Na rynku kosmetycznym pojawiło się już tak wiele nietuzinkowych produktów, że nie sposób ich zliczyć! Przedziwne szczotki do włosów, które pokochały tysiące dziewcząt, kobiet (i kotów zresztą też), wibrujące szczoteczki do malowania rzęs, świecące w ciemności lakiery... I właśnie na tym temacie zatrzymajmy się nieco dłużej. Nie, nie... nie będzie mowy o neonowych kolorach paznokci, które rozbłysną razem z laserami w dyskotekowej sali. Czas na wpis o lakierze, który uwodzi seksownie eleganckim kolorem i jednocześnie rozpieszcza inne zmysły...


O pachnących lakierach usłyszałam całkiem niedawno, z opowieści koleżanki. Nabyła jeden taki, marki jakże znanej i lubianej, ale skończyło się na niemałym rozczarowaniu. Wtedy i ja zaczęłam kręcić nosem na tego typu wynalazki, bo przecież lakier musi ładnie wyglądać a nie pachnieć! Wtedy na rynku pojawiły się perfumowane lakiery w ofercie marki Wibo, która do tej pory jeszcze nie zawiodła mnie żadną serią (a tę piaskową wręcz pokochałam). Pomyślałam więc - Czemu kiedyś ich nie spróbować? A nadarzyła się ku temu świetna okazja! Jeszcze całkiem niedawno o lakierach pisałam tak...

LAKIER WIBO PERFUME

Niektóre zapachy szczególnie mogą nas drażnić. Swojego czasu bardzo negatywnie reagowałam na zapach zmywacza do paznokci, dlatego też tak rzadko byłam chętna malować pazurki. Wtedy odkryłam zmywacz o zapachu kokosowym, który dba o moją płytką jak żaden inny. Gdy usłyszałam o pachnących lakierach, byłam niemniej zaskoczona, co w przypadku zmywacza. Oto co marka pisze o swoich lakierach ,,Perfumowany lakier do paznokci. Doskonale kryje i zdobi paznokcie. Precyzyjny pędzelek gwarantuje łatwą aplikację. Działa nie tylko na naszą estetykę ale również uwodzi zmysły subtelnym zapachem. Dostępny w 6 najmodniejszych wariantach kolorystycznych.'' Już nie mogę się doczekać, by sprawdzić, czy pachną tak pięknie, jak moje ulubione, letnie perfumy!
Cena 6,11 zł / Do kupienia TUTAJ

Konsystencja
Lakier pewnie nie wyróżniałby się niczym szczególnym - klasyczna czerwień, bardzo intensywna, idealna na piątkowy wieczór czy randkę. To by było zbyt proste, nie tak łatwo jest zostać moim nowym ulubieńcem. Wszystko przez ten piękny zapach, na punkcie którego mój zmysł węchu wręcz oszalał. Pierwsze skojarzenie - koszyk świeżych malin. Delikatny, świeży zapach, pozwalający zapomnieć, że to przecież tylko lakier do paznokci (który zresztą z reguły powinien drażnić nasz nosek). Lakier bardzo łatwo rozprowadza się na płytce. Nie jest zbyt płynny, ale również nie zasycha przy pierwszym pociągnięciu pędzelkiem. Nie ma w sobie żadnych drobinek, pięknie połyskuje i pozwala cieszyć się intensywnym kolorem, który nie blaknie z dni na dzień. Do idealnego krycia potrzebujemy dwóch bardzo cienkich warstw. Czas wysychania pierwszej to około trzech minut, przy drugiej musimy poczekać około dziesięciu.

Pędzelek i opakowanie
Tutaj niezmiennie jak w przypadku większości serii lakierów od Wibo. Zawsze podobały mi się te urocze, kwadratowe buteleczki z równie bardzo kanciastymi zakrętkami. Zdecydowanie bardzo wyróżnia to lakiery Wibo spośród innych rynkowych mazideł do paznokci. Z nutką elegancji i ekstrawagancji. A jak bardzo ułatwia to ich przechowywanie - aktualnie mogę już pochwalić się sporą ilością lakierów tej marki, a w pojemniczku ustawiając je jeden za drugim, mogę zaoszczędzić naprawdę sporo miejsca (a jak to bywa w kobiecych zbiorach - każdy centymetr kwadratowy jest na wagę złota!). Do pędzelka również nie można mieć zarzutu - nieduży, ale bardzo precyzyjny. 

Trwałość
Ulubiony lakier nie tylko pachnie, ale również wspaniale trzyma się na pazurkach. Tak, ten punkt zdecydowanie zostaje tutaj uznany za zaliczony. Moje pazurki są kapryśne - nie lubią się z większością lakierów, które znikają już po 2-3 dniach. Pierwsze podejście do serii Perfume było nadzwyczaj spontaniczne - odrobinka odżywki i dwie cieniutkie warstwy lakieru. Liczyłam się z tym, że za dwa dni sięgnę po zmywacz... tymczasem minęło sześć dni, zanim zobaczyłam pierwszy odprysk. Po pięciu dniach lakier wyglądał wręcz nieskazitelnie (o tam wyżej znajdzie się malutkie zdjęcie). Przy kolnym podejściu przyłożyłam się do malowania nieco bardziej - odżywka jako baza, dwie warstwy i top coat dla utrwalenia. Tym razem cieszyłam się z lakieru jedynie 2-3 dni. Morał z tej bajki? Mniej, znaczy więcej! Ten lakier nie potrzebuje utrwalaczy czy grubych warstw. Minimalizm jest wskazany. O lakierach można poczytać również na stronie Wibo


Takie kosmetyczne nowości jestem w stanie pokochać. Mam nadzieje, że pachnące lakiery to dopiero początek takich kuszących wynalazków w ofercie Wibo. Trwałe, tanie i nietuzinkowe - takie drobiazgi szczególnie uszczęśliwiają kobiety. Zapachem lakieru możemy cieszyć się przez dobre dwa dni. Za każdym razem, gdy podpierałam dłonią podbródek słuchając nudnego wykładu, czułam ten piękny zapach. Chyba mam świra na punkcie takich kosmetycznych odmieńców. Na Instagramie od czasu do czasu pojawiają się zdjęcia moich kosmetycznych ulubieńców. Na lakiery Wibo również możecie się tam natknąć. Przy okazji chciałabym zaprosić Was do zabawie, jaką zaproponowało Wibo na swoim fanpageu. Jeżeli używacie lakierów albo innych kosmetyków tej marki, otagujcie swoje Instagramowe zdjęcia hashtagiem #latozwibo. Niech wszyscy zobaczą, jakie produkty przypadły Wam do gustu!

Znacie już pachnące lakiery?