Ręka do góry, kto za młodu trząsł portkami przed zejściem do piwnicy? Dla mnie wyjątkiem była tylko babcina piwnica, której bliżej było do skarbca pełnego sekretów, niż do złowieszczej pieczary. Właśnie tam, zimową porą, stały rzędami cudowne przetwory. Słodkie konfitury, które czekały grzecznie na srogą zimę, by osłodzić nieco mroźne poranki. W dziwnych, szklanych pojemniczkach, fikuśnych słoiczkach... Słodkie i kuszące.

Domowe SPA niewielkim kosztem. Relaksująco-ujędrniający peeling o zapachu orzechów to coś, co większość kobiet jest w stanie pokochać. Koi, nawilża i regeneruje. Dodatkowe niewiele kosztuje.

Gdy pierwszy raz zobaczyłam słoiczek peelingu z linii SPA Professional, nie mogłam uwierzyć, że nie można tam wsadzić palucha i podjadać, jak morelowy dżem babuni. Stąd niezbyt wyszukana, ale bardzo domowa sceneria zdjęć. Szklany słoiczek, o pojemności 500 ml nie kryje w sobie nic, co nadawałoby się do śniadania, ale świetnie sprawdzi się przy wieczornej kąpieli. Najlepiej widywać go dwa razy w tygodniu. Peeling relaksująco-ujędniający kusi nie tylko zapachem, ale także i obietnicami producenta. Są dni, kiedy najzwyczajniej w świecie ulegam. Przygarniam wtedy pod skrzydła nowy kosmetyk, który ma odmienić moje życie. Albo przynajmniej pielęgnację. No, ale oceńcie sami, czy zapewnienia widocznie poprawionego wyglądu skóry nie są kuszące? Peeling doskonale zmiękcza i uelastycznia skórę, nadając jej aksamitną gładkość. Kryształki cukru oraz drobne kawałki z łupin orzecha ścierają wierzchnią warstwę naskórka, głównie obumarłe komórki, co powoduje pobudzenie skóry do szybszego wzrostu i odnowy oraz wzmacnia elastyczność warstw głębszych. Nic innego, jak malutkie, własne, domowe SPA!

Domowe SPA niewielkim kosztem. Relaksująco-ujędrniający peeling o zapachu orzechów to coś, co większość kobiet jest w stanie pokochać. Koi, nawilża i regeneruje. Dodatkowe niewiele kosztuje.

Pomimo, że głównym zadaniem peelingu jest złuszczanie naskórka, oczekujemy od niego zazwyczaj czegoś więcej. Przede wszystkim składu obfitego w substancje, które pozwolą nam na szybką regenerację skóry, nawilżą ją i przywrócą naturalnie nienaganny wygląd. Jakkolwiek idyllistycznie to brzmi, jest to przecież wykonalne, a im więcej naturalnych składników, tym większe prawdopodobieństwo sukcesu. Pora więc przyjrzeć się, co znajdziemy w naszym peelingu. Nie ma zmiłuj, rozłoże go na czynniki pierwsze!
__________________

Dobry skład to podstawa?
__________________

Skład: Sucrose - czyli cukier trzciowy, Paraffinum Liquidum - popularna parafina, czyli składnik, którego większych ilości lepiej unikać, Silica - krzemionka, Parfum - związki zapachowe, Juglans Regia - orzech włoski, Macadamia Ternifolia Oil - olej z nasion makadamii, Theobroma cacao Seed Buutter - masło kakaowe, Argania Spinosa Kernel Oil - olej arganowy, Retinyl Palmitate - witamina A), CI 47000 - barwnik pochodzenia syntetycznego o żółtym kolorze, CI61565 - barwnik, CI26100 - barwnik.

Czasami lepiej zacząć od najgorszego. Paraffinum Liquidum, to nic innego pochodna ropy naftowej. Składnik, który nie przenika przez nasz naskórek. Jest to substancja komedogenna, sprzyjająca powstawaniu nowych wyprysków. To także wróg numer jeden osób, których skóra często się zapycha. Parafina mniej nabłyszcza skórę i nie wywołuje podrażnień ani alergii. Ma wielu zwolenników i jeszcze więcej przecinków. Można ją nazwać substancją obojętną, bo nie posiada właściwości odżywczych. Jest po prostu  tanim natłuszczaczem.

Czas jednak na przyjemniejszą część składu - cukier trzcinowy, czyli brązowe, nierafinowane w procesie powstawania... kryształki cukru. Posiada więcej właściwości odżywczych własnie dzięki pominięciu procesu oczyszczani. Zawiera minerały i pierwiastki - głównie żelazo, wapń, potas oraz magnez. Skoro czysta witamina A (Retinol) nie jest wystarczająco stabilna, znajdziemy tutaj jej pochodną - Retinyl Palmitate. Witaminka odpowiada za tworzenie się keratyny w skórze, Polecana osobom borykającym się z przesuszeniami i trądzikiem. Krzemionka przeznaczona jest do cer przetłuszczających się i mieszanych. Olej arganowy znany jest chyba każdemu. Przede wszystkim silnie regeneruje, łagodzi objawy trądziku, nawilża i chroni przed działaniem słońca. Bardzo uniwersalny i pożądany we wszelkiego rodzaju kosmetykach. Masło kakaowe jest idealne dla cery bardzo suchej i ściągniętej. Nie mogło też zabraknąć oleju z nasion makadamii. Ma właściwości wygładzające, dlatego często dedykowany jest skórze dojrzałej. Do tego doskonale zmiękcza naskórek, a także leczy niewielkie uszkodzenia skóry i podrażnienia po opalaniu. Na koniec moja wisienka na torcie - orzech włoski– działa tonizująco i ściągająco. Bardzo korzystny dla skóry.


Domowe SPA niewielkim kosztem. Relaksująco-ujędrniający peeling o zapachu orzechów to coś, co większość kobiet jest w stanie pokochać. Koi, nawilża i regeneruje. Dodatkowe niewiele kosztuje.

Gdyby nie ta nieszczęsna parafina na drugim miejscu, peeling byłby chyba zbyt idealny. Ten ogromny słoiczek to kompozycja kojącego zapachu, kilku naprawdę potrzebnych skórze substancji, a do tego niezły zdzierać. Spędziliśmy razem kilka miłych wieczorów, poznaliśmy się bliżej a i nawet o tej parafinie nieco rozprawialiśmy, bo w gruncie rzeczy...
__________________

Zabieg SPA w domowym zaciszu
_________________

Mamy możliwość poczuć się jak w salonie piękności, nawet nie wychodząc z domu. Co prawda nie obędzie się bez drobnego wysiłku, ale czego nie robi się w imię piękna? Słoiczek peelingu kosztuje około 30 zł, czyli kwota całkiem niewielka, a produkt uznaję za wydajny. Jego relaksujące właściwości wiążą się z zapachem. Bardzo słodkim, orzechowym, który u mnie powoduje rozluźnienie a czasami nawet i senność. Właśnie dlatego nie sięgam po ten peeling przy porannej kąpieli. Przed nałożeniem, należy obficie zwilżyć ciało. Peeling nakładamy okrężnymi ruchami, pamiętając jednak, by nacisk na skórę nie był zbyt mocny. Jest gruboziarnisty, dlatego łatwo o podrażnienia. Wykonujemy delikatny masaż do czasu, aż poczujemy, że drobinki ześlizgują się wraz z wodą - to znak, że na skórze zostaje już tylko cienka, oleista warstwa. Przy spłukiwaniu należy spodziewać się nieprzyjemnego uczucia, które wiąże się ze zmywaniem zawartego w składzie oleju arganowego. Jest to tylko chwilowe, bo tuż po wyjściu z wanny i owinięciu się ręcznikiem, nasza skóra zdaje się chłonąć olej razem z wodą.

Najbardziej jednak lubię to uczucie nawilżenia, które towarzyszy mi aż do rana. Skóra jest przyjemna w dotyku, widocznie nawilżona i gotowa na przyjęcie ulubionego balsamu, który tylko podwoi ten efekt. Orzechowy zapach znika tuż po spłukaniu, co bardzo mi odpowiada. Mam bowiem swoje ulubione produkty, których używam tuż przed snem, a których zapach mógłby gryźć się nieco z tym słodkim aromatem. Peeling relaksująco-ujędrniający to tylko jeden z czterech dostępnych produktów. Do wyboru jest również wersja energetyzująco-pobudzająca z limonką, którą koniecznie muszę wypróbować, odprężająco-stymulująca z oliwą z oliwek i regenerująco-odmładzająca z olejem migdałowym.
_________________

Kreatywne wykorzystanie
_________________

Uroczy słoiczek, w którym znajduje się peeling, może zyskać drugie życie. Sama jeszcze nie wiem co dla niego szykuję - w końcu kobieta zmienną jest - ale na pewno będzie to jakieś nietypowe zastosowanie. Może jako pojemnik na biżuterię albo na moją malutką kolekcję wosków? Czy jako pojemnik na lakiery z Makeup Revolution...  Może również posłużyć za pojemnik na peeling domowej roboty. Wystarczy ozdobić go kolorową wstążką i podarować w prezencie bliskiej osobie. Oryginalnie, nietypowe i ekonomicznie. Może i obdarowana osoba znajdzie dla słoiczka kreatywne zastosowanie. Warto spróbować...

O ile w produktach do twarzy wystrzegam się parafiny jak ognia, to w kosmetykach do ciała jestem w stanie ją znieść. W przyzwoitych ilościach. Jeżeli już znalazła się ona w peelingu, który zresztą przypadł mi do gustu, to sięgam wtedy po zdecydowanie bardziej naturalny balsam. A niestety od tego peelingu uwolnić się jest mi niezwykle trudno. Po ciężkim dniu, gdy mam chwilę tylko dla siebie, lubię ukoić zmysły przyjemnym zapachem i dostarczyć skórze kilku składników, które naprawdę lubię. Głównie jest to olej arganowy i olej z nasion makadamii. Do tego mięciutka skóra może być chlubą kobiety, a ja do samego rana czuję tę niesamowitą różnicę. Produkt tak bardzo trafił w mój gust, że chętnie poznam braciszka, tego kuszącego orzeźwiającym zapachem limonki.

Jaki skład powinien mieć idealny peeling? Czy kreatywne opakowanie to coś, o co powinna zadbać marka? Czy wystrzegasz się produktów z parafiną, a może uważasz ją za neutralnu składnik?