Nie da się ukryć, że pogoda zaczyna już płatać figle, chłoniemy każdy możliwy promień słońca, a z szafy coraz chętniej wypadają wełniane szaliki. Jesień proszę Państwa! Jesień! Moja ulubiona pora roku, która pozwala mi znowu powrócić do noszenia skórzanej kurtki, niezbyt dobrane zestawy ubrań ukrywać pod długim płaszczem i... wreszcie nie rozpływać się jak bałwanek przy żarze lejącym się z nieba. Jesień to także pora, by zmienić nieco codzienną pielęgnację skóry. Kremy z mocnym filtrem idą w odstawkę. Ostatnie ślady opalenizny znikają niepostrzeżenie a skóra potrzebuje nieco więcej troski. Co nowego pojawi się w mojej kosmetyczce?



Czas przygotować skórę na zimę i trudne warunki. Jesień jest do tego idealna. W tym roku postawię na sprawdzoną markę - będzie to oczywiście Norel. Nowiutkie, trzy produkty, które dołączą do żelu (tego na powieki i pod oczy, który jest tak wydajny, że nie sposób go wykończyć). Nie wiem czy znalazłabym w ofercie Norel jakiś produkt, który nie zwróciłby mojej uwagi. Polskie, dobre kosmetyki. Moja cera jest szczególnie wrażliwa, skłonna do przebarwień, często się rumieni, reaguje alergicznie na niektóre składniki i... wciąż nękają mnie pozostałości trądziku. Wybór odpowiednich kosmetyków bywa trudny. Cóż, jeżeli chodzi o Norel - wystarczy zajrzeć na stronę, wybrać serię najlepiej odpowiadającą naszym potrzebom i... voilà! Strzał w dziesiątkę.

Jeżeli prowadzisz bloga i masz ochotę poznać produkty Norel - zajrzyj na FANPAGE. Odbywa się tam akcja, dzięki której nowe osoby mają okazję poznać kosmetyki polskiej marki. Tak też zaczęła się i moja przygoda. Odsyłam Was więc do pierwszego wpisu - KLIK -tam znajdziecie szczegóły akcji.

Antistress 
Tonik normalizujący
____________________________________
Teoretycznie wakacje już za mną. Od miesiąca. Praktyki dały mi nieźle popalić! Moja skóra pomimo słońca była nieco szara, wciąż zmęczona, brakowało jej sprężystości. Nie jestem typem słowika, który wstaje wraz z początkiem dnia, dlatego pobudka o godzinie siódmej jest ogromnym problemem. Nie mam zbyt wiele czasu na poranną pielęgnację - nawet makijaż zminimalizowałam do kilku produktów. Szukałam więc czegoś, co pozwoli mi w jednym kroku odpowiednio przygotować cerę na calutki, ciężki dzień. No i jest - tonik normalizujący, antystresowy. Nasza przygoda dopiero się zaczęła, ale... już mi się podoba.  
Bezalkoholowy tonik dla cery normalnej i mieszanej, również wrażliwej oraz skłonnej do podrażnień. Zawiera składniki regulujące pracę gruczołów łojowych, dzięki którym cera mniej się przetłuszcza. Doskonale tonizuje, nawilża i koi nadreaktywną cerę. Nie powoduje ściągnięcia i przesuszenia naskórka. Po zastosowaniu toniku cera jest delikatna, świeża oraz lekko rozjaśniona i zmatowiona. Tonik zawiera:
- SepicontrolTMA5 – wyciąg z kory cynamonowca, ogranicza wydzielanie sebum i reguluje florę bakteryjną skóry;
- ekstrakt z korzenia astragalusa – działa kojąco i przeciwzapalnie, blokuje negatywne reakcje komórek na stres.
Pojemność? Całkiem spora, bo buteleczka liczy sobie 200 ml orzeźwiającego toniku, który w mig pobudza cerę. Stosuję go rano i wieczorem, bo nigdy za wiele przyjemnego uczucia ukojenia. Sama nie wiem, czy uda mu się przebić tonik żelowy z kwasem migdałowym, ale na pewno ma do tego predyspozycje. Więcej informacji i całą serię Antistress znajdziecie pod linkiem - KLIK.


Skin Care
Łagodna Pianka Myjąca
____________________________________
Ale czy tonik wystarczy? Szykuję się naprawdę ciężki semestr na uczelni, a brak snu, słońca czy nieregularne posiłki - wszystko to negatywnie wpływa na naszą cerę. Wieczorna pielęgnacja jest moim zdaniem najważniejsza, chociaż latem ograniczam ją do minimum. Podstawą jest jednak oczyszczenie skóry. Oprócz dobrego płynu micelarnego potrzebuję jeszcze produktu, który mogę użyć przy wieczornym prysznicu. Z pianek do twarzy korzystam od czasu do czasu - są bowiem mało wydajne. Nie oznacza to jednak, że nie warto po nie sięgać. Pianka Norel to codzienny bywalec pod prysznicem (tak jak śpiewanie ballad)! 
Delikatna pianka o naturalnym pH – 5,5, do oczyszczania twarzy i oczu. Baza myjąca, pozbawiona mydła, SLES i SLS głęboko i jednocześnie łagodnie zmywa zanieczyszczenia, a ekstrakty z mydlnicy i nagietka redukują podrażnienia. Pianka pozostawia skórę idealnie czystą i odświeżoną. 
Świeżość. Właśnie tego dostarcza nam pianka. Przed snem szczególnie bardzo lubię to uczucie ukojenia i zapach świeżej pościeli. Skoro ja mam zamiar wypoczywać całą noc, to powinno to również dotyczyć mojej skóry. Niech nocna regeneracja będzie dla cery nagrodą, nie karą. Więcej informacji o piance i serii Skin Care znajdziecie pod linkiem - KLIK.


Acne
Krem na niedoskonałości z LHA i jonami srebra
____________________________________
Na samiusieńkim końcu kilka słów o kremie. Jest zupełną nowością, dlatego miło będzie go wypróbować na mojej kapryśnej cerze. W sam raz na pozostałości trądziku. Do tego to piękne opakowanie, które sprawia, że wygląda na bardzo drogi i ekskluzywny kosmetyk. Idealny rozpieszczacz dla każdej kobiety. Jego zadaniem będzie pomóc mi przetrwać jesienną chandrę. Coś czuję, że ta misja się powiedzie... 
Ultra-lekki krem o świeżym zapachu, do codziennej pielęgnacji cery trądzikowej. Receptura zawiera zastosowane po raz pierwszy w polskich kosmetykach czyste jony srebra w wysokiej koncentracji, o unikalnych właściwościach przeciwbakteryjnych. Krem w widoczny i szybki sposób redukuje zaskórniki oraz przyspiesza wchłanianie grudek i krostek. Regularnie stosowany wygładza naskórek oraz odblokowuje zanieczyszczone pory.  Nadaje skórze miękkość, delikatność oraz zdecydowanie jaśniejszy i wyrównany koloryt, pozwalając cieszyć się zdrową, czystą i zadbaną cerą. Krem zawiera składniki znane z działania:

10% Ag-P Water – wodny roztwór jonów srebra, który już po godzinie niszczy bakterie Propionibacterium acnes, odpowiedzialne za rozwój ropnych wyprysków;
0,5% LHA – lipofilowa pochodna kwasu salicylowego doskonale przenika w głąb porów, odblokowując je i oczyszczając.  Delikatnie złuszcza i rozjaśnia przebarwienia potrądzikowe;
olej z czarnej porzeczki – bogate źródło kwasów linolowego LA i gamma-linolenowego GLA. Nawilża, wspomaga procesy naprawcze oraz wzmacnia barierę lipidową naskórka.
wyciągi z hamamelisu i fiołka trójbarwnego – działają przeciwzapalnie, ściągająco i oczyszczająco;
puder ryżowy – zapewnia delikatne, lekko satynowe wykończenie bez połysku.
Mój aktualny nadaje się już tylko do akcji denko, dlatego czas wypróbować ten magiczny wynalazek. Na widok takich nowości, to aż oczka mi się świecą. Do tego puder ryżowy w składzie - może to być naprawdę dobre rozwiązanie. Mam nadzieję, że skóra będzie mi wdzięczna, a wy możecie poznać całą serię pod tym linkiem - KLIK.



Wraz z nowym miesiącem, rozpocznę także kurację z kosmetykami Mary Kay. Ostatnio szczególnie dużo mówi się o tych nietypowych zestawach dla kobiet w każdym wieku i z różnymi problemami skóry. Wzięłam udział w konkursie i... teraz sama mam możliwość wypróbowania wersji dla skóry trądzikowej. 
​Zestaw kosmetyków z linii przeciwtrądzikowej Mary Kay®, który eliminuje problem trądziku. Działanie zestawu:
  • Usuwa nadmierną ilość sebum.
  • Zapobiega powstawaniu krostek.
  • Minimalizuje wielkość porów skóry.
  • Redukuje błyszczenie się skóry.
  • Odpowiedni dla skóry wrażliwej.
Trzy produkty, które mają poprawić stan mojej cery. Zestaw od Mary Kay składa się z serum przeciwtrądzikowego, żelu oczyszczającego i emulsji punktowej. Będzie świetnym dopełnieniem kompletu od Norel, chociaż szczerze mówiąc zamiast żelu wolałabym jakiś produkt delikatnie peelingujący. Serum i emulsja na pewno wysuszą drobne krostki, stąd wypadać użyć kosmetyku, który wygładzi cerę. 


Corine de Farme 
Płyn micelarny do demakijażu
____________________________________
Demakijaż to przecież podstawa. Na rynku mamy tak wielki wybór produktów do demakijażu, że drogeryjne półki uginają się pod ich ciężarem. Nie przepadam za mleczkami, po dwufazowe płyny sięgam niezwykle rzadko, ale płyny micelarne to zbawienie dla skóry. Delikatne, nieinwazyjne i niekrzywdzące. Jak jeszcze taki produkt jest tani - o rety, jak tu wybrzydzać. Jesienią makijaż zmywać będę właśnie kosmetykiem od Corine de Farme. Polubiliśmy się od pierwszego użycia. Wielkość buteleczki jest zaskakująca - 500 ml płynu. Nic tylko malować się... i zmywać. 
Płyn micelarny do demakijażu twarzy zawiera micele - cząsteczki, które skutecznie usuwają makijaż i idealnie oczyszczają twarz, oczy i usta. Dzięki łagodnej formule i ekstraktowi z kwiatu piwonii płyn posiada właściwości tonizujące i zapewniające przyjemne uczucie świeżości. Nawilża suchą i wrażliwą skórę.
Efekt po zastosowaniu:
Twoja skóra jest miękka, świeża i nawilżona bez uczucia ściągnięcia.

Twórcy wyjątkowego konceptu homéo-beauté ® végétale, badacze z laboratoriów Corine de Farme stworzyli kosmetyczne formuły dobierając precyzyjne dawki z oczyszczonych ekstraktów kwiatów i roślin, w celu zapewnienia skórze zdrowego i promiennego wyglądu.
- 97% naturalnych składników
- Bez parabenów i barwników
- Hypoalergiczny
- Testowany dermatologicznie i okulistycznie

Jesienną pielęgnację czas zacząć! Mam nadzieję, że nim przyjdą prawdziwe mrozy, moja skóra będzie gotowa na srogą zimę. Wraz z testowaniem pojawią się wpisy dotyczące poszczególnych produktów opisanych w tym poście. Na pierwszy ogień pójdzie pianka myjąca od Norel, którą używam już jakiś czas i niedługo będę mogła powiedzieć Wam nieco więcej o jej stosowaniu i działaniu. Sprawdźcie niebawem czy warto inwestować pieniądze w polskie kosmetyki. 


Tymczasem zapraszam jeszcze na trwający konkurs. Razem z marką Wibo mamy dla Was trzy zestawy kosmetyków z nowej kolekcji - WEŹ UDZIAŁ - naprawdę warto!