Makijaż potrafi poprawić kobiecie humor. Dzięki niemu czujemy się pewniej, kompleksy zdają się znikać jak w mgnieniu oka a dotyk puchatego pędzla może być nawet relaksujący. Nie postrzegam makijażu jedynie jako sposobu na ukrycie niedoskonałości. Zakochałam się w możliwości tworzenia czegoś nowego, niepowtarzalnego, co pozwala mi przejść niezwykłą metamorfozę i chociaż przez chwilę poczuć się... kimś innym. Tak bowiem bywa z charakteryzacją. Życie dostarcza nam tak wiele inspiracji, że nie sposób z nich nie skorzystać! Makijaż w dzisiejszym poście nawiązuje do kolekcji Garden marki Wibo. Jest kolorowo, kobieco... a sam makijaż nie wymaga zbyt wielu umiejętności!  
   

W ruch poszły wyłącznie kosmetyki Wibo! Dwie paletki - Quatto i Silk Wear, eyeliner Rock With Me, tusz do rzęs Panoramic Lashes, korektor 4in1 i pomadka w kredce Red Rose Lips. Jedynie podkład i puder to kosmetyki innych marek. Nawet za pomocą niewielu kosmetyków może stworzyć ekstrawagancki makijaż. Tym razem uwaga skupia się nie tylko na oczach, ale także ustach... 


Garden to kolekcja niesamowicie barwna. Inspiracją do makijażu stał się w szczególności jeden kwiat - krokus. Wydłużone, fioletowe płatki i środek kwiatu, który zdaje się błyszczeć niczym złoto. By makijaż był jeszcze bardziej wyrazisty, zrezygnowałam z dokładnego blendowania cieni. A użyłam jedynie dwa - złoty z paletki Quattro i fioletowy z paletki Silk Wear nr 2. W niej znalazłam również cień, który posłużył mi do podkreślenia brwi oraz... ust.


Gdyż i one mają za zadanie przyciągać wzrok. Zmiana kształtu ust w gruncie rzeczy nie jest ogromnym wyzwaniem. Potrzebujemy jednak trzech kosmetyków - korektora, pomadki i cienia nakładanego wąskim pędzelkiem bądź konturówki. Reszta to nasze umiejętności i fantazja! Zmniejszamy, czy może powiększamy? 


W roli głównej wystąpiła pomadka w kredce RED ROSE LIPS. Posiadam tę w kolorze wahającym się pomiędzy różem a brzoskwinią. W mojej kosmetycznej kolekcji jest to pierwsza pomadka, której bliżej do konturówki, niż do tradycyjnego produktu do ust w kredce. 

Pomadka do ust w formie kredki. Satynowa tekstura umożliwia łatwą i precyzyjną aplikację na ustach zapewniając maksymalny komfort. Odżywia i zapewnia trwały i intensywny kolor.

Oto co marka Wibo pisze o swoim produkcie. Spędziłam chwilkę, na wyszukaniu większej ilości informacji, jednak pomadka nie znajduje się już w magazynie sklepu Wibo, ani Rossmanna. A bardzo szkoda, gdyż...


Nie mamy tutaj mechanizmu, który w sekundę pozwoli wysunąć kredkę z opakowania. Tym razem potrzebujemy temperówki... Nie jest to jednak problemem. Dopiero po kilku aplikacjach będziemy zmuszeni zatemperować nasz kolorowy kosmetyk. Dzięki temu aplikacja jest jeszcze prostsza, bo nadamy pomadce odpowiedni kształt, ułatwiający równomierne rozprowadzenie produktu na ustach. Szybko, prosto i przyjemnie. Kredka sunie bez problemu zarówno po wierzchu dłoni, jak i wargach. Ma naprawdę ładne satynowe wykończenie, któremu bliżej nawet do matu. Konsystencja po nałożeniu staje się lekko tępa, dlatego ważne, by pamiętać o wcześniejszym nawilżeniu. Kolor jest bardzo intensywny, może nieco nawet neonowy, ale wystarczy docisnąć chusteczkę higieniczną do ust, by wyglądał nieco bardziej naturalnie.


Pomadka jest na tyle zgrabna, że bez przeszkód wciśnie się do kosmetyczki, nie zajmując przy tym zbyt dużo miejsca. Warto ją mieć przy sobie, bo znika z ust przed upływem dwóch godzin. Robi to jednak regularnie, dlatego szybciutko możemy ukryć jej braki. To jeden z tych kosmetyków, po który warto sięgnąć i poznać bliżej. Nasze spotkanie zakończyło się sukcesem - często do niej wracam i bardzo cenię sobie jej satynowe wykończenie.

Cena: 9zł / aktualnie brak w magazynie


Dopełnieniem stylizacji pozostają lakiery. Wybrałam kolor 05, bardzo zbliżony do koloru pomadki. Oba lakiery pojawią się niebawem w oddzielnej recenzji, bo zasłużyły na więcej niż kilka pochwał. Trwałe, tanie i o wspaniałej strukturze. Zdecydowany MUST HAVE dla lakieromaniaczek. 

Na stworzenie tej prostej, ale jakże kolorowej stylizacji potrzebowałam niewiele czasu, może około 30 minut. Pół godziny dobrej zabawy i zarazem nauki. Nie był to pierwszy raz, ani ostatni, Moja makijażowa przygoda trwa i nie zamierzam z niej szybko zrezygnować. Szukam nowych inspiracji i nowych kosmetyków, które kroczek po kroczku, użycie po użyciu, podbiją moje serce. Marce Wibo już się to udało!

Lubicie zaszaleć z makijażem? Jakie kolory najczęściej wybieracie? Co sądzicie o inspiracjach w makijażu?