Może jeszcze nie do końca to widać, ale mamy już lato! Porę błogiego lenistwa, grilla ze znajomymi, słomkowych kapeluszy, wyjazdów na wakacje i... cieplutkiego słoneczka. Wreszcie odkopujemy z dna szafy krótkie szorty, chwytamy za kolorowe kiecki i zmieniamy nieco nasz makijaż, ale również i manicure. Czas więc, by na naszych pazurkach zagościły soczyste kolory, które kojarzyć się będą ze słodkimi owocami z zakątków całego świata. Może dzisiaj postawmy na morelę? Godnie powitajmy słoneczne lato z nową  serią lakierów Wibo Hello summer!
Huhu, w malowaniu pazurków mam dwie lewe ręce... ba, gdyby chociaż lewa wyglądała przyzwoicie. Znam kilka prostych tricków, w zdobienia bawię się niezwykle rzadko, ale od czasu do czasu lubię zabłysnąć z jakimś nietuzinkowym kolorem. Jak na lato przystało, odstawiłam na moment klasyczną czerń, brązy czy nudziaki. Po czerwień też sięgam jedynie sporadycznie. O tym kolorze postanowiłam napisać na początek lakierowej przygody z Wibo, bo chyba najlepiej potrafi wpasować się w wakacyjny klimat. Całkiem niedawno napisałam o tych lakierach krótki wstęp...

Seria HELLO SUMMER!

Niezwykłe, letnie odcienie, dostępne w bardzo szerokiej kolorystyce za niewielką cenę. Polecam osobom, które lubią efekt błysku na paznokciach. Dostępne kolory dają możliwość ciekawych połączeń. Mnie samą kusza trzy chłodne, niebieskie barwy. Oto co Wibo pisze o kolekcji Hello Summer ,,Kolekcja 10 lakierów do paznokci w letniej kolorystyce. Nowa formuła pozwala na uzyskanie efektu błyszczących i perfekcyjnych paznokci już po jednej aplikacji. Lakiery charakteryzują się również doskonałą trwałością a perfekcyjnie wyprofilowany pędzelek gwarantuje idealne krycie. Bogata kolorystyka z pewnością doskonale dopasuje się do każdej modnej stylizacji.'' O ile rzadko sięgam po lakiery o gładkim efekcie, tak ta seria odrobinę mnie zauroczyła.
Cena 5,90 zł / Do kupienia TUTAJ. 

I o dziwo, wszystko nadal się zgadza! Mamy do wyboru dziesięć naprawdę fajnych odcieni, dlatego nawet wybredna z natury kobieta znajdzie coś dla siebie. Lakiery dostępne są stacjonarnie, dlatego bez problemy możemy kupić je w drogerii Rossmann. Możemy również dokonać zakupy w sklepie Wibo, dokładnie TUTAJ. Cena? Kolosalnie niska. Zdecydowanie wolę zapłacić 6 zł za produkt Wibo, niż 2-3 złote za lakiery dostępne w malutkich sklepikach i kuszące równie bardzo, ale niestety jakościowo całkowicie niezdatne. Czemu? Wolę nałożyć jedną lub dwie warstwy, niż przy trzeciej denerwować się, że wciąż widzę prześwit. 


Konsystencja

Lakier bardzo łatwo rozprowadza się na paznokciach. Jest to klasyczna formuła, beż żadnych drobinek i innych dodatków. Każdy lakier nakładam na bazę (którą zresztą pełni odżywka), by nie uszkodzić płytki i nie zabarwić jej. Przy takiej konsystencji potrzebujemy dwóch warstw, by paznokcie wyglądały naprawdę ładnie. Po wyschnięciu lakier przypomina nieco hybrydy - piękny błysk i równa warstwa. 

Pędzelek i opakowanie 

Zawsze podobały mi się te urocze, kwadratowe buteleczki z równie bardzo kanciastymi zakrętkami. Zdecydowanie bardzo wyróżnia to lakiery Wibo spośród innych rynkowych mazideł do paznokci. Z nutką elegancji i ekstrawagancji. A jak bardzo ułatwia to ich przechowywanie - aktualnie mogę już pochwalić się sporą ilością lakierów tej marki, a w pojemniczku ustawiając je jeden za drugim, mogę zaoszczędzić naprawdę sporo miejsca (a jak to bywa w kobiecych zbiorach - każdy centymetr kwadratowy jest na wagę złota!). Do pędzelka również nie można mieć zarzutu - nieduży, ale bardzo precyzyjny. 

Trwałość lakieru

Moje paznokcie zdecydowanie nie należą do tych, na których lakier utrzymuje świetną trwałość. Kiedy u moich koleżanek wytrzymuje on pięć dni, u mnie są to góra trzy. Jak na lakier niestrukturalny jest to naprawdę dobry wynik, bowiem nieliczne lakiery innych marek potrafią temu dorównać a są i takie, które schodzą z moich pazurków już trzy godziny po aplikacji. Niedługo jednak zdradzę, dlaczego tak pokochałam lakiery strukturalne z innych serii, które znajdziemy również w asortymencie Wibo.

Lakier wygląda  szczególnie ładnie w połączeniu z innymi kolorami - gradient jest mu pisany! Ta seria jest iście wakacyjna, chociaż kilka kolorów zdaje się być bardzo uniwersalnymi. Pewnie stworzę z nim jeszcze paręnaście połączeń, ale jak zawsze powtarzam - lakieromaniaczka ze mnie żadna. Wstyd przyznać, że malowanie pazurków sprawia mi wiele trudności, ale estetycznie wyglądające dłonie, to przecież podstawa. Gdy tylko zmaluję coś ładnego, od razu muszę się tym pochwalić. Zresztą już niedługo pojawi się też kilka zdjęć na Instagramie. Zapraszam Was również do zabawy, jaką zorganizowało Wibo. Jeżeli używacie lakierów albo innych kosmetyków tej marki, otagujcie swoje Instagramowe zdjęcia hashtagiem #latozwibo. Z chęcią obejrzę prace innych dziewczyn!

A jakie lakiery z Wibo goszczą w Waszych lakierowych zbiorach?