak na przyjemniejszą część składu - cukier trzcinowy, czyli brązowe, nierafinowane w procesie powstawania... kryształki cukru. Posiada więcej właściwości odżywczych własnie dzięki pominięciu procesu oczyszczani. Zawiera minerały i pierwiastki - głównie żelazo, wapń, potas oraz magnez. Skoro czysta witamina A (Retinol) nie jest wystarczająco stabilna, znajdziemy tutaj jej pochodną - Retinyl Palmitate. Witaminka odpowiada za tworzenie się keratyny w skórze, Polecana osobom borykającym się z przesuszeniami i trądzikiem. Krzemionka przeznaczona jest do cer przetłuszczających się i mieszanych. Olej arganowy znany jest chyba każdemu. Przede wszystkim silnie regeneruje, łagodzi objawy trądziku, nawilża i chroni przed działaniem słońca. Bardzo uniwersalny i pożądany we wszelkiego rodzaju kosmetykach. Masło kakaowe jest idealne dla cery bardzo suchej i ściągniętej. Nie mogło też zabraknąć oleju z nasion makadamii. Ma właściwości wygładzające, dlatego często dedykowany jest skórze dojrzałej. Do tego doskonale zmiękcza naskórek, a także leczy niewielkie uszkodzenia skóry i podrażnienia po opalaniu. Na koniec moja wisienka na torcie - orzech włoski– działa tonizująco i ściągająco. Bardzo korzystny dla skóry.


Domowe SPA niewielkim kosztem. Relaksująco-ujędrniający peeling o zapachu orzechów to coś, co większość kobiet jest w stanie pokochać. Koi, nawilża i regeneruje. Dodatkowe niewiele kosztuje.

Gdyby nie ta nieszczęsna parafina na drugim miejscu, peeling byłby chyba zbyt idealny. Ten ogromny słoiczek to kompozycja kojącego zapachu, kilku naprawdę potrzebnych skórze substancji, a do tego niezły zdzierać. Spędziliśmy razem kilka miłych wieczorów, poznaliśmy się bliżej a i nawet o tej parafinie nieco rozprawialiśmy, bo w gruncie rzeczy...
__________________

Zabieg SPA w domowym zaciszu
_________________

Mamy możliwość poczuć się jak w salonie piękności, nawet nie wychodząc z domu. Co prawda nie obędzie się bez drobnego wysiłku, ale czego nie robi się w imię piękna? Słoiczek peelingu kosztuje około 30 zł, czyli kwota całkiem niewielka, a produkt uznaję za wydajny. Jego relaksujące właściwości wiążą się z zapachem. Bardzo słodkim, orzechowym, który u mnie powoduje rozluźnienie a czasami nawet i senność. Właśnie dlatego nie sięgam po ten peeling przy porannej kąpieli. Przed nałożeniem, należy obficie zwilżyć ciało. Peeling nakładamy okrężnymi ruchami, pamiętając jednak, by nacisk na skórę nie był zbyt mocny. Jest gruboziarnisty, dlatego łatwo o podrażnienia. Wykonujemy delikatny masaż do czasu, aż poczujemy, że drobinki ześlizgują się wraz z wodą - to znak, że na skórze zostaje już tylko cienka, oleista warstwa. Przy spłukiwaniu należy spodziewać się nieprzyjemnego uczucia, które wiąże się ze zmywaniem zawartego w składzie oleju arganowego. Jest to tylko chwilowe, bo tuż po wyjściu z wanny i owinięciu się ręcznikiem, nasza skóra zdaje się chłonąć olej razem z wodą.

Najbardziej jednak lubię to uczucie nawilżenia, które towarzyszy mi aż do rana. Skóra jest przyjemna w dotyku, widocznie nawilżona i gotowa na przyjęcie ulubionego balsamu, który tylko podwoi ten efekt. Orzechowy zapach znika tuż po spłukaniu, co bardzo mi odpowiada. Mam bowiem swoje ulubione produkty, których używam tuż przed snem, a których zapach mógłby gryźć się nieco z tym słodkim aromatem. Peeling relaksująco-ujędrniający to tylko jeden z czterech dostępnych produktów. Do wyboru jest również wersja energetyzująco-pobudzająca z limonką, którą koniecznie muszę wypróbować, odprężająco-stymulująca z oliwą z oliwek i regenerująco-odmładzająca z olejem migdałowym.
_________________

Kreatywne wykorzystanie
_________________

Uroczy słoiczek, w którym znajduje się peeling, może zyskać drugie życie. Sama jeszcze nie wiem co dla niego szykuję - w końcu kobieta zmienną jest - ale na pewno będzie to jakieś nietypowe zastosowanie. Może jako pojemnik na biżuterię albo na moją malutką kolekcję wosków? Czy jako pojemnik na lakiery z Makeup Revolution...  Może również posłużyć za pojemnik na peeling domowej roboty. Wystarczy ozdobić go kolorową wstążką i podarować w prezencie bliskiej osobie. Oryginalnie, nietypowe i ekonomicznie. Może i obdarowana osoba znajdzie dla słoiczka kreatywne zastosowanie. Warto spróbować...

O ile w produktach do twarzy wystrzegam się parafiny jak ognia, to w kosmetykach do ciała jestem w stanie ją znieść. W przyzwoitych ilościach. Jeżeli już znalazła się ona w peelingu, który zresztą przypadł mi do gustu, to sięgam wtedy po zdecydowanie bardziej naturalny balsam. A niestety od tego peelingu uwolnić się jest mi niezwykle trudno. Po ciężkim dniu, gdy mam chwilę tylko dla siebie, lubię ukoić zmysły przyjemnym zapachem i dostarczyć skórze kilku składników, które naprawdę lubię. Głównie jest to olej arganowy i olej z nasion makadamii. Do tego mięciutka skóra może być chlubą kobiety, a ja do samego rana czuję tę niesamowitą różnicę. Produkt tak bardzo trafił w mój gust, że chętnie poznam braciszka, tego kuszącego orzeźwiającym zapachem limonki.

Jaki skład powinien mieć idealny peeling? Czy kreatywne opakowanie to coś, o co powinna zadbać marka? Czy wystrzegasz się produktów z parafiną, a może uważasz ją za neutralnu składnik? 

Komentarze

  1. Gdyby nie parafina pewnie bym się na ten kosmetyk skusiła. Niestety mnie ten tani emolient zapycha - najczęściej na plecach, ale czasem też na klatce piersiowej. Szkoda, będę dalej szukać swojego ulubieńca :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Spokojnie więc możesz sięgnąć po naturalne peelingi domowej roboty. Ja uwielbiam ten na bazie oleju kokosowego. Sama nie wiem, czy to przez zapach, czy przez właściwości nawilżające :)

      Usuń
  2. Ja obecnie sama robię peeling kawowy. I raczej nie zamienię go na żaden inny;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Będę próbować! Ale raczej takie bardzo naturalne peelingi stosuję do twarzy - cera jest u mnie bardzo wymagająca i nie toleruje ani SLS, ani parafiny.

      Usuń
  3. Moje łydki bardzo nie lubią parafiny. Swędzi mnie po niej skóra. Unikam peelingow i balsamów z tym składnikiem.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ostatnio zrobiłam mały przegląd kosmetyków z szuflady i spotkało mnie niemiłe zaskoczenie, bo tylko małą część nie miała w składzie parafiny. Najgorsze jest to, że nie dotyczy do tylko tanich produktów a także droższych, które powinny przecież wyzbywać się takich zapychaczy.

      Usuń
  4. bardzo przyjemny peeling ;) chętnie bym wypróbowała, tym bardziej że jestem miłośniczką tego typu produktów

    OdpowiedzUsuń
  5. Toleruję parafinę jedynie w niektórych peelingach i balsamach do ciała. Czasem wypróbuję jakiś specyfik na twarz jak to blogerska ciekawość nakazuje, ale różnie się to kończy. Takie słoiczki bardzo lubię i zawsze je do czegoś wykorzystam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czyli mamy bardzo podobne podejście. Tylko z produktami do twarzy muszę wystrzegać się nieco bardziej. Gorzej jednak działa na mnie SLS i SLES. Niby takie niepozorne składniki, a czasami mogę krzywdę człowiekowi zrobić. Ale cóż, kobieca natura jest taka, że wciąż chcemy poznawać coś nowego i szukać nowych źródeł piękna :)

      Usuń
  6. Raczej unikam parafiny. Ale w kosmetykach do ciała nie razi mnie aż tak bardzo i uważam, że od czasu do czasu nie zaszkodzi, bo nie zauważyłam żeby wyrządziła mi jakąkolwiek krzywdę (oprócz tego, że udaje nawilżenie). I chociaż ten jeden składnik psuje całość, to mnie przekonałby chyba ten zapach orzecha, który uwielbiam :) Piwnic raczej się nie bałam, a nawet uwielbiałam swoją, właśnie za te skarby: słodkie dżemy, kompoty i soki, każdej zimy sprawiały nam ogromną radość przy rodzinnym śniadaniu. Sama kiedyś planuję taką mieć, by i mój synek mógł poznać smak prawdziwych domowych wyrobów :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie, trzeba się tylko wystrzegać jej w większej ilościach, albo nie używać w miejscach, w których widoczne są nieprzyjemne zmiany. Ja staram się mniej nakładać takich produktów na ramiona, szczególnie latem. Wtedy skóra w tym miejscu jest nieco bardziej skłonna do zapychania. Ale panikować przesadnie też nie trzeba :)

      Fajnie pielęgnować takie tradycję! Muszę babcię poprosić, by i mnie podszkoliła w robieniu konfitur, bo ja w kuchni jak słoń w składzie porcelany. Tylko herbatę robię wyśmienitą! :D

      Usuń
  7. Peelingi do ciała domowej roboty to mój komik! Przygotowywanie ich sprawia mi wielką przyjemność no i można pokombinować sobie trochę ze składnikami. :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Po jakie składniki sięgasz najczęściej? :) U mnie podstawą jest zazwyczaj naturalny jogurt albo olej kokosowy :)

      Usuń
  8. Mi parafina krzywdy nie robi i nie przeszkadza mi w kosmetykach. Mam ten peeling i lubię, a słoiczek też z pewnością wykorzystam do innych celów ;)

    OdpowiedzUsuń
  9. Ekstra takie oczyszczenie. Chętnie bym wypróbowała :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Peeling wygląda naturalnie, myślałam, że zrobiłas go sama :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Gdyby nie ta parafina, to można by uznać za taki domowej roboty :D

      Usuń
  11. A już byłam pewna, że mam coś dla siebie. No niestety jak parafina nie przeszkadza mi w balsamach czy kremach do ciała tak na jej obecność w peelingach mam uczulenie i potem muszę się szorować gąbką żeby zmyć z siebie te warstwę... No nie lubię po prostu, a jeszcze jak mam się martwić czy przy okazji wychodzenia z wanny nie stracę jedynek to dziękuję bardzo ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj tak, peeling tak bardzo kocha wannę, że osadza się na niej gdzie popadnie! :D

      Usuń

Prześlij komentarz

Pisząc komentarz, zgadzasz się na przetwarzanie swoich danych osobowych.

Te artykuły są najczęściej czytane:

Festiwal kosmetyków naturalnych, czyli dlaczego warto zajrzeć do Hebe
Możecie kręcić głowami, udawać, że nie wiecie o czym mówię, ale ja znam Was doskonale. Podświadomi…
25 kosmetyków i zero kalorii, czyli kalendarz adwentowy od LookFantastic
Zdradzę Ci sekret dotyczący tego, jak uszczęśliwić kobietę. My po prostu kochamy niespodzianki, ko…
#1 Naturalne kosmetyki z Polski, które mogą zrobić rewolucję
W tym całym jesiennym zgiełku, najbardziej czekam na etap zmian w garderobie... i kosmetyczce. Bo …
Uoga Uoga, czyli naturalny makijaż po litewsku
Mamy już koreańską pielęgnację, modny stał się minimalizm, meble są made in IKEA, ale w makijażu t…