Za oknem gości... jesień. Kolorowe liście, kałuże, wiatr porywający czapki i spóźnione autobusy - właśnie to jest jej prawdziwe oblicze. I to własnie lubię. Kolejny czas zmian, kolejna okazja, by nieco odświeżyć swoją kosmetyczkę. Zazwyczaj konturowanie twarzy dominowało u mnie w wakacyjnym czasie, ale... czemu tego nie zmienić? Jesteście gotowe na brązowy zawrót głowy? Dzisiaj zastanowimy się jak konturować, a ja pokażę Wam, jakie nowości zagoszczą w szafie Wibo. Po raz kolejny czas zaszaleć z makijażem i przestawić się na nieco chłodniejszą porę roku.


O konturowaniu twarzy, w ostatnim czasie mówi się i pisze naprawdę dużo. Kim Kardashian i jej (nie?)naturalnie podkreślone kości policzkowe, zna już chyba każda kobieta. Wygląda to co prawda ładnie i estetycznie, ale w codziennym makijażu warto postawić na nieco bardziej stonowany efekt. Konturowanie może być bowiem czasochłonne, gdyż żelazną zasadą jest odpowiednie blednowanie nałożonych produktów. 

Każda większa marka ma w swoich zasobach przynajmniej jeden produkt rozświetlający czy brązujący. O dziwo, konturowanie to nie tylko chłodny bronzer, ale kilka etapów, które pomagają nam zmienić nieco kształt twarzy. Od nas zależy, jak bardzo widoczny będzie efekt i na jaki rodzaj modelowania zdecydujemy się w danym dniu.

Czym jest konturowanie?
________________________________
Konturowaniem określamy jeden z etapów makijażu, podczas którego zwracamy uwagę na modelowanie naszego owalu twarzy. Bawimy się i eksperymentujemy, by nieco zmienić kształt naszego nosa, czoła czy podbródka. Często z uśmiechem powtarzam, że konturowanie, to darmowa operacja plastyczna. Dzięki zabawie ze światłem i cieniem, możemy zdecydować, które partie naszej twarzy powinny zostać mocniej podkreślone, a które warto nieco ukryć. Matka natura obdarzyła nas buźkami o bardzo różnych kształtach, a makijaż powinien podkreślać nasze atuty i maskować drobne niedoskonałości. Odpowiednio przeprowadzone konturowanie, pomoże nam optycznie poprawić to, czego odrobinę się wstydzimy. Niezmiennie jednak, jego głównym jest wyszczuplenie naszej twarzy.

Zasady konturowania
________________________________
Wiele mówi się o wyszczególnionych, zapisanych wcześniej zasadach konturowania, które różnią się, w zależności od kształtu naszej twarzy. Niewiele kobiet potrafi jednak określić, do jakiego typu przynależy. Może twarz owalna? Kwadratowa? Nie zawsze jest to widoczne na pierwszy rzut oka. W takim przypadku proponuję jedno - stanąć przed lustrem i przyjrzeć się samej sobie. Zadaj sobie pytanie. ''Co chciałabyś zmienić?''. Może tylko podkreślić smukły nos? A może Twoja broda jest nieco zbyt szeroka...? Jak w wielu innych przypadkach, zasady są przecież  po to, aby je łamać. Możemy odrzucić na moment schematy i eksperymentować z naszym wyglądem. Należy jednak pamiętać o umiarze!


Jakich produktów potrzebujemy?
________________________________
Zaglądając na półki sklepowe możemy dostać oczopląsu, zawrotów głowy i ostrej migreny. Wybór produktów do konturowania to wcale nie taka prosta sprawa. W zależności od tego, jak wyrazisty efekt nas interesuje, możemy wybrać od dwóch do nawet kilku(nastu?) produktów. Podstawą pozostaje najczęściej nasz podkład, produkt jaśniejszy i ten wpadający w brąz. Konturować jest możliwe także przy pomocy jedynie bronzera i podkładu. Chociaż to najprostsze rozwiązanie, to niewiele potrzeba, by efekt był bardziej spektakularny - dodajmy do tego rozświetlacz.

Rozświetlaczto ten produkt, który doda blasku naszej cerze, a przy okazji uwypukli nasze atuty i nie pozwoli naszemu rozmówcy oderwać od nich oczu. Mocno błyszczący, mieniący się niczym tafla wody, srebrny czy też złoty - wybór zależy od nas. Może mieć konsystencję kremową, jak i prasowaną. Srebrne akcenty polecane są kobietom o jasne karnacji, natomiast złote wpasują się lepiej w opaloną skórę. W tej kategorii mam kilka ulubionych produktów, ale niezwłocznie króluje tutaj Wibo. Najczęściej wybieram rozświetlacz w kulkach, ale także ten sygnowany przez Paulinę Krupińską. Na specjalne okazje wybieram  Lovely - Silver Highlighter.

Korektor w jasnym odcieniu / jasny podkład, to kolejne produkty, które mogą posłużyć nam do konturowania. Standardowe trio to podkład, jasny korektor i bronzer. Najpierw wyrównujemy koloryt twarzy, używając przy tym fluidu w neutralnym odceniu (takim, który wpasuje się w naszą cerę, a następnie jasnym korektorem podkreślamy te partie twarzy, które mają wysuwać się na pierwszy plan. Standardowo będą to okolice pod oczami (trójkąt), środkowa część czoła, grzbiet nosa i środek brody.  W tym przypadku mówimy o konturowaniu na mokro (o tym powstanie jednak osobny wpis).

Bronzer, czyli kosmetyk brązujący. Nie uwypukla, ale wręcz ukrywa. Miejsca, w których nałożymy bronzer, optycznie będą się wydawać ''zapadnięte''. Bronzer wyszczupli nasz nos, uwydatni kości policzkowe (które później muśniemy różem) a także zmniejszy nasze czoło. Te kosmetyki znajdziemy w tonacji chłodnej, jak i ciepłej (nieco rozświetlającej). Latem wybieram produkty z drobinkami, dzięki czemu nie muszę już sięgać po rozświetlacz. W mocniejszym makijażu warto postawić na chłodne, matowe bronzery (które polecane są głównie blondynkom). W tej kategorii produktów stawiam na kilka sprawdzonych marek - Kobo, Wibo, theBalm, Glazel. W drugiej części zobaczycie, dlaczego pośród tak znanych i wiodących firm, znalazło się również Wibo...

Zbyt ciemny podkład, znajdziemy go chyba w zbiorach każdej kobiety. Zbyt ciemny podkład to zazwyczaj pozostałość o wakacyjnych wyjazdach, gdy nasza skóra była kusząco brązowa. Tak, ten produkt zaśmieca nasze szuflady, toaletki, szafeczki... Czemu więc nie wykorzystać jego wady? Jeżeli nie mamy pod ręką bronzera, możemy równie dobrze użyć właśnie takiego pokładu. Po raz kolejny mamy do czynienia z konturowaniem na mokro. Jak blendować? Tutaj wykorzystamy pędzelek do podkładu lub mięciutką gąbeczkę typu Beauty Blender.


Konturowanie w makijażu dziennym a sesyjnym
________________________________
Ten temat nie porusza się szczególnie często. Oglądając perfekcyjne zdjęcia modelek, o nieskalanym kształcie twarzy, na sam ten widok nasze rzęsy trzepoczą z zachwytu a serduszko kuje  z zazdrości. Cóż się dziwić, większość z nas pragnie mieć wystające kości policzkowe i smukły nosek. Chwytamy więc za pędzle i... konturujemy. W zachwycie nad naszą pracą, łapiemy za aparat, w pokoju rozbrzmiewa głośne PSTRYK, biegniemy do komputera, zrzucamy zdjęcie, by chwilę później nieco się rozczarować. Ale zaraz? Przecież na tym zdjęciu prawie nic nie widać? Gdzie to piękne konturowanie? 

Otóż moje drogie Panie, konturowanie do makijażów sesyjnych nieco różni się od standardowego. Przede wszystkim aparat przekłamuje nieco rzeczywistość (baaa, a może to nasze oczy ją przekłamują?). W dużej mierze, makijaże przygotowywane pod dyktaturę zdjęć, są znacznie mocniejsze i bardziej wyraziste, niż byśmy się tego spodziewały. Są po prostu - przerysowane, kontrastowe. Wszystko zależy także od odpowiedniego oświetlenia, ustawienia aparatu, ale proszę, wierzcie mi, nie ma się czym przejmować, że na zdjęciu nie wygląda to tak spektakularnie. 

Czy konturowanie twarzy to trudna sztuka?
________________________________
A pamiętacie swoją pierwszą kreskę eyelinerem? Pierwsze malowanie ust? Bez praktyki i ćwiczeń, wszystko wydaje się być trudne. Niewątpliwie jednak, konturowanie na mokro jest nieco trudniejsze od konturowania produktami prasowanymi. Wymaga więcej wprawy. Dlatego na początek proponuję zakup prasowanego bronzera o niezbyt ciemnym odcieniu. 

Zapowiedź nowości w szafie Wibo

Bronzerów, rozświetlaczy i róży mam chyba więcej niż cieni do powiek. Takie zboczenie, że często to właśnie tych produktów używam nie tylko do konturowania, ale także do makijażu oka. Są bowiem bardzo uniwersalne, delikatne i odpowiednie na każdą okazję. Do tej pory, w moim mniemaniu, to Wibo królowało pod względem najlepszych rozświetlaczy. W mojej toaletce znajdziecie nawet kultową Mary Lou, która często ustępuje miejsca produktom z Wibo i Lovely. Czemu? Trwałość i kolor mają bardzo zbliżone, a zabierając do kosmetyczki Silvel Highlighter nie martwię się, że przy możliwym upadku roztrzaskam rzecz wartą ponad 50 zł. Nie muszę także używać go oszczędnie i bez wyrzutów sumienia mogę podarować koleżance, której przypadnie do gustu. Przecież nie zbankrutuję przy zakupie drugiego.

Z uśmiechem stwierdzam, że po raz kolejny Wibo próbuje nas zaskoczyć. Ostatnia kolekcja Who Owns The Crown wcisnęła się w mój codzienny makijaż. Kiedy mam wybrać ulubieńca, czuję się rozdarta pomiędzy rozświetlaczem, cieniami a pudrem. Wzdycham również do podkładu, który mógłby być nieco jaśniejszy - moja cera znów pobladła, wyczekując chyba zimowej zawieruchy. Jeszcze nie nacieszyłam się w pełni ostatnimi nowościami, a już mam dla Was przegląd kolejnych produktów. Tym razem będzie złociście i brązowo - czyli tak, jak aktualnie jest za oknem. Oto kosmetyki, które już niedługo zobaczycie w drogerii... 

Glamour Schimmer
________________________________
No tak, dajcie rózświetlaczoholiczce kolejny produkt tego typu. a rozpłacze się ze szczęścia. Ten rozświetlacz jest jednak nieco inny, bo nie tylko błyszczy, ale  może zastąpić nam bronzer. Nie musimy mieszać ze sobą wszystkich kolorów - możemy wybrać te, które najbardziej nam odpowiadają. Za zadanie dałabym mu rozświetlenie kącików oczu - tak, tam wpasuje się idealnie. Jak najbardziej trafne zestawienie pięciu kolorów.

Baked Mix Bronzer, Glamour Schimmer od Wibo

Baked Mix Bronzer
________________________________
W pierwszej chwili nie mogłam uwierzyć, że nie są to cienie do oczu. Takie kolorowe, błyszczące, kuszące... tymczasem Baked Mix Bronzer to po prostu wypiekany puder brązujący. Kolory należy zmieszać, by uzyskać bronzer w ciepłej tonacji. Jego pigmentacja jest tak dobra, że wróżę mu zupełnie inne zastosowanie - takim zestawem podkreślimy oko na każdą imprezę. W pierwszym skojarzeniu zobaczyłam przed oczami paletkę Iconic 3. Szerokie paski każdego z odcieni pozwalają na łatwą aplikację pędzelkiem do cieni. Bronzer czy cienie do powiek? To jest dopiero mix. Cóż, wrzucam go do podróżnej kosmetyczki, bo uniwersalnych produktów nigdy za wiele.


Secret Duo Color 2
________________________________
Oto duet dla kobiet nie wymagających zbyt wiele. Połączenie różu i bronzera. Opakowanie jest okrągłe i na tyle duże, że bez problemu nabierzemy pędzelkiem odpowiedni kolor. Z tyłu, na naklejce, znajdziemy małą podpowiedź (gdzie właściwie powinniśmy aplikować dany kolor). Bronzer jest matowy, znacznie cieplejszy od kultowej mamuśki z theBalm. Róż natomiast jest kwintesencją błysku. Mieni się jak tafla wody. Jego kolor staje się znacznie bardziej neutralny przy aplikacji, przez co trudniej zrobić na policzku nieestetyczną, kolorową plamę. Mam nawet niemały problem z określeniem jego koloru - a wiecie, jestem kobietą, więc powinnam to robić z zamkniętymi oczami, czyż nie? 


Secret Trio Color
________________________________
Opakowanie dokładnie takie samo, jak we wspomnianej wyżej wersji Sercet Duo Color 2. Lubię taką jednolitość i spójność - dzięki temu łatwiej utrzymać porządek wśród kosmetyków. Dwadzieścia broznerów o różnych kształtach i objętościach to niezbyt piękna wizja. Wracając jednak do samego produktu - trzy kolory, spójne niczym trzej muszkieterowie. Puder matujący, bronzer i rozświetlacz, który w rzeczywistości w ogóle go nie przypomina. Ten zestaw do konturowania wykorzystałabym nieco inaczej. Puder ma neutralny odcień, więc powinien wpasować się w jasną cerę Polek. bronzer nieco jaśniejszy niż w Secret Duo Color również spełni swoją rolę, natomiast rozświetlacz potraktowałabym jako cień do podkreślenia załamania powieki. Blenduje się naprawdę ładnie a do tego posiada mnóstwo błyszczących drobinek. Do dziennego makijażu jak znalazł!

Jak konturować twarz?

3 Steps To Perfect Face
________________________________
Na koniec zostawiłam produkt, który moim zdaniem bije na głowę wszystkie pozostałe. Począwszy od opakowania, wykonania, po zestawienie kolorów - dla niego mogę krzyczeć tylko TAK, TAK, TAK! Najpierw naszym oczom ukazuje się prostokątne, kartonowe opakowanie. Każda fascynatka makijażu, w mig pozna, czyją siostrą jest ta miniaturowa paletka. Tymczasem nawet Sleek nie porwał mnie tak swoim designem. Jednak największa przyjemność, to zajrzeć do środka. Tam bowiem znajdziemy prostokątną, błyszczącą paletkę o minimalistycznym wyglądzie. Podnosimy wieczko i... ideał. Bardzo delikatny bronzer, chłodniejszy od tych wyżej wspomnianych, rozświetlacz o błysku Mary Lou i soczyście kuszący, brzoskwiniowy róż. Tak, tutaj z mojego gardła wydobył się pisk zachwytu. Jakże niewiele trzeba, by uszczęśliwić kobietę. O ile wszystkie produkty są naprawdę godne zainteresowania, to ta paletka zasługuje na złoty medal. Sprawdza się perfekcyjnie w makijażu dziennym - możemy sami zadecydować, jak wyrazisty będzie otrzymany efekt. Kolorystyka najbardziej przypasuje blondynkom, ale myślę również, że i inne kobiety spojrzą na nią łaskawym okiem. Bronzer posłuży nam również jako cień, taki do podkreślenia załamania powieki, kiedy to rozświetlacz podkreśli wewnętrzne kąciki. Paletka jest malutka i poręczna. Mieści się w kosmetyczce, a dzięki lustereczku, możemy poprawić makijaż w każdym momencie! Raz, dwa, trzy... dla mnie to trzy kroki do perfekcyjnego makijażu. Zaufajcie mi.
Więcej o produkcie...

Konturowanie twarzy z nową paletką Wibo


___________________________________________________________________


Tym oto wpisem rozpoczyna się cała seria postów o konturowaniu! Będzie tego sporo, bo temat ten jest znacznie bardziej obszerny, niż rozmiary mojego kota, który właśnie przyodział puszystą sierść na nadchodzącą zimę. Mam nadzieję, że to krótkie wprowadzenie pomogło Wam nieco zrozumieć ''ideę'' konturowania. Już niedługo wpis z makijażem wykonanym nowościami Wibo. W ten sposób postaram się pokazać jak modelować twarz i czego się wystrzegać. Może zobaczycie również pierwszy face chart na moim blogu. To jak? Widzimy się niebawem? Które produkty chcecie zobaczyć w pierwszej kolejności?