Dzisiaj bez zbędnych wywodów, nadmiernej ilości słów (a na słowotok niestety choruję) i niepotrzebnych zmian tematu. Ten produkt sprawił, że przez dziesięć minut potrafiłam wykrzesać z siebie tylko ciche ''Oh!'', a pół godziny później nieco głośniejsze ''O rety''. Jakby mało mi było, że zakochałam się w czerwonych pomadkach, to na domiar złego poznałam taką, która zawróciła mi w głowie i zamknęła usta. Znana, uwielbiana, kontrowersyjna...


Ale to wciąż tylko matowa pomadka. Taka, o której długo marzyłam. Po ostatniej recenzji produktu do ust Golden Rose byłam prawie pewna, że długo żaden kosmetyk do ust nie wywalczy sobie pozycji lidera. Miałam przecież co chciałam - trwałość, odpowiedni kolor i mat, który delikatnie zmierzał w kierunku satyny. Skromniutko jednak marzyłam jeszcze o takim produkcie, który zawojuje w makijażu sesyjnym i pozostanie intensywnie pociągający bez zbędnych poprawek. Może wyjdę na wariatkę zakochaną w jednej marce, ale nic nie poradzę, że kolejnym ulubieńcem  jest matowa pomadka z Wibo.

Million Dollars Lips
_________________
Pomadka dla osób, które nie boją się wyzwań. Ciężka formuła, która przy pierwszym pociągnięciu pędzelkiem sunie po ustach jak satyna, by chwilę później zastygnąć w bezruchu jak Nike i dać uczucie ściągnięcia. Wydaje się przez moment, że usta kurczą się, by minutę później wrócić do stanu jak sprzed nałożenia produktu. Zero tarcia, kruszenia czy klejenia, gdy jedna warga delikatnie przesuwa się po drugiej. Takich efektów należy spodziewać się przy cienkiej warstwie produktu? Kolor jest, dyskomfortu w noszeniu - brak. A piszą o niej tak...


Matowa pomadka do ust z długotrwałą formułą. Doskonała, aksamitna konsystencja gwarantuje precyzyjne pokrycie. Matowe wykończenie sprawia, ze usta wydają się pełne, wyraziste i kuszą swoim urokiem. Bądź gotowa na spektakularny efekt matowych ust! Dostępna w 4 kolorach.


Zastygła tak na całe dwie godziny, gdy siłą woli sięgnęłam po pierwszy posiłek. Długo musiałam mlaskać, podgryzać i popijać, by wreszcie starła się w wewnętrznej części ust. Udało się, ale długo ze mną walczyła. W takim momencie wystarczy 30 sekund, by zatuszować braki kolejnym pociągnięciem pędzelka i znów to zobaczyć - mat, którego nie dała mi do tej pory żadna pomadka. Million Dollars Lipsto nie jest kosmetyk do codziennego użytku. Dla niej rezerwuje się specjalne wyjścia, gale, kolacje z ukochanym i sesje! Dawno czerwone usta nie dominowały tak ładnie nad żadnym z moich zdjęć, a prób podejmowałam kilka. Mat, który z precyzją podkreśla każde załamanie na wardze, kontrastuje z rozświetloną cerą i zdaje się być jakby utrwalony na skórze - jak czarny odcisk palca odbity z tuszu na kartce papieru. Formułą przypomina tint, który wżera się w nasze usta, tymczasem pomadkę zmyjemy dwufazowym płynem, który rozpuści produkt w zupełności. W przypadku matowych pomadek należy jednak trzymać się żelaznej zasady - odpowiednio nawilżonych ust, którym od czasu, do czasu fundujemy chwilkę przyjemności z peelingiem. Spektakularny efekt gwarantowany.
Cena: 10,69 zł / SKLEP / Dostępna w drogerii Rossmann


Quattro Eyeshadow 
________________
Jako bonus i kolejne miłe zaskoczone - poczwórna paletka cieni Quattro Eyeshadow. Nie jest to dla mnie nowość, bo trzy poprzedniczki już pokochałam i zabieram na krótsze, jak i dłuższe wyjazdy. Wszystko za sprawą tego malutkiego, bardzo poręcznego opakowania, w którym znajdziemy kwartet czterech współgrających ze sobą cieni. Mój ulubiony to ten, który łączy w sobie złoto i fiolet, a przecież nigdy za wiele kosmetyków w kolorze nude. W błyszczącym wydaniu? Jak najbardziej, bo paletki Quattro to często połączenie matowych i błyszczących cieni. Wibo tak pisze o swoich produktach... 


Zestaw kompaktowych cieni do powiek z jedwabiem i kolagenem. Drobna i delikatna formuła zapobiega osypywaniu się i rozmazywaniu. Specjalnie dobrana kolorystyka z pewnością doskonale wpisze się w trendy wiosennego makijażu. Dzięki niej nasze spojrzenie nabierze wyrazistości i blasku. Dostępny w 6 najmodniejszych zestawach kolorystycznych.


Tę wersję pokochają miłośniczki minimalizmu w makijażu. Mimo, że na zdjęciu ten lekki róż wygląda niezwykle biało, to w rzeczywistości różnica jest jednak zauważalna. Wciąż mamy jednak styczność z bardzo delikatnymi, stonowanymi kolorami, chociaż na pigmentację cienie narzekać nie można (widoczne jest to zresztą na zdjęciu). W przyszłości zamierzam zrobić porównanie wszystkich czterech paletek, by pokazać, czy są między nimi różnice i jak używać, by wyglądały jeszcze bardziej spektakularnie. Taka paletka sprawdzi się przy dziennym makijażu, ewentualnie wieczorowym, ale tym w delikatnym wydaniu.
Cena: 10,69 zł / SKLEP / Dostępne w drogeriach Rossmann


Swatche wiele mówią o pigmentacji cieni. Wystarczy jedno pociągnięcie pędzlem, by nabrać odpowiednią ilość produktu, a i na powiekach kolor pojawia się już przy pierwszej aplikacji. Najlepiej jednak nakładać produkt... palcami. Zdecydowanie dłużej trzyma się wklepany w powiekę opuszkami, a błyszczące drobinki nie zostają na włosiu pędzla. Tania paletka w dobrej cenie, o wysokiej jakości i z której zakupem nie powinno być problemu. Jeżeli Rossmann nie uzupełni swoich zapasów, warto zajrzeć do SKLEPU Wibo. U mnie to już czwarta paletka, chociaż z chęcią uzupełnię kolekcję o kolejne dwie sztuki!