Nieczęsto produkty do pielęgnacji, które polecają mi koleżanki okazują się być idealne dla mojej cery. Cóż się dziwić - moja skóra jest nieco bardziej kapryśna i wymagająca, dlatego tak wiele produktów bardziej szkodzi jej niż pomaga. Od pewnego czasu zwracam również uwagę na etykietkę ze składem i dlatego bardzo zmartwiła mnie obecność SLS w testowanej emulsji. W końcu to produkt dla wrażliwej skóry, więc po co umieszczać w składzie taką substancję? Pokochałam jednak mocny makijaż, dlatego pomimo wielkiej miłości do oleju kokosowego, płynu micelarnego z Garniera czy dwufazowego płynu z Eveline, poszukiwałam produktu, który byłby jeszcze delikatniejszy a jednocześnie radził sobie ze zmywaniem wodoodpornego tuszu i całkowicie pozbył się resztek podkładu.


Czego oczekuję po produkcie do demakijażu? Po nocnej regeneracji, rankiem moja skóra jest zazwyczaj wygładzona, znika większość zaczerwienień a makijaż staje się poranną przyjemnością. Od takiego produktu oczekuję, by nawet wieczorem na mojej skórze powrócił ten poranny blask. Wiele produktów powoduje u mnie podrażniania, policzki stają się czerwone jak buraczki a przy zmyciu resztki makijażu muszę niezmiernie się namęczyć. Aż w końcu znalazłam. Emulsja micelarna Cetaphil łączy w sobie właściwości nawilżającego kremu i moc oczyszczającego płynu micelarnego. Do tej pory to mleczko do demakijażu Tolerans Sensitive od Dermedic uważałam za najbardziej delikatny produkt z tej kategorii, lecz niestety musi ustąpić miejsca emulsji Cetaphil...

Emulsja ma dwa zastosowania - jako delikatny środek do oczyszczania twarzy lub jako kosmetyk do demakijażu. Producent zaleca następujący sposób użycia...

Niewielką ilość emulsji nanieść na skórę twarzy oraz okolice oczy i równomiernie rozprowadź na całej powierzchni. Następnie oczyść skórę wodą lub samym płatkiem kosmetycznym. Skórę twarzy najlepiej przemywać dwa razy dziennie, rano i wieczorem. Można stosować również jako preparat do demakijażu.
Postawiłam więc go przed najtrudniejszym zadaniem - zmywaniem makijażu, nawet tego wieczorowego. Oczywiście czarny eyeliner nie znika jak za machnięciem czarodziejskiej różdżki, ale w kilka minut poradzi sobie z dokładnym zmyciem całego makijażu.
_______________________________

Wydajność i opakowanie

_______________________________

Buteleczka licząca sobie 250 ml na pewno nie pokaże swojego dna w krótkim czasie. Może nawet służyć nam przez 6 miesięcy, chociaż w moim przypadku zakładam czas nieco krótszy. Czemu? Czasami używam emulsji dwa razy dziennie - przy porannym myciu twarzy i wieczorem jako środek do demakijażu.
Już po opakowaniu nietrudno poznać, że to typowo apteczny produkt. Klasyczna buteleczka z zatrzaskiem na pewno nada się do podróżnej kosmetyczki, chociaż z drugiej strony 250 ml wydajnego produktu warto przelać do nieco mniejszego pojemniczka. Bo na zużycie naprawdę nie można narzekać. Jest ono oczywiście zależne od tego, czy produkt używamy jako kosmetyk do demakijażu czy jedynie produktu do oczyszczenia skóry z pozostałych zanieczyszczeń. W drugim wypadku wystarczy odrobinka emulsji na waciku, by dokładnie oczyścić całą twarz i przywrócić jej świeżość. Gdzie znajdziemy emulsję Cetaphil? Dostępna jest zarówno w aptekach stacjonarnych, jak i tych internetowych. Cena waha się od 28 do 35 zł. W przeliczeniu na jakość i wydajność to zakup wydaje się całkiem rozsądny.

Po niedługim okresie testowania mogę stwierdzić, że ten produkt zasłużył sobie na pochwały i nagrody. Cetaphil przypomina mi odrobinę produkty Iwostin - może przez jego dostępność w aptece, może przez ten delikatny zapach a może to zasługa działania. Po dwóch tygodniach czuję, że może na dłużej zagościć w mojej codziennej pielęgnacji. Nie zmywam produkty wodą a jedynie ścieram jego nadmiar kosmetycznym wacikiem. Wtedy czuję, że moja skóra jest naprawdę dobrze odświeżona i nawilżona.
_______________________________

SLS w składzie?
_______________________________

Ciężko w to uwierzyć, ale w składzie znajduje się niestety odrobina SLS. To niewątpliwie największy minus tego produktu, chociaż zarazem jedyny. Pocieszający jest jednak fakt, że jak w przypadku wielu produktów, nie znajduje się ona na drugim czy trzecim miejscu a na końcu składu, tuż przed alkoholem. Niemniej jednak staram się unikać tej substancji. Decydując się na emulsję, nie sprawdziłam tak dokładnie składu. Gdyby nie ten wpis, pewnie nawet do tej pory nie wiedziałabym o tym. Zazwyczaj już po pierwszym użyciu wiedziałam, że w składzie ukrywa się SLS - drobna wysypka, podrażniona skóra. W wypadku produktu Cetaphil nie wystąpiły żadne niepokojące zmiany. Wręcz przeciwnie - moja skóra była gładsza i zdecydowanie bardziej nawilżona.  Oto co jeszcze producent pisze o swoim produkcie...

Jest wygodny w codziennej pielęgnacji - można go stosować z wodą lub bez, w zależności od potrzeb. Zapewnia skórze uczucie elastyczności i świeżości. Nie zawiera mydła ani innych drażniących substancji. Może być również stosowany u dzieci.

Wskazania: Łagodny preparat do mycia twarzy i całego ciała, szczególnie w przypadku:

skóry suchej
skóry wrażliwej
skóry z trądzikiem młodzieńczym i różowatym
skóry przed i po zabiegach dermatologicznych
demakijażu twarzy i oczu
Troszeczkę mija się z celem napisanie, że nie zawiera mydła ani innych drażniących substancji. Z reguły SLS uznaje się za właśnie taki składnik. Biorąc jednak pod uwagę jak zadziałał przy mojej wrażliwej cerze, jest chyba jednym kosmetykiem oprócz pasty z liści Manuka, który ma taki skład a ja nie kręcę na niego nosem.

Skład: Aqua, Cethyl Alcohol, Propylene Glycol, Butylparaben, Methylparaben, Propylparaben, Sodium Lauryl Sulfate, Stearyl Alcohol.

_______________________________

Komu polecam? 
_______________________________

Nie skłamałabym mówiąc, że większości - oczywiście z drobnymi wyjątkami. Sprawdzi się przy cerze młodej, polecany jest osobom korzystającym z zabiegów dermatologicznych, nadaje się także do cery dojrzałej. Kto stanowi wyjątek? Osoby źle reagujące na zawartość SLS w tego tupu produktach.. Aż trudno uwierzyć, że tak delikatna emulsja micelarna radzi sobie nawet z wodoodpornym tuszem - i to bez najmniejszego problemu. Do tej pory to koleżanki polecały mi ten produkt, teraz to ja mogę polecić go moim czytelniczkom.
_____________________
Po dłuższym czasie testowania pozostaję przy zdaniu, że powinny strzec się go osoby źle reagujące na SLS/SLES w składzie. Po kilku tygodniach używania skóra odczuwa obecność niepożądanej substancji, znów staje się kapryśna i problematyczna. Aktualnie płyn micelarny oddałam w dobre ręce, w których sprawuje się znakomicie. 


Emulsji micelarnej używam codziennie i mam zamiar kontynuować jej testowanie przez jeszcze dłuższy okres. Odstawię ją również na miesiąc, by sprawdzić, czy moja skóra wróci do poprzedniego, gorszego stanu - może ta delikatna poprawa spowodowana jest innym produktem? Mimo, że olej kokosowy sprawdza się jako produkt do demakijażu, tak na dłuższą metę może odrobinę zapychać pory. Może więc spróbuję połączyć emulsję micelarną z olejem? O wszystkim napiszę zresztą w oddzielnym wpisie!

Jeżeli chcecie poznać opinie innych dziewczyn dotyczące właśnie tej emulsji micelarnej, pozostaje mi tylko zaprosić Was na stronę Ofeminin (TUTAJ). Jak na razie produkt zbiera naprawdę wiele pochwał...