Czy era pędzli do podkładu właśnie mija? Całkiem niedawno pisałam o pewnym niepozornym puchaczu, który zastąpił miejsce kultowego Hakuro H50s. Nawet klasyki mamy czasami dość! Pędząc za nowinkami kosmetycznymi, trudno pominąć te, dotyczące akcesoriów do makijażu. Tę zieloną gąbeczkę, o której opowiem za chwilę, możecie już zobaczyć wszędzie - na facebooku, blogach, kobiecych portalach. Po raz drugi wyjaśnię Wam, jak łatwo można wpaść w sidła produktów Nanshy...


Nie tylko pędzle Nanshy zasługują na uwagę. Nadarzyła się również okazja wypróbowania gąbeczki oferowanej przez markę. Na pierwszy rzut oka - całkiem zwyczajna, niewiele odbiegająca wyglądem od innych modeli, ale.. trzeba jej dotknąć i bliżej przyjrzeć, by docenić unikatowość.

MIĘCIUTKA PRZYGODA 
____________________________
Nie jest to moja pierwsza gąbeczka do podkładu. W tej dziedzinie miałam już swoje wzloty i upadki. Na moje szczęście, pierwszy zakup był jak najbardziej trafny i wcale nie był to oryginalny Beauty Blender. Zawsze starałam się z dystansem podchodzić do nowinek kosmetycznych i akcesoryjnych - bo po co mi to, bo na co. W końcu jednak zamówiłam starsze pudełeczko ShinyBox, takie prosto z wyprzedaży. Bach! Moja pierwsza gąbeczka od SYIS. Tak się właśnie zaczęło... Od tej pory wiedziałam już co znaczy nakładać makijaż z przyjemnością, bardzo szybko i w prosty sposób. Później były jednak rozczarowania i 'gąbeczkowy kryzys'. Wróciłam również do nakładania podkładu pędzlem, w końcu to najbardziej sprawdzony sposób. Zawsze korciło mnie jednak, by znów wrócić do tej nieco przyjemniejszej formy porannego makijażu.


WIELKIE BOOM NA MARKĘ NANSHY
_____________________________
Z dumą przyznam, że dałam ponieść się fali bycia modną, na czasie i trendy. Po prostu skorzystałam z okazji poznania marki Nanshy. Wirtualny świat huczy od recenzji pędzli, gąbeczek, etui... i nie jest to sztuczna reklama. Kiedy natykam się na kolejny film a ostatnio był to makijaż Zmalowanej, gdy sięga ona po swój pędzelek Nanshy i z uśmiechem stwierdza, że jest znacznie lepszy od Zoevy - wierzę jej. Przekonałam się bowiem, że puchacz do podkładu jest lepiej wyprofilowany od tego Hakuro, a pędzelek do oczu wygrał starcie z tym od Essence, którego używałam przez kilka lat. Oczywiście są też pewne wyjątki, których chyba nigdy nie zamienię, ale o ile nie rozumiem ''wspaniałości'' niektórych produktów, to Nanshy pragnę chwalić. W końcu mam co - pędzli używam codziennie.

SPRĘŻYSTOŚCI NIGDY ZA WIELE
_____________________________
Tego często brakowało w innych gąbeczkach - sprężystości. Tej wspaniałej miękkości, dzięki której bez problemu możemy zamknąć naszą gąbeczkę w uścisku jednej dłoni. Kiedyś udało mi się trafić na taką feralną markę, która wyprodukowała istny niewypał - ani to zwiększało swoją objętość pod wpływem wody, a tym bardziej nie było mowy o zgnieceniu gąbeczki, ściskając obojgiem rąk. Cóż - w koszu było jej miejsce. Tymczasem do Nanshy nie mam zarzutów. Gąbeczka potrzebuje 5 sekund, by pod strumieniem wody zyskać swoją odpowiednią wielkość i tuż po wyciśnięciu być gotową do pracy. Moja pierwsza zdobycz z SYIS zyskała miniaturowe pęknięcie już przy drugim myciu. Nanshy jest liderem trwałości - używam i nie wiedzę zmian w formie. nie ma żadnych zniekształceń. A to bardzo ważne, bo nie tylko zyskujemy znaczny komfort podczas użytku, ale także nie ma żadnych zaburzeń w walorach estetycznych.


MIĘTOWY BOHATER MARVELA
_____________________________
Nasza gąbeczka w rzeczywistości zwie się NANSHY MARVEL 4 IN 1 GĄBECZKA DO PODKŁADU BEAUTY BLENDER SPONGE. Czyżby to bohater z komiksów Marvela? Gdzieżby, chociaż bohaterskie zasługi mogłabym jej przypisać - pomaga przy codziennych, porannych metamorfozach kobiet. Przy mojej także. Nie jest to typowy bałwanek, chociaż posiada pewne zadatki - chociażby delikatne wcięcie w talii. Przy zmoczeniu, delikatnie zanika i upodabnia gąbeczkę do klasycznego BB. Ależ na co to ścięcie w węższej części? Otóż to nie przypadek. Dzięki tej płaskiej powierzchni, blednowanie korektora/podkładu w okolicach oczu jest po prostu znacznie prostsze. Spiczasty czubek pozwala rozprowadzić podkład w takich miejscach jak płatki nosa czy wewnętrzne kąciki oczu. Szeroka podstawa idealnie nadaje się do nakładania podkładu czy blendowania korektora. Największym atutem tego rodzaju gąbeczek, jest nie tylko łatwa i przyjemna aplikacja, ale.. efekt naturalnie wyglądającej skóry. Zmoczona gąbeczka sprawia, że cera stapiając się z podkładem, przyjmuje też odrobinę wody. Krycie jest nieco mniejsze, ale efekt wspaniały - nie ma efektu maski. Taki gadżet, a tak wiele potrafi. Aktualnie gąbeczka dostępna jest w jednym odcieniu, ale kto by tam wiedział co czas przyniesie. Wiecie co? Poczułam miętę do tego niepozornego miętuska. Nadaje się świetnie do dziennego makijażu oraz w te dni, gdy nasza skóra stroi fochy i potrzebuje tylko lekkiego zatuszowania niedoskonałości. Toż to jajeczko lepsze jest od Kinder Niespodzianki!
Cena: około 30zł

Materiał, z którego wykonana jest gąbeczka nie posiada lateksu i jest hipoalergiczny. O marce Nanshy mówi się często także z innego powodu - to brytyjska firma wspierająca działania przeciwko przemocy wobec zwierząt Cruelty Free International. Czy to nie jest warte podziwu? W świecie, w którym pomimo tak zaawansowanej technologii, często zapominamy o naszych zwierzęcych przyjaciołach, warto wspierać marki, które walczą z wszechobecną ludzką znieczulicą. A gdy jeszcze mają d zaoferowania takie produkty? Co tu dużo mówić. Moją toaletkę z chęcią wypełniłabym po brzegi pędzlami Nanshy, gąbeczkami... a czy widzieliście gadżety do przechowywania tych drobiazgów? Etui, pasy dla wizażystów - jednym słowem raj dla kosmetoholiczki.


Pędzel czy gąbeczka? Za co tak naprawdę chwytam się najczęściej? Otóż... wszystko to kwestia humoru i makijażu, na który decyduje się danego dnia. Wieczorowy makijaż to mocne krycie i efekt gładkiej skóry - wtedy w ruch idzie pędzel. Zwyczajny dzień na uczelni? O ile nie korzystam z produktów mineralnych, szybciutko wklepują podkład gąbeczką. Zauważyłam jednak, że mój azjatycki krem BB nie polubił się z takim sposobem aplikacji. Baaaa, nie lubi się z żadną gąbeczką. Taki z niego pędzlarz! Należy też pamiętać,że taka aplikacja wymaga zużycia nieco większej ilości produktu, ale nie ma co popadać w paranoję. Jest wygodna, szybka i niezawodna. Bez smug, plam i efektu maski - a Nanshy spisuje się naprawdę na najwyższą ocenę.

Gąbeczka jak i pędzle dostępne są już na terenie naszego kraju. Gdzie można je kupić? Oto lista!
Lady Makeup - drogeria online 
Drogeria online HouseBeauty
Drogeria internetowa - PUDEREK.COM
Drogeria internetowa - Cocolita
Drogeria internetowe - eKobieca