Nie znajdziemy chyba kobiety, która w głębi serca nie lubi otrzymywać prezentów. Często zarzekamy się, że wcale nie przepadamy za niespodziankami, że nie dla nas słodkie upominki. Tętno jednak przyśpiesza, gdy mamy przed sobą malutki przedmiot zawinięty w szeleszczący papier, albo nieco cięższy i ukryty w materiałowym woreczku. A co jeżeli znajduje się tam urocza, elegancka biżuteria? Jesteśmy tylko kobietami i nic co błyszczące nie jest nam obce. Uśmiech sam pojawia się na ustach.


A pojawił się dokładnie kilka dni temu. Szeroki, towarzyszył błysku w oku. W jednym z konkursów, marka IsaDora doceniła moje ''twórcze'', kreatywne ględzenie. Nagroda? Niespodzianka! O tak, to coś, co naprawdę lubię... Niedługo później kurier dopadł mamę w pracy, a paczuszka grzecznie czekała na swoją nową właścicielkę. Wyobrażałam sobie jakieś fikuśne kosmetyki, którymi będę chwalić się koleżankom. Może to będzie pomadka? Produkt do konturowania? Nie, zupełnie nie to schowało się w paczuszce. Nie mniej jednak... jakże bardzo mi się spodobało! Kobieta nie wzgardzi  przecież biżuterią.


Zacznijmy jednak od tuszu, bo i on zaszczycił moje kosmetyczne zbiory. Miniaturka mascary Flashing Volume, która zbiera całkiem dobre recenzje! Już znalazła swoje miejsce w podróżnej kosmetyczce. Nauczyłam się ograniczać ilość (i wielkość) kosmetyków, które muszą później dźwigać wraz ze stosikiem ciuchów i innych dodatków, gdy zachce mi się większych czy mniejszych podróży. Co piszą o mascarze? 

IsaDora Mascara Flashing Volume to natychmiastowy efekt WOW - spektakularna objętość i efekt sztucznych rzęs!.
Nowa Mascara Flashing Volume zawiera unikalną mała silikonową szczoteczkę o regularnym cienkim kształcie. Drobne, symetryczne wypustki perfekcyjnie rozdzielają i wydłużają rzęsy. Kremowa konsystencja tuszu zapewnia łatwą i szybką aplikację aż po kąciki oczu. Specjalna formuła mascary nie obciąża rzęs.
Budowa szczoteczki maskary IsaDora: puste komory pomiędzy wypustkami, pozwalają na większe magazynowanie tuszu podczas jednej aplikacji, dzięki temu nałożenie produktu jest o wiele szybsze niż w przypadku innych tuszy. 
Jedynym słowem - obiecująco. Silikonowe szczoteczki bywają mile widziane w moim makijażu, chociaż biorąc pod uwagę spektakularny stan moich rzęs - czasami zastanawiam się, czy potrzebuję tych wszystkich tuszy obiecujących imponujące efekty. Dobra odżywka to połowa sukcesu, a ja ostatnio naprawdę mogę zatrzepotać rzęsami. Pochwały dla niej posypią się jednak w oddzielnym wpisie, a i pewnie tusz IsaDora doczeka się obszerniejszej recenzji. Mam cichą nadzieję, że mnie zaskoczy... i to pozytywnie.  


Jednak to nie tusz miał być bohaterem tego wpisu. Już nie pamiętam, kiedy ostatnio miałam chwilkę, by spokojnie przygotować się do wyjścia. Kończy się na szybkim prysznicu, podstawowym makijażu, grzebania w szafie i wyjściu w biegu. Zapominam przy tym o doborze kolczyków, naszyjników, bransoletek czy zegarka. Po prostu nie ma czasu! Nie mogę sobie przypomnieć co kryją moje pojemniczki z drobiazgami i jak to miło jest dobrać biżuterię do tej kiczowatej bluzeczki w kwiatki. IsaDora o to zadbała i znów wiem, jak miło jest nosić proste, ale jakże eleganckie dodatki.


Dwie bardzo niepozorne sztuki. Jedna w kolorze czarnym, oraz ta w odcieniu ciemnej śliwki. Prosty design z malutkimi, płaskimi i złotymi ćwiekami, które zdobi nazwa marki. Niewiele, prawda? Tyle jednak wystarczyło, bym zatęskniła za strojeniem, dobieraniem i projektowaniem nowych zestawów na te większe lub mniejsze wyjścia. My kobiety potrzebujemy tego - pragniemy rozpieszczania. Nie przepadam za drogą biżuterią, wysadzaną kamieniami, z dodatkiem złota czy brylantów. Nie musi być kosztowna, ale pasująca do mojej osobowości. Może dlatego tak bardzo przypadła mi do gustu czarna wersja bransoletki... 


Największym zaskoczeniem był jednak sam fakt, że marka IsaDora to nie tylko ekskluzywne i znane w całej blogosferze kosmetyki. Nawet z prostymi dodatkami całkiem dobrze sobie radzą. Wyszukałam w Internecie jeszcze kilka innych modeli, które według mnie są warte uwagi. Sama nie wiem, co będzie następne.


Ale o czym właściwie jest ten wpis? O radości z wygranej? Miniaturowym tuszu? Zaskoczeniu związanym z istnieniem uroczych bransoletek w ofercie IsaDory? Te kilkadziesiąt zdań ma pokazać, jak czasami mała rzecz może ucieszyć człowieka. Są chwile, gdy potrzeba naprawdę niewiele, by wróciła chęć na założenie małej czarnej, skuszenie się na nieco mocniejszy makijaż czy przywołanie na usta malutkiego uśmiechu. Niespodzianki to najlepsza droga, by sprawić komuś radość. Wystarczy podrzucić koleżance do torebki tabliczkę czekolady, albo przysiąść się do chłopaka, gdy ten właśnie ogląda mecz. Kot również będzie szczęśliwy, gdy podrapiemy go za uchem. Ja najwidoczniej potrzebowałam nowego gadżetu, który pomoże mi przerwać kolejne trzy tygodnie praktyk! Jesień nadchodzi. A co Tobie mogłoby poprawić humor?