Oczyszczanie plus ulga - pianka i żel od Norel

O ile makijaż dodaje kobiecie uroku za dnia, to warto zrobić wszystko, by skóra wyglądała perfekcyjnie niezależnie od godziny - w nocy, nad ranem, tuż po kolacji. Skoro mamy jesień, moja pielęgnacja zmieniła się zupełnie tak samo, jak widok za oknem. O nowych produktach wspominałam całkiem niedawno, we wpisie o jesiennej pielęgnacji. Sprawdźmy więc, jak sprawdzają się dwa  kosmetyki, zaprezentowane w ostatnim czasie. Moi drodzy, na początek - pianka oczyszczającą od Norel, która przejmuje dowodzenie i nieporędko odda stery.


Skin Care
Łagodna Pianka Myjąca
_________________
Taka jest prawda, że co za dużo, to niezdrowo, ale ze zbytnim minimalizmem też nie warto przesadzać. Mowa o pielęgnacji skóry, a w szczególności tej wrażliwej. Nasza cera potrzebuje nawilżenia i substancji, które pomogą w walce z niedoskonałościami. Zacznijmy jednak od oczyszczenia. Czy demakijaż jest wystarczającą formą? Dla mnie nie. Skóra domaga się czegoś więcej, czegoś, co zapewni wykurzenie zanieczyszczeń z rozszerzonych porów. Wtedy pojawia się pianka. Najwygodniejszy sposób szybkiego oczyszczenia skóry pod prysznicem. Wystarczy przemyć twarz wodą, wcisnąć odrobinę pianki na dłoń a następnie rozprowadzić na całej twarzy. Najwyższy czas na lekki masaż - wykonujemy go okrężnymi ruchami. Nasze opuszki palców potrafią zdziałać naprawdę wiele. Ma być to relaks dla Nas i dla naszej skóry. Jak w idealnym związku - trzeba robić coś dla kogoś, by dostać coś w zamian...

Cena: 34 zł, za 150 ml

Rano? Wieczorem? No kiedy?

Po piankę sięgam niezależnie od dnia. Rano, wieczorem... czasami i w środku dnia, gdy tylko nie mam na twarzy makijażu, a potrzebuję solidnego odświeżenia. Jest delikatna jak kocie łapki, więc nie martwcie się, że nadmiar zrobi Wam krzywdę. Nie wysusza, nie szkodzi... natomiast wspaniale oczyszcza. Czasami, przy jej pomocy, zmywałam resztki peelingu, bo przecież nikt chyba nie lubi czuć na twarzy tych nieprzyjemnych, małych drobinek, które chowają się w okolicy nosa czy osiadają tuż pod brodą. Bez problemu przemywam nią całą twarz - zamykam oczy i nie szczypię się z użyciem! Zresztą i pianka nie szczypie. Ani nie podrażnia oczu. Miły dodatek do codziennej pielęgnacji. 


Wystarczy tylko...

Wycisnąć na dłoń dwie pompki. Czasami trzy, ale są to krytyczne przypadki, jak chociażby 12 godzin na uczelni - bo i takie dni bywają. Wcześniej oczywiście zwilżamy twarz wodą. W ten sposób łatwo rozprowadzimy piankę na naszej skórze i przystąpimy do masażu. Trwa to dwie minuty, czasami trzy. Możemy to robić podczas kąpieli, a także biorą szybki prysznic. Albo przed umyciem zębów? Każda chwila jest dobra. Jak na piankę przystało - nie jest to wydajny produkt. Nie spotkałam się jednak z pianką, która w tej kwestii wywołałaby wybuch zachwytu. Po prostu - pianki takie są i musimy to zaakceptować. Można przecież kochać pomimo wad, prawda? 


Ale czy moja cera...

... jest dla niej odpowiednia? Coś Wam zdradzę - Norel jest nie tylko mistrzem w tworzeniu kosmetyków, ale także przydzielaniu ich do odpowiednich rodzajów skóry. Nasza pianka nie bez powodu została przypisana do kategorii Skin Care. Wystarczy bowiem zerknąć na skład, w którym nie znajdziemy SLS'u czy SLES'u. Co mamy w zamian? Ekstrakty z mydlnicy i nagietka. Cudowna pianka o naturalnym pH – 5,5.
Składniki: Aqua, Decyl Glucoside, Cocamidopropyl Betaine, Glycerin, Panthenol, Saponaria Officinalis Root Extract, Calendula Officinalis Flower Extract, Ethylhexylglycerin, Phenoxyethanol, Dehydroacetic Acid, Benzyl Alcohol, CI42090, Parfum


O ile jednak pianka Norel jest znana wśród miłośniczek pielęgnacji cery, tak oto produkt, o którym teraz zdradzę co nieco, jeszcze nie zyskał takiej sławy. Może dlatego, że konkurencje ma sporą? Szkoda, bo moim skromnym zdaniem, używa się go milej od pianki...

Antistress
Tonik normalizujący dla cery mieszanej
_________________

Taka forma pielęgnacji jest wybierana chyba najczęściej. O magicznych właściwościach toników pisze się wszędzie - w kobiecych magazynach, na blogach i portalach urodowych. Ma nie tylko dać nam niezwykle przyjemne uczucie świeżości, ale zmyć to, o czym zapomniał nasz wcześniejszy produkt do demakijażu. Czasami toniki stanowią podstawę do nałożenia makijażu - przemywamy nimi twarz, by pozbyć się zanieczyszczeń, ale także zmyć nadmiar powstałego już sebum i nieco zmatowić skórę. Wszystko zależy od przeznaczenia i składu. Chociaż najbardziej popularne są te, które zawierają alkohol - nie znajdziemy go w toniku od Norel. Ale czy to oznacza, że nie możemy liczyć na delikatne uczucie wygładzenia (czy też jak to się określa najczęściej - ściągnięcia) skóry?


Mamy coś w zamian. Niesamowitą świeżość. Tego najczęściej potrzebuję z rana. O ile pianka daje podobne uczucie, to po przetarciu twarzy ręcznikiem, chciałabym się upewnić, że to wciąż nie jest za mało, Wtedy sięgam po tonik. Jako że jestem najlepszym przykładem posiadaczki cery mieszanej, tonik spełnił moje dosyć wygórowane oczekiwania. Przede wszystkim nie przesuszył strefy, która miewa niestety podobne problemy. Takie przypadki zdarzały się, gdy używałam toników zawierających w składzie alkohol. Co z tego, że świetnie odkażały skórę, kiedy chwilę później skóra wokół nosa pękała i wyglądała nieestetycznie? Natomiast miejsca szczególnie narażone na świecenie, pozostawały na dłuży okres matowe - właśnie za sprawą Norel. Dlatego też darowałam sobie w ostatnim czasie wszelkiego rodzaju bazy pod makijaż, które miały utrzymywać mat na mojej twarzy. Bo przecież po co zapychać pory silikonami? 
Skład: Receptura toniku zawiera: SepicontrolTMA5 (wyciąg z kory cynamonowca), ekstrakty z korzeni lukrecji i astragalusa.
Cena: 32 zł - Pojemność: 200 ml

Waciki czy dłonie?

Producent zaleca aplikację toniku przy pomocy wacików. Wystarczy wycisnąć jedną lub dwie pompki płynu na wacik a następnie rozprowadzić na skórze twarzy i dekoltu. Chyba jestem małą buntowniczką, bo czasami lubię zaaplikować produkt za pomocą dłoni. Delikatnie wmasowuje tonik w skórę, przez co pobudzam krążenie i otrzymuje jeszcze przyjemniejsze uczucie świeżości i napięcia skóry. Czasami jest to kłopotliwy sposób aplikacji, ale czego się nie robi, by pięknie wyglądać. Kobiety najlepiej o tym wiedzą... 


Zajrzyjmy jeszcze raz do składu... 

Im więcej dobrych składników tym lepiej. Cera mieszana bywa czasami nawet bardziej wymagająca od innych - w końcu jej posiadaczki borykają się nie tylko z przetłuszczaniem skóry, ale także przesuszaniem i niekiedy wzmożoną wrażliwością. W składzie znajdziemy więc sepicontrolŸ, czyli wyciąg z kory cynamonowca, który ogranicza wydzielanie sebum i reguluje florę bakteryjną. Nie zabrakło również ekstraktu z korzenia astragallusa, który wykazuje silne działanie kojące i przeciwzapalne, a zarazem poprawia koloryt skóry. Natomiast ekstrakt z korzenia lukrecji działa przeciwzapalnie i łagodząco a także redukuje zaczerwienienia i przebarwienia



Toniku możemy używać zarówno rano, jak i wieczorem. Sprawdzi się również  u wrażliwców, chociaż jestem skłonna twierdzić, że nawet dla tłustej cery może być wspaniałym dodatkiem. Jest znacznie bardziej wydajny od pianki, a ceny obu produktów są bardzo zbliżone. Chociaż pianka trafiła w mój gust, to zdecydowanie wygodniejszą formą jest tonik. Zabieram go na wyjazdy, gdy potrzebuję niezbyt skomplikowanej, ale solidnej pielęgnacji. Nie muszę pakować ze sobą całego opakowania - wystarczy przelać odrobinkę, do mniejszej buteleczki podróżnej. Z pianką niestety ten manewr jest zbyt trudny i prawie niewykonalny. 

Istne tortury przeszły oba produkty. Nie używam ich od tygodnia, czy dwóch, a znacznie, znacznie więcej. Czasami śmieję się pod nosem, że na Norel haczyka nie znajdę, choćbym nie wiem ile testowała ich produktu. Rozpoczęłam z nimi jesienną pielęgnację i nie zamierzam tego zaprzestać. Z każdym kolejnym tygodniem utwierdzam się w przekonaniu, że tej Norel można zaufać w ciemno - chciałoby się zamknąć oczy, podać rękę i dać się prowadzić się przez kosmetyczny świat pielęgnacji. Właśnie tego oczekuję od tego typu marek. Bezpieczeństwa, odpowiednio dobranych do cery produktów i składników, o które niełatwo w innych kosmetykach. W poprzednim wpisie prezentującym jesienną pielęgnację, wspomniałam również o kosmetykach Mary Kay - znacznie droższych, o których blogosfera aż huczała. Moja cera ich nie polubiła. Ba, nawet nieco się do nich zraziła - była przesuszona i wyraźnie zmęczona. Tymczasem w niecały tydzień, zregenerowałam skórę przy użyciu posiadanych kosmetyków Norel. Moje drogie Panie, drodzy Panowie... czego więc chcieć więcej? Zaspokojona kobieta, to szczęśliwa kobieta, a mnie, tego typu produkty, zaspokajają w całej swojej okazałości. 


What's your opinion?

  1. Zdecydowanie pianki to najlepszy produkt do mycia twarzy i też je uwielbiam, choć na razie zakochałam się w żelu od Avene i nie mam zamiaru zmieniać go na inny produkt. Demakijaż również mi nie wystarcza. Koniecznie muszę jeszcze umyć twarz, żeby czuć, że naprawdę jest oczyszczona. Jeśli chodzi o toniki to rzadko po nie sięgam. Ale to chyba dlatego, że nie mam ulubionego. Te z alkoholem w składzie odpadają, bo tak jak piszesz wysuszają i pogarszają stan mojej trądzikowej cery :/
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj tak, ostatnio od alkoholu w składzie trzymam się z daleka. Wystarczy mi, że moja cera jest z natury mieszana i sprawia wiele problemów. Niby tyle produktów na rynku, a znaleźć dobry, w przystępnej cenie i uniwersalny, to wcale nie takie łatwa sprawa. Avene ostatnio chodzi za mną. Te dobre opinie są trochę zbyt bardzo kuszące, a że idą święta, to może ''popełnię'' jakieś zakupy :)

      Usuń
  2. Nie znam tej firmy, ale ciekawię przedstawiłaś produkty. więc jak tylko skończę swoje możliwe że się skuszę.:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Strona internetowa Norel jest bardzo rozbudowana, dlatego bez problemu można wybrać coś dla siebie. Spokojnie można również zadać pytanie w wiadomości prywatnej na fb - zawsze doradzą :)

      Usuń
  3. wygląda to ciekawie, więc może kiedyś wypróbuję te produkty :)

    Mój Blog :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak najbardziej, najbardziej, to polecam tonik z kwasem migdałowym. Bajka, nie produkt! :)

      Usuń
  4. Bardzo fajna recenzja i ciekawe produkty. Nigdy o nich nie słyszałam. I nawet nie takie drogie. Być może kiedyś wypróbuję.....

    The Style Researcher

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się więc, że coraz więcej kobiet poznaje Norel. Marka na to zasługuje.

      Usuń
  5. W domu mam chyba ze 15 kosmetyków Norela ale profesjonalną wersję, gabinetową. Na tą piankę mam ochotę ale używam teraz innego produktu więc jak się skończy :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oooo, to już naprawdę profesjonalne podejście do sprawy :)

      Usuń
  6. Marki nie znam, ale widzę że czas poznać i to dużo bliżej :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Proponuję zapoznać się żelem z kwasem migdałowym. Bajeczny jest! :)

      Usuń
  7. Bardzo mnie ciekawią ich kosmetyki :) Na razie miałam próbkę jednego kremu, ale nie za bardzo mi przypadł do gustu. Chętnie bym poznała coś jeszcze i na dłużej :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Za jeden z kremów się właśnie zabieram! :) A z jakiej serii jest Twoja próbka?

      Usuń
  8. szczerze mówiąc to pierwszy raz spotykam sięz tymi produktami,sama marka gdzieś mi się obiła o uszy

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O Norel mówi się i pisze coraz więcej :) I bardzo dobrze, trzeba promować nasze dobre, polskie marki :)

      Usuń
  9. No i znów kusisz Norelem :) Niestety nie udało mi się dostać do kolejnej edycji testowania produktów, ale się nie poddaję!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Akcji będzie pewnie jeszcze sporo! :) Próbuj, próbuj, bo Twój blog jest naprawdę godny uwagi, a Norel zwraca na to uwagę...

      Usuń
  10. Produkty tej firmy nie są mi znane, jednak akurat szukam czegoś do oczyszczania twarzy :) Nie wiem czy skuszę się tym razem na te produkty, jednak może kiedyś :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Kupiłam niedawno żel i tonik z kwasem migdałowym ale jeszcze nie zaczęłam ich używać bo kończę inne produkty. Jestem bardzo ciekawa. Nie udało mi się załapać na testowanie w akcji podziel się postem ale mam nadzieję że kiedyś się uda :-)

    OdpowiedzUsuń
  12. Kupiłam niedawno żel i tonik z kwasem migdałowym ale jeszcze nie zaczęłam ich używać bo kończę inne produkty. Jestem bardzo ciekawa. Nie udało mi się załapać na testowanie w akcji podziel się postem ale mam nadzieję że kiedyś się uda :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kibicuję, by wreszcie się udało! :) Jak tylko ''zabierzesz'' się za produkty, proszę, daj znać jak u Ciebie się sprawują :)

      Usuń

INNE KATEGORIE WPISÓW

Najpopularniejsze w ostatnim czasie