Czy Wibo nigdy nie ma dość? Zwrot! To my nigdy nie mamy dość Wibo. Była kolekcja Garden, iście wiosenno-letnia, dopiero co prezentowałam Wam szyk i elegancję w wydaniu Who Owns The Crown a jeszcze na dniach (no może trzech tygodniach), wskazałam Wam kilka tricków w przypadku konturowania twarzy, a później pokazałam produkty, które już w listopadzie trafią na drogeryjne półki. Myślicie, że to koniec? Do świąt daleko, ale poznajcie kolejne nowości, które mogą Wam zawrócić w głowie i również niedługo zawitają w Rossmannie.

Pomadka, konturówka, korektor, kredka do brwi, kredka do oczu

Gdybym miała określić, kiedy naprawdę zakochałam się w Wibo, to bez większych trudności mogę wskazać konkretną datę. Była to jedna z tych wielkich wyprzedaży Rossmanna, a ja kilka dni wcześniej, buszując na blogu Angel (Kosmetyki Bez Tajemnic), zobaczyłam produkt, który nie dał mi spać przez kolejne noce (dobra, wyolbrzymiam!). Nie jest to u mnie częsta przypadłość, więc nie opierając się nawet, a zarazem korzystając z możliwości tańszego zakupu, do mojego domu sprowadziłam dwie pomadki - Wibo, Głossy Temptation. Używam ich do dziś, sięgam częściej niż po te matowe cuda z Golden Rose i jak do tej pory, nie znalazłam lepszego nudziaka niż numerek 5.

Pomadka, konturówka, korektor, kredka do brwi, kredka do oczu
Pomadka do ust 

Glossy Nude

Właśnie... - do tej pory. Niedawno urodziła się siostrzyczka mojej ulubionej pomadki, Głosy Nude. Równie niepozorna, równie elegancka w prostocie swojego opakowania, ale jeszcze delikatniejsza i bardziej kusząca. Tym razem nie mamy matowego opakowania, nad czym może odrobinę ubolewam. Króluje złoto i czerń. Mamy jednak numerek! Wreszcie jest na spodzie i nigdzie się nie wybiera! Mankamentem Glossy Temptation był właśnie brak oznaczenia, a rankiem sprawiało to spory problem, gdy dopiero trzecia, dopiero co otwarta pomadka, okazywała się być tą właściwą. Czy jednak wciąż nawilża? Chciałoby się napisać - jak cholera(!) - ale dopowiem po prostu, że to jest właśnie główny powód, dla którego sięgam po obie wersje. Mamy aż cztery, lekko posykujące, warianty kolorystyczne, co oznacza, że muszę szykować nowe miejsce w w przezroczystym organizerze. Lubię czerwień na ustach, ale po nudziaki sięgnam niezależnie od pory roku i humoru. Takie lekarstwo na leniwy dzień.

Pomadka, konturówka, korektor, kredka do brwi, kredka do oczu
Prosty design pomadki wcale nie sprawia, że wygląda nudnie i mało charakterystycznie

Pomadka, konturówka, korektor, kredka do brwi, kredka do oczu

Kredka Eyeshadow Base

Baza pod cienie do powiek w kredce

Bazę w słoiczku torturowałam tak bardzo, że zobaczyłam już denko. A i na koniec konsystencja zmieniła się na niezbyt znośną. Spokojnie - już miałam drugi słoiczek w zapasie. Ostatnio jednak wybierałam delikatniejszy makijaż, dlatego i baza była rzadziej mile widziana. Czas to zmienić. Baza w kredce nie jest nowością na kosmetycznym rynku, ale wciąż nie każda marka ma tyle odwagi, by zaproponować własną wersje. Czemu Wibo nie miałoby się tego podjąć? Eyeshadow Bazę to klasyczna, gruba kredka w białym odcieniu. W pierwszej kolejności pomyślałam - Świetnie! Może będzie to pierwsza kredka do linii wodnej, która mnie nie uczuli - bo niestety u mnie to standard. Cokolwiek znajduje się w składzie białych kredek, nawet tych za kolosalne sumy, płacze przy nich jak bóbr. Porozmawiajmy jednak o konsystencji bazy od Wibo (ależ to poważnie zabrzmiało). Jest na tyle przyjemna, by bez problemu rozprowadzić ją na wybranym obszarze, a zarazem wtapia się w skórę, rozjaśniając ją jednocześnie. A znacie trick z efektownym makijażem ust? Zazwyczaj wybieram do tego czerwoną, matową pomadkę, która zastyga stosunkowo szybko. Następnie delikatnie wklepuję na środek warg odrobinę białego cienia (w tym wypadku sprawdzi się nasza baza). Efekt powiększenia ust za trzy... No dobrze, w cztery sekundy.

Ale również jej pierwotne przeznaczenie warte jest podsumowania. Chociaż wolę wersję w słoiczku, to i ta w kredce nie wypada tak źle. Pamiętajmy jednak, że bez przypudrowania nie ma co nawet ruszać dalej. To taka trochę wersja da wygodnickich oraz dziewczyn z długimi pazurkami - bo wiem, że uskarżały się one na bazę w słoiczku. 
Więcej o bazie w kredce...


Konturówka

Nude Lips

W perfekcyjnym makijażu ust, pomadka to czasami po prostu za mało. Dążymy do idealnego kształtu ust i koloru, który nie znika już w dwie godziny od nałożenia. Dlatego właśnie stworzono konturówkę. Niepozorny kosmetyk, który tak bardzo ułatwia nam życie. Konturówka Nude Lips jest dopełnieniem pomadki Glossy Nude. Neutralne kolory, które w rzeczywistości są samowystarczalne. Możemy obrysować kontur ust, a następnie wypełnić go tym samym produktem. Jeżeli jednak zdecydujemy się na nałożenie pomadki, przedłuży to trwałość naszego makijażu. Mięciutka formuła sprawia, że konturówka sunie po ustach jak masełko. Bez problemu dotrze również w kąciki i pozwoli cieszyć się naprawdę ładnym makijażem - idealnym w każdym calu. Efekt matowych, ale nieprzesuszonych ust jest gwarantowany. Jak w przypadku większości konturówek, należy jednak pamiętać, że warto mieć w kosmetyczce temperówkę! Chociaż trwałość produktu jest naprawdę dobra, to kto by tam wiedział, w jakiej sytuacji przyjdzie mu poprawiać makijaż. Nie zaszkodzi odrobina przewidywalności. Chociaż na tym minimalistycznym, matowym opakowaniu także znajdziemy numerek konturówki, to bez problemy sprawdzimy poprzez skuwkę. To znaczący szczegół, bo w gęstwinie kosmetyków, ciężko czasami wyłowić TEN właściwy. Mamy więc jeden problem z głowy. Ta nowiutka seria jest tak przyjemna w użytkowaniu, że odpuszczam zakup nudziaków z Golden Rose. Konturówki bez obaw możemy używać przez 6 miesięcy od otwarcia, ale wierzcie mi, to chyba będzie pierwszy produkt do ust, który zużyję w całości. Pytanie tylko, co będzie pierwsze - konturówka, czy pomadka? Zaczynamy wyścig...
Więcej o konturówce...

Pomadka, konturówka, korektor, kredka do brwi, kredka do oczu

Kredka

Color Shine

Lubię produkty uniwersalne. Stąd chyba ta moja wielka miłość do opisywanej dzisiaj marki. Pomimo wygodnych opakowań czy odpowiednich zestawień kolorystycznych, znajdą się również wygodne rozwiązania, pomagające znacznie oszczędzić miejsca w kosmetyczne. Weźmy na przykład podwójna kredkę. Dawno nie upolowałam takiej w drogerii, a bo i cenowo żadna nie zwróciła mojej uwagi. Niewiele kobiet decyduje się w makijażu na żywsze kolory jak zieleń, błękit czy fiolet - jeżeli już, to dotyczy to raczej cieni. Tymczasem czarną kredkę znajdziemy w większości kosmetyczek, a równie dużo kobiet, poznało już magię rozświetlonej powieki. Czemu wiec nie stworzyć takiego duetu? Czarna, mięciutka kredka dla przyciemnienia dolnej lub górnej linii rzęs (a może obu?) oraz perłowa formuła, która bardzo łatwo rozprowadza się na powiece lub rozjaśnia wewnętrzne kąciki oczu. Takich banalnych rozwiązań często nam potrzeba! No i mamy. O ile czarną kredką nie narysujemy perfekcyjnej, kociej kreski, tak raczej sprawdzi się w makijażu typu "przydymione oko", bo delikatnie roztarta wygląda naprawdę ładnie. Jest bardzo mięciutka i prosta w użytkowaniu. Może być również naszą bazą pod eyeliner. O perłowej kredce należy wspomnieć coś więcej. Jestem posiadaczką powieki, która szybko się przetłuszcza. Proponuje więc pamiętać o bazie (o, tam wyżej o jednej pisałam) i przypudrować nieco nasz połyskujący cień. W tym wypadku sięgam po Fixing Powder, bo kocham jego transparentność (czy piszę o tym już czwarty raz?)!
Więcej o kredce...

Pomadka, konturówka, korektor, kredka do brwi, kredka do oczu

Kredka

Brows Concealer

Tym razem coś dla dziewczyn, które sporą część uwagi poświęcają brwiom. Tym niesfornym, wymagającym szczególnej troski. Moje brwi nie są cieniutkie, nie mam również zbyt małej ilości włosków. Problem w tym, że zawsze każdy z nich wywinie się w zupełnie inną stronę, znajdą się drobne luki a do tego ciężko mi nadać brwiom odpowiedni kształt. Najczęściej sięgam po cienie albo żel utrwalający. Przy wieczorowym makijażu to jednak wciąż za mało. Wtedy brwi muszą mieć naprawdę idealny kształt i być odpowiednio zaakcentowane. Zawsze pomagał mi w tym trick z korektorem. Nabierałam odrobinę na pędzelek i rozprowadzałam tuż pod brwią oraz nad. Rozcierałam i uzyskiwałam efekt subtelnego podkreślenia. Ciemny brąz ładnie kontrastował z jasnym odcieniem skóry. Teraz będzie nieco łatwiej, bo mogę dokonać tego samego, przy użyciu kredki Brows Concealer. Produkt rozprowadza się równie łatwo, jak wspomniana wcześniej kredka rozświetlającą. Formuła jest delikatnie kremowa, a kolor na tyle neutralny, by stopić się z przeciętną cerą Polki. O opanowaniu nie trzeba pisać wiele - znów króluje piękny minimalizm. Warto wyposażyć się w temperówkę, ale będzie ma, ona potrzebna dopiero po kilkunastu użyciach. Jeden z kroków do idealnych brwi... odhaczony!

Pomadka, konturówka, korektor, kredka do brwi, kredka do oczu

Zestaw do konturowania

Secret Duo Color nr 1

O tym zestawie jeszcze nie miałam okazji wspominać. Jest to duet rozświetlacza i pudru, który tak naprawdę zdaje się być bronzerem. Długo zastanawiałam się skąd sugestia, że miałby być to po prostu puder. Jednakże, w tym zestawieniu króluje po prostu rozświetlacz. Nie byle jaki, złoty, mocno połyskujący a w opakowaniu wyglądający jak foliowe cienie. Bardzo, bardzo, bardzo... mocno napigmentowany, dlatego drogie Panie, aplikujcie z należytą rozwagą. Porównując go z wypiekanym cieniem z MAC'a, starcie wygrywa Wibo. Standardowo sprawdzi się w makijażu oka, jednak polecam aplikować go palcem, by uzyskać prawdziwą moc błysku i koloru. Rozciera się bajecznie prosto i nawet nie osypuje (a ostatnio taki problem przeżywam z cieniami theBalm). Bronzer dokładnie ten sam, co w pozostałych paletkach Secret Color, o których wspominałam W TYM WPISIE, jednak do tego zestawienia odrobinę mi nie pasuje. Zdecydowanie wystarczyły sam rozświetlacz albo mix z pudrem znajdującym się Secret Trio Color. 

Pomadka, konturówka, korektor, kredka do brwi, kredka do oczu

Korektor

Camouflage

Jako że aktualnie mam kilka ulubionych kamuflaży, do tego kosmetyku podeszłam nieco z przymrużeniem oka. Konsystencja przypomina słynny korektor z Catrice, ale produkt Wibo wydaje się być nieco lżejszy. Kremowy, ale wymaga przypudrowania, więc pamiętajcie o tym! W ten sposób przedłużamy także trwałość kosmetyku. Tutaj niezawodny pozostaje puder transparentny Fixing Powder, który do tej pory nie zyskał godnego zastępcy. Wróćmy jednak do korektora - krycie bardzo przyzwoite i pozwalające zatuszować drobne niedoskonałości, z którymi nie poradził sobie podkład. Kolorek nie zaspokoi jednak oczekiwań typowego bladzioszka (jakim sama jestem). Zazwyczaj ciężko mi dobrać podkład, a skoro korektor ma być o ton jaśniejszy - to dopiero wyzwanie. Dziewczyny o nieco bardziej stosowanej karnacji mogą być zadowolone. Odcień wpada nieco w bliżej nieokreślone tony. Opakowanie jest nieco bardziej poręczne od kultowego Camouflage z Catrice - otwierany kompakt, solidnie wykonany. Ja nie wyobrażał sobie makijażu bez korektora, ale i dla tej nieco ciemniejszej wersji znalazłam zastosowanie. O konturowaniu na mokro słyszał już chyba każdy. Wyszczuplamy w ten sposób nie tylko policzki, ale również nosek. Właśnie w tym drugim przypadku sprawdził się u mnie Camouflage z Wibo. Jest na tyle delikatny, że nałożony pędzelkiem po bokach nosa i blendowany gąbeczką, daje naturalny efekt i wizualnie wyszczupla nos. W ukrywaniu niedoskonałości o cieni pod oczami, niezawodny pozostaje u mnie korektor 4in1, więc w tym wypadku zostaję przy klasyce...
Więcej o korektorze... 

Pomadka, konturówka, korektor, kredka do brwi, kredka do oczu

O wypełnieniu ust konturówką wspominałam kilkanaście linijek (i kilka zdjęć) wyżej. Czas jednak na trick z wykorzystaniem białej bazy. Możemy wykorzystać ją do ust, dolnej powieki i... rozświetlenia odpowiednich obszarów naszej twarzy. W tym przypadku narysowałam linie wzdłuż nosa i podbródka. Teraz wystarczy tylko rozetrzeć je delikatnie palcem i przypudrować transparentnym kosmetykiem. Otrzymamy delikatny efekt rozświetlenia, przydatny w codziennym makijażu, prosty i skuteczny.

Pomadka, konturówka, korektor, kredka do brwi, kredka do oczu

Nie szczędziłam słów, bo jakże można w przypadku takich nowości? Może to tylko moje wrażenie, ale z moich spostrzeżeń, marka Wibo wprowadza ostatnio najwięcej nowości i... są naprawdę godne uwagi. Z każdym kolejnym produktem chce się poznawać więcej, w głowie rodzą się nowe pomysły na charakteryzacje i makijaże. Przy pomocy ostatnich nowości z Wibo, udało mi się stworzyć halloweenowy makijaż, który znajdziecie TUTAJ. Przerażająco fantastycznie, było eksperymentować z czarną kredką, bazą i innymi produktami. Kiedyś byłam przekonana, że tylko drogie kosmetyki pomogą kobiecie stworzyć efektywny makijaż. Odpowiadając w stylu Radka Kotarskiego - Nic bardziej mylnego. Makijażem należy się bawić, a dobra zabawa to taka, kiedy nie żałujemy produktów, mamy do nich łatwy dostęp a do tego chcą z nami współpracować. 

Nie myślcie jednak, że to koniec opisywaniem nowościami Wibo. Cieszę się, że mogę przedstawić je Wam zanim trafią na sklepowe półki. Możecie wcześniej przyjrzeć się produktom i zadecydować, czy któryś z nich właśnie skradł Wasze serce? Ostatnio bardzo przypadła Wam d gustu paletka 3 Steps To Perfect Face. Zresztą... nie tylko Wam! Używam jej najczęściej z wszystkich wymienionych wcześniej produktów. Kolejny wpis - lakiery! I to nie byle jakie, bo właśnie idę zmyć taki jeden, który wytrwał już ze mną sześć dni, a na paznokciach wygląda prawie jak hybryda.