Przenieśmy się w czasie do tej pięknej daty - czternastego lutego...

Szykujesz się przez całą godzinę, by tego wieczoru wyglądać dla swojego mężczyzny olśniewająco. Włosy upinasz w finezyjny koczek, z boku twarzy opada zakręcony loczek. Dobrze wiesz, jak on szaleje za takim uczesaniem. Krótkie, klasyczne pazurki zdobi klasyczna czerwień - od dzisiaj już wiesz, że malowanie pod blatem biurka nie jest proste, a  szczególności, gdy robisz to w pracy . Tego dnia na oczach pojawia się mocna, kocia kreska, rzęsy elegancko podkręcone są w stanie sięgnąć sufitu a policzki rozświetlone i delikatnie zaróżowione naszym ulubionym kosmetykiem. Na ustach króluje dzisiaj czerwień – mocna, intensywny, godna grzechu... Wskakujemy w małą czarną odkopaną z odmętów szafy i...
Przed drzwiami, zasłonięty bukietem róż zjawia się Twój mężczyzna. Zabiera Cię tego dnia na kolację. Mała, ekskluzywna restauracja tuż na obrzeżach miasta. Kelner przyjmuje zamówienie na spaghetti a wy śmiejecie się i wspominacie moment waszego poznania. Na stole pojawia się przepyszne jedzenie, które smakuje lepiej niż świąteczna uczta u babci. Za wszelką cenę starasz się jednak, by szminka na ustach wyglądała przyzwoicie, co jest niezwykle trudne, gdy co chwilę sięgasz po chusteczkę, bo uporczywy sos zostaje w kącikach ust. Kilkukrotnie wychodzisz więc do łazienki i poprawiasz makijaż – czego się w końcu nie robi dla olśniewającego wyglądu.


Po wspaniałej kolacji wychodzicie na romantyczny spacer - nie obędzie się bez tego w tym 'szczególnym' dniu. Wieczór jest nieprzeciętnie ciepły jak na tak zimną porę roku a Twój ukochany zabiera Cię w magiczne miejsce – tam, gdzie poznaliście się po raz pierwszy. Mała ławka w parku, gdzie kilka lat temu przysiadł się i pewny siebie zaczepił cię najbanalniejszym słowem: -Cześć!

Dzisiaj raczy się jeszcze słodszymi słowami niż wtedy. Czy tego chcesz czy nie - jak przystało na kobietę - w oczach pojawiają się iskierki łez. Starasz się je ukryć i dyskretnie rękawem przecierasz zalane łzami oko... błąd! Czerwony alarm piszczy i świeci się na czerwono tuż nad Twoją głową. Głupia Ty! Właśnie w tym momencie po kociej kresce zostało tyle co nic, a szukać jej możesz - wraz z tuszem - na białym rękawie płaszcza. Z takich sytuacji ratuje tylko śmiech, bo na nic się  zda tupanie nogami i rwanie włosów z głowy. Wspólnie zanosicie się chichotem i przytulacie... oj, joj joj – czyżbyś właśnie ubrudziła kurtkę ukochanego swoim różem i do policzków? W tej chwili nie jest to jednak istotne, bo Twój mężczyzna raczy Cię serią namiętnych pocałunków, po czym Ty wybuchasz jeszcze większym śmiechem, gdy jego usta dzięki Tobie przypominają te Jokera z Batmana.

Walentynki to zdradliwa pora. Nigdy nie wiesz, co Cię tego dnia czeka. A co jeśli Twój ukochany postanowi spędzić to święto miłości  na krytym basenie? Co zresztą byłoby bardzo niestosowną propozycją, skoro woli oglądać tuzin roznegliżowanych kobiet niż Ciebie jedną. Nikt jednak nie wie co w głowie mężczyzn zrodzić się może. Pozostaje więc tylko jeden walentynkowy MUST HAVE kosmetyczny...


Morał z tej bajki jest krótki i wszystkim znany, to właśnie lakier winien zostać wybrany.