Nie da się ukryć, że znalezienie podkładu idealnego graniczy z cudem. Żadna kobieta nie poddaje się jednak zbyt szybko i latami szuka takiego kosmetyku, który ukryje jej niedoskonałości, rozświetli i nawilży cerę a jednocześnie nie zrujnuje domowego budżetu. Ciężkie wyzwanie, prawda? Zdarza się jednak, że nie zawsze potrzebujemy takiego ideału. Gdy wysokie, letnie temperatury nie dają nam chwili wytchnienia, albo gdy nie jesteśmy zmuszone do dalekich, zakupowych wypraw - lubimy sięgnąć po lekki, niezbyt kryjący i nawilżający podkład, przy którym nasza cera odpocznie, a my nie wrzaśniemy przechodząc obok lustra.

Ekstrawagancka blogger blog

W takich sytuacjach najczęściej sięgam po kremy BB. W mig stworzę naturalny makijaż na plażę, grilla czy posiadówkę na tarasie przy lampce wina. Moja skóra nie lubi, gdy na dłuższy czas odkładam na bok wszelkie kosmetyki - źle reaguje na słońce, czerwieni się - a jej kondycja wcale nie jest lepsza! Należy jednak uważać, na jakie kosmetyki się decydujemy. Nie można przesadzać z ciężkimi podkładami, które zatykają pory i nie pozwalają skórze oddychać. Poszukując lekkiego, naturalnie wyglądającego podkładu, natknęłam się na produkt marki Dr. Hauschka. Żal było przejść obojętnie obok możliwości jego przetestowania, dlatego szybciutko wysłałam swoje zgłoszenie i... udało się! Niedługo później był nasz pierwszy raz.

Ekstrawagancka Blog Blogger

Moja cera jest nadzwyczaj kapryśna. Mieszana, naczynkowa, skłonna do przebarwień, wrażliwa i goszcząca pozostałości trądziku. Nie jest więc łatwo znaleźć kosmetyki, które jej nie zaszkodzą... A wręcz pomogą. Z testowaniem nowych produktów również należy uważać w takich sytuacjach. Dlaczego więc zdecydowałam się na wypróbowanie Dr. Hauschka?

Nowy kryjący podkład do twarzy Dr. Hauschka pozwala ukryć drobne niedoskonałości, cienie i zaczerwienienia, ale nie osobowość. Podkład jest łatwy w użyciu, naturalny odcień skóry łączy się z lekką formułą, a skóra otulona jest najwyższej jakości olejkami roślinnymi, woskami i wyciągami z roślin leczniczych.

Na wstępie warto wspomnieć, że nie jest to podkład dla osób potrzebujących mocnego krycia - chociaż opis sugeruje zupełnie coś innego. Ma jedynie wyrównać koloryt naszej cery, nawilżyć ją, dając jednocześnie naturalny efekt na skórze. Dostępny jest w pięciu wersjach kolorystycznych (numery od 01 do 05), więc teoretycznie każda kobieta powinna być zadowolona. Niestety - posiadaczki bardzo jasnej cery (typowej, dla słowiańskich kobiet) nie będę szczęśliwe. Najjaśniejszy odcień pozostaje wciąż zbyt ciemny a sam podkład delikatnie ciemnieje kilka minut po nałożeniu. Polecam go więc osobom, które z daleka omijają Revlon w kolorze Buff, i wszelkie warianty Ivory. Ewentualnie sprawdzi się po powrocie  z ciepłych krajów i intensywnym opalaniu - dopiero po przyjeździe mogłam sięgnąć po niego, nie bojąc się nieestetycznych, ciemnych plam. Ewentualnie dodaję do niego odrobinkę Colorstay w odcieniu Buff, co wzmacnia krycie i rozjaśnia pigment. Na zamieszczonym niżej zdjęciu możecie zobaczy jak wygląda podkład chwilkę przed przypudrowaniem.

Ekstrawagancka Blog Blogger

Podkład aplikowałam na trzy sposoby - gąbeczką, pędzlem i palcami. W pierwszym przypadku, przy nawilżonej gąbeczce otrzymujemy bardzo delikatnie krycie - wręcz prawie niezauważalne. Pędzel całkowicie nie sprawdził się w tym przypadku - przy kolistych ruchach ścierała się zaaplikowana chwilę wcześniej warstwa. Palce? Tak! Pod wpływem ciepła konsystencja podkładu staje na tyle przyjemna, że mamy wrażenie iż aplikujemy krem nawilżający. Tutaj jednak należy uważać, by warstwa nie była zbyt gruba - jeżeli popełnimy ten błąd, podczas pudrowania i utrwalania naszego podkładu, zacznie się on delikatnie brylić i ścierać (szczególnie w okolicach podbródka). Cieniutka warstwa nie ukryje wszystkich niedoskonałości, ale spokojnie utrzyma się przez kilka godzin bez potrzeby poprawek - no a od czego w końcu mamy korektor.

Skład: Water (Aqua), Alcohol, Simmondsia Chinensis (Jojoba) Seed Oil, Anthyllis Vulneraria Extract, Cocos Nucifera (Coconut) Oil, Caprylic/Capric Triglyceride, Glycerin, Cetearyl Alcohol, Punica Granatum Fruit Extract, Prunus Armeniaca (Apricot) Kernel Oil, Butyrospermum Parkii (Shea) Butter, Macadamia Ternifolia Seed Oil, Daucus Carota Sativa (Carrot) Root Extract, Euphorbia Cerifera (Candelilla) Wax, Fragrance (Parfum), Limonene*, Linalool*, Geraniol*, Citronellol*, Benzyl Benzoate*, Benzyl Salicylate*, Farnesol*, Coumarin*, Citral*, Eugenol*, Benzyl Alcohol*, Bentonite, Xanthan Gum, Sodium Cetearyl Sulfate, Silica. [May contain (+/-) Mica, Iron Oxides (CI 77491, CI 77492, CI 77499), Titanium Dioxide (CI 77891), Ultramarines (CI 77007)]. - *składnik naturalnego olejku eterycznego

Ekstrawagancka Blog Blogger

Zapach to coś, co niesamowicie wyróżnia ten podkład. Jestem szczególnie przewrażliwiona na punkcie kosmetyków, których zapach jest dla mnie nieprzyjemny. W tym przypadku zmieniam zdanie każdego dnia - czasami przypomina mi aromat niczym ze sklepu zielarskiego, ale bywają  i momenty, że wydaje się być zbyt duszący. Można więc wierzyć, że w składzie znajdują się olejki roślinne i wyciągi z roślin leczniczych - po prostu wyczujemy je w zapachu. Ale nie tylko... W przypadku mojej cery wiele podkładów - nawet tych lekkich - powoduje zapychanie porów. Staram się nie nosić makijażu od samiutkiego rana po późny wieczór, ale od 7 do 9 godzin, by wieczorem dać sobie chwilkę na produkty oczyszczające. Po zmyciu tego podkładu, moja cera była już zaskakująco nawilżona i... gładka. Troszeczkę z niedowierzaniem dotykałam policzków. Za działanie chylę więc czoło.

Cena na Amazon.com: $39.99 / 30ml

Gdybym miała porównać go do któregoś z podkładów używanego do tej pory - wybrałam krem BB od marki Rimmel, który zresztą bardzo sobie ceniłam, a który przetrwał ze mną poprzednie wakacje. Bardzo podobna, delikatna formuła, która roluje się przy zbyt grubej warstwie. Jednak w przypadku Dr. Haschuka, moja cera po wieczornym demakijażu wygląda naprawdę ładnie i świeżo, przez co wieczorny rytuał pielęgnacyjny ogranicza się do minimum. Zadowalająca trwałość, lekkość i możliwość aplikacji palcami to mocne strony produktu.  Minusem pozostanie jednak cena i... dostępne kolory! Marzę, oj bardzo marzę, by ktoś wreszcie pomyślał o Nas - bladych słowiankach, które równie bardzo kochają kosmetyki i równie bardzo pragną ukryć swoje niedoskonałości podkładem, który stopi się z ich jaśniutką cerą.